s
Górale Pienińscy

Górale Pienińscy

Obrzędy i Zwyczaje - cz. I

„Zwyczaj” jako kategoria podstawowa posiada najszerszy zakres pojęciowy i obejmuje także pojęcie „obrzędu” z tym, że operowanie kategorią „obrzęd” jest tym bardziej uzasadnione, im bardziej zachowania zwyczajowe nawiązują (w sposób bardziej lub mniej świadomy, czy też – jak to ma częstokroć miejsce obecnie – nawet podświadomy) do przesłanek o charakterze sakralno-wierzeniowym, bądź społeczno-prawnym.

„Obyczaj” można natomiast uznać w tym kontekście za pozainstytucjonalny system norm zachowania, uznawany przez daną społeczność i wartościowany przez nią w kategoriach moralnych. W świetle zebranych materiałów etnograficznych precyzyjne rozróżnianie „zwyczaju” od „obrzędu” nie jest możliwe, jakkolwiek operowanie jednym i drugim pojęciem wydaje się niezbędne i uzasadnione. W całej Polsce główny schemat obrzędowości ludowej ukształtowały te same dwa zasadnicze nurty: pierwotne kulty i towarzyszące im wierzenia, sięgające czasów pogańskich oraz chrześcijaństwo. Z czasem, kościelny rok liturgiczny oparty na tradycjach chrześcijańskich, wchłonął niejako ludowy rok obrzędowy, nasycając go własnymi treściami religijnymi, przystosowując jego pierwotny cykl, związany z przebiegiem roku słonecznego i następstwem pór roku, do rytmu roku kościelnego. Pozostała jednak wśród ludności wiejskiej na długie lata wiara w czary, uroki, działanie czarownic i czarowników, przypisując im niepowodzenia w gospodarce, choroby zwierząt i dolegliwości ludzi.
 

OBRZĘDY I ZWYCZAJE DOROCZNE

 

Codzienne życie Górali Pienińskich i Szczawnickich przeplatane było codzienną mozolną pracą w gospodarstwie z tradycyjnym świętowaniem, wyrażającym się w kultywowaniu obrzędów i zwyczajów, których przestrzeganie miało zapewnić im pomyślność i ochronę przed działaniem złych mocy.

  • Adwent
    Czterotygodniowy okres rozpoczynający rok liturgiczny, poprzedzający uroczystości związane z Narodzeniem Chrystusa. Górale podejmowali wiele tradycyjnych działań przygotowujących ich  do tego święta; pościli w środy, piątki i w wigilie przed każdym ważniejszym świętem kościelnym. Nie urządzali żadnych zabaw i wesel, bo był to czas spokoju i wyciszenia. Kobiety nosiły ciemniejsze ubrania, a dziewczęta umawiały się ze sobą co do koloru swoich ubiorów, by się nie wyróżniać. Choć dla wiernych poranne roraty nie były obowiązkowe, to dorośli i dzieci licznie w nich uczestniczyły, bo mówili – to był okropny wstyd na nich nie być. Pod koniec XX wieku pojawił się nowy zwyczaj w kościele i w domach -wieniec adwentowy z 4 świeczkami, przejęty od ewangelików. Adwentowym zwyczajem – kontynuowanym do dziś – było roznoszenie opłatków przez kościelnego, siostry zakonne i organistę, otrzymywali przy tej okazji miarkę zboża, jako wynagrodzenie za całoroczną pracę w kościele. W długie jesienne dni adwentu (także i w zimie) odbywały się tzw. posiadki – czyli spotkania kobiet i dziewcząt przy wspólnym skubaniu pierza tylko w soboty, przędzeniu lnu i cuchraniu wełny od poniedziałku do piątku. Spotykały się w tzw. kądzielnych izbach, które służyły także na organizację zabaw przy śpiewie i tańcach. Podczas tych spotkań dziewczęta robiły stroiki do dekoracji obrazów świętych w izbach. Na te spotkania chętnie przychodzili młodzi chłopcy, którzy wymyślali i robili różne żarty.
     
  • Św. Mikołaja (6.XII.)
    Górale uważali św. Mikołaja za opiekuna stad owiec i była, dlatego w tym dniu modlili się do niego o opiekę na nimi i ochronę przed wilkami. Dawniej nie był to dzień obdarowywania dzieci żadnymi prezentami. Dopiero w okresie międzywojennym ten zwyczaj zaczął się upowszechniać. W początkach były to ciastka - pierniki pieczone przez mamy lub kupione w sklepiku u Żyda, rzadko cukierki, podkładane pod poduszkę. W latach 50 XX wieku były to ubrania, buty (nieraz pierwsze, własne), później przybory szkolne.
     
  • Św. Łucji (13.XII.) 
    W dzień tej świętej ludzie wróżyli sobie na pogodę, na kolejne miesiące przyszłego roku. Każdy dzień od Łucji do Wigilii Bożego Narodzenia odpowiadał kolejnemu miesiącowi. Podobnie znaczyli pogodę od B. Narodzenia do św. Trzech Króli. Panny w tym dniu wkładały do wody gałązki wiśni lub czereśni z nadzieją, że jeśli zakwitną na Bożego Narodzenie, to w najbliższym czasie wyjdą za mąż. Liczyły też podkradzione szczapy na opał i jeśli było ich do pary, to też wróżyło im szybkie zamążpójście. Górale pienińscy wierzyli, że czas od Łucji do Bożego Narodzenia jest szczególnym okresem działania czarownic i czarowników. W Szczawnicy był zwyczaj, że w Wigilię św. Łucji dzieci starsze i młodsze drewnianymi tłuczkami uderzały w garnki lub pokrywki robiąc dużo hałasu, biegali i wołali; czarownice za granice!. Miało to je uchronić od wszelkich uroków. Grupy te przychodziły do domów baców, zielarzy, znachorów i tak długo się tłukli, aż ich wpuszczono do izby, składali dłuższe lub krótsze życzenia i np. do bacy mówili (fragment): (…) Przyśli mi ci zycyć i twojej chudobie, zdrowio i radości łowieckom i tobie. W bacóce, w kómorze i w sonsiekaw zboze, co ze scyrego serca ci zycymy, daj ci Panie Boze. Należało też przez 12 dni (w każdy dzień) zbierać szczapki drewna koło pnia do rąbania drzewa i w dzień B. Narodzenia spalić – wtedy praz cały następny rok będzie się chronionym od złego działania czarów. W Sromowcach Niżnych w tym dniu, chłopcy robili gospodarzom różne żarty, np. podpierani kołkami drzwi, że nie mogli wyjść z domu, przenosili suszącą się odzież lub bieliznę na drugi koniec wsi, zatykali komin szkłem, a nawet wynosili na dach części wozu lub cały wóz drabiniasty.
     
  • Św. Tomasza (21.XII.)
    Dnia tego nie świętowano szczególnie, ale przestrzegali zakazu pracy w lesie i wyjazdu wozem do niego.
     
  • Wigilia Bożego Narodzenia (24.XII.)
    To jeden z ważniejszych dni roku w kalendarzu świąt liturgicznych, rozpoczynający się wprawdzie od wieczerzy, ale Górale Pienińscy cały ten dzień traktowali wyjątkowo, ponieważ obfitował w obrzędy, zwyczaje i wierzenia o charakterze religijnym i magicznym,  zapewniającym zdrowie i pomyślność w codziennym życiu. Z tego powodu przestrzegali tradycją przekazywane zakazy i nakazy, bo wierzyli że jaka Wigilia, taki cały następny rok. Powszechnie ludzie na wsi przez cały dzień suszyli – czyli wstrzymywali się od jedzenia aż do wieczerzy, bo obowiązywał post.  Należało w ten dzień  wstać wcześnie rano w dobrym nastroju – by tak było przez cały następny rok, umyć się w wodzie z pieniążkiem lub medalikiem – by nie mieć na twarzy krost (pryszczy), iść na ostatnie roraty i po powrocie z chęcią zabrać się do pracy. Pilnowali aby do domu wszedł pierwszy obcy mężczyzna, bo to przynosiło szczęście, a gdy zjawiała się kobieta będąca złym znakiem, przyjmowano ją przed domem. Niczego nie pożyczali innym, by nie wynieść z domu szczęścia i sami też nie chodzili na pożyczki. Natomiast odwiedziny Cygana uważali za zapowiedź dobrego zdrowia dla całej rodziny. Dobrze też było coś sprzedać kupcowi lub Żydowi, żeby cały rok był dobry i trzymały się pieniądze. Nie palili w piecu słomą, bo nie udałoby się zboże. W Grywałdzie, gdzie uprawiano bardzo dużo lnu, nie można było w tym dniu pić wody, bo uważali że wróble wypiją konopie – czyli wydziobią wszystkie nasiona. Gospodynie z dziewczętami dokładnie sprzątały izbę, bo w święto nie wolno było brać do ręki miotły, by nie uschły drzewa w sadzie. Dekorowały obrazy świętych gałązkami jodły ozdobione kwiatkami z bibuły. Drzwi wejściowe przystrajano połaźnicką – przystrojoną gałązką tylko z jodły, zeby nie wloz zły duch i carownice. Przygotowywały postne potrawy na wieczerzę i święta z tego, co ziemia urodziła i co urosło w lesie. Piekły chleb i podpłomyki dzieliły je na kawałki, które dzieci zanosiły sąsiadom na znak braterstwa i pojednania. Przed włożeniem chleba do pieca rzucały na żar garść mąki by się ogień pożywił, a chleb żeby dobrze wyrósł i był ładny, nie spalony. Obierały więcej ziemniaków i robiły makaron zw. rzezanką. Gospodarz z pomocą synów oporządzali zwierzęta gospodarskie, gromadzili dla nich karmę na dni świąteczne. Musieli narąbać drzewa na opał, by go nie brakło w święta. Gospodarz ząbkiem czosnku kreślił znak krzyża na wymionach krów, by nie dosięgały ich złe moce. Sam przynosił z lasu – najlepiej z cudzego – wierzchołek jodły, który jako podłaźniczkę wieszano w izbie u sufitu, strojoną jabłkami i orzechami. Przyniesienie do domu rzeczy ukradzionej miało sprawić pomyślność w następnym roku. Choinka jako drzewko na teren Pienin przeniesiona została w okresie międzywojennym i była przystrajana ciasteczkami pieczonymi w domu, aniołkami wyk. z bibuły, ozdobami ze słomy i koralików zw. pająkami, landrynkami zawijanymi w tzw. złotka – (papierki zbierane przez cały rok) oraz świeczkami z wosku mocowanymi na małych lichtarzykach. Gospodarz przynosił snopek zboża, stawiał go w kącie izby. Dzieci wykonywały drobne czynności polecane przez matkę oraz pod opieką starszego z rodzeństwa robiły ozdoby na drzewko. O zmroku niecierpliwie spoglądały na niebo, oczekując pierwszej gwiazdki.
     
  • Stół Wigilijny – Na stole rozkładali siano i sypali garść ziaren zboża, nakrywali to białym obrusem i na środku gospodyni kładła duży bochen chleba, opłatki, łyżki dla każdego, świecę, i miskę z pierwszą potrawą. Przy stole zostawiali wolne miejsce dla biednego wędrowca. Obok stołu stawiali wiadro, do którego gospodarz kładł po jednej łyżce każdej potrawy wigilijnej przeznaczonej dla zwierząt domowych.
     
  • Wigilia - (24.XII.)
    Wieczerzę zaczynano, kiedy dzieci oznajmiły że gwiazdka jest na niebie. Cała rodzina zbierała się wokół stołu, modlili się wspólnie, każdy brał do ręki opłatek, następnie ojciec składał ogólnie wszystkim życzenia (nie było zwyczaju wzajemnego składania sobie życzeń), zasiadali do stołu, a ojciec kroił chleb na duże kromki i każdemu dawał po jednej, którą każdy musiał zjadać po odrobince przez kolejne dni aż do Nowego Roku – co miało zapewnić dostatek chleba w następnym roku. Rozpoczynali spożywanie  pierwszej potrawy ze wspólnej miski. Następne potrawy podawała gospodyni, które jedli w ciszy; żur, polewka zarzucana mąką, kapusta z grulami bez omasty, grule z jabłconką,krupy z grzybami lub śliwkami, groch ze śliwami, bury groch z czosnkiem, rzezanka z mąki żytniej polana miodem, karpiele z krupami. Nikomu nie wolno było wstawać od stołu. Zwracali uwagę podczas wieczerzy na wielkość cienia na ścianie każdej osoby, ponieważ wierzono że kto takiego nie ma, wróży jemu śmierć. Wieczerzę kończyli też modlitwą. W wielu domach Szczawnicy i okolicach w wieczerzę wigilijną jedli kutię (z omielonej pszenicy, maku, miodu i bakalii) – potrawa przejęta od dworskiej rodziny Szalayów – właścicieli dóbr szczawnickich, którzy mieli duży wpływ na kulturę mieszkańców ich włości. Gospodarz z kolorowym opłatkiem i odkładanymi pokarmami szedł do stajni nakarmić zwierzęta, a dziewczęta sprzątały stół i zaczynały wróżby dotyczące zamążpójścia - podobne jak na św. Łucję. Np. w Grywałdzie dziewczęta wróżyły z podkradzionych szczap do pieca – parzysta ich liczba wróżyła szybkie zamążpójście. Rodzina do czasu pójścia na pasterkę, wspólnie śpiewała kolędy i pastorałki oraz słuchano opowieści starszych. Pierwsi kolędnicy przychodzili przed pasterką – dawano im za kolędowanie ciasto i czasem cukierki. Kobiety które nie szły na pasterkę, o północy podczas bicia dzwonów kościelnych przynosiły w wiadrach wodę z przerębli w potoku. Rozlewały ją po kropielniczkach, a do pozostałej wrzucały źdźbła ze snopka stojącego w kącie izby, okruszki opłatka i pieniążek. Taką wodą, gospodarz po powrocie z pasterki, gałązką jedlicki kropił wszystkich domowników i obejście, wypowiadając odpowiednie życzenia. Zwyczaj ten był szczególnie przestrzegany w domach baców.
    ​​​​​​
  • Boże Narodzenie (25.XII.)
    To wielkie święto u górali, z obowiązkiem uczestnictwa w nabożeństwie bez względu czy było się na pasterce, czy nie. Obowiązywał zakaz wykonywania jakiejkolwiek pracy, nawet nie ścielono łóżek. Należało tylko nakarmić bydło. W Hałuszowej był zwyczaj mycia się rano w wodzie z potoka z wrzuconym pieniążkiem lub medalikiem, co miało zapewnić zdrowie na cały rok. Na śniadanie były krupy na mleku, a potrawy pozostałe z wieczerzy jedli wspólnie przez cały dzień, odgrzewając na piecu w którym palił się cały czas ogień. Rygorystycznie przestrzegali zakazu odwiedzin krewnych i znajomych.
     
  • Św. Szczepana (26.XII.)
    Tradycyjnie, do poświęcenia owsa szedł do kościoła gospodarz, który po powrocie do domu mieszał go z ziarnem przeznaczonym na wiosenny siew. Chłopcy obsypywali ludzi w kościele z chóru przed mszą lub po kazaniu. Po mszy kościelny zbierał owies i karmił nim konie. Z ustawionego w rogu izby snopka zboża, gospodarz i starsze dzieci robili powrósła, którymi  okręcali drzewa owocowe, żeby lepiej rodziły owoce. Trochę słomy z tego snopka gospodyni podkładała kurom do gniazd, by znosiły dużo jajek  oraz też dodawano zwierzętom do paszy, by się lepiej chowały. Od św. Szczepana do Trzech Króli kobiety powstrzymywały się od przędzenia bo wierzyły, że domy odwiedzają dusze zmarłych i można by je było niechcący „wprząść” w snutą nić.
     
  • Grupy kolędnicze
    Dzień św. Szczepana oficjalnie rozpoczynał kolędowanie – chodzenie po wsiach grup kolędniczych z turoniem, Herodem, śmiercią, aniołem i diabłem. W Grywałdzie chodzili z szopką, przedstawiając Jasełka, śpiewali kolędy i składali rymowane życzenia. Grupy kolędowały nie tylko po własnych, ale i po sąsiednich wsiach, spodziewając się zebrania więcej datków w postaci garnuszka fasoli, bułki kawałka ciasta i innej żywności, którymi dzielili się między sobą.
     
  • Św. Jana Ewangelisty (27. XII.)
    Podczas mszy w kościele gospodarze święcili własne wino. Był zwyczaj, że kapłan po skończonej liturgii podawał każdemu uczestnikowi nabożeństwa łyk wina, co miało ich chronić przed chorobami.
     
  • Sylwester (31. XII.)
    Sylwester nie wyróżniał się niczym szczególnym, choć w niektórych wsiach parobcy robili różne żarty w domach gospodarzy, gdzie były panny na wydaniu. Np. w Haluszowej na dach wynosili różne części sprzętu gospodarczego, a w Grywałdzie zdejmowali bramy z ogrodzenia i przenosili je na drugi koniec wsi.
     
  • Nowy Rok (1. I.)
    Było powszechnym zwyczajem, że mieszkańcy osobiście nawzajem składali sobie życzenia noworoczne. Do dalszych krewnych i chrzestnych posyłali dzieci z życzeniami i pieczonymi specjalnie małymi ciasteczkami w kształcie rogalików, chałki, kołacza, zw. nowym latkiem, za co otrzymywały inne nowe latko lub pieniążek.
     
  • Św. Trzech Króli – Objawienie Pańskie (6.I.)
    Mieszkańcy w całym regionie w tym dniu święcili kadzidło, kredę, złoto i wodę, którą po powrocie z kościoła kropili wszystkich członków rodziny i całe obejście, dla ochrony przed działaniem złych mocy. Tylko w tym dniu chodziła po kolędzie grupa Trzech Mędrców ze Wschodu z gwiazdą wykonaną na przetaku, oklejonego kolorowym papierem i wycinankami przedstawiającymi postacie z Betlejem. Obracali nią za pomocą szpulek i sznurka i podświetlali świeczką.
     
  • Karnawał
    Karnawał trwał od Bożego Narodzenia do wtorku przed Środą Popielcową. W tym czasie do M. B. Gromnicznej popularne było organizowanie przedstawień jasełkowych, w które włączały się całe rodziny, od dzieci po ludzi starszych. Górale pienińscy słynący z pięknego wielogłosowego śpiewu, nie stronili też od wspólnej zabawy przy muzyce, w której uczestniczyli nie tylko młodzi ale i chętnie starsi gospodarze. W Sromowcach Niżnych na zabawach grali Cyganie z Rychwałdu. Zabawy odbywały się w tzw. tancbudach, które zazwyczaj były małymi izbami i dlatego – by każdy mógł sobie potańczyć i nie było bitki - dzielili się na grupy i kolejno tańczyli górzany, wojsko, dulany. Po wsiach chodziły grupy różnych przebierańców włączających się do organizowanych potańcówek. W okresie karnawału odbywała się Kolęda Duszpasterska, która dawniej miała uroczysty charakter. Z księdzem chodził organista i kościelny, których obowiązkiem było pisanie na drzwiach wejściowych K+M+B oraz mężczyzna zbierający zboże dla księdza. W Szczawnicy z księdzem chodził grabarz, któremu dawano miarkę zboża za wykopywanie grobów na cmentarzu i za kalikowanie w kościele – czyli wprawianie w ruch miechów przy organach.
     
  • Ostatki
    Ostatki obchodzono bardzo hucznie i obficie, bo wszyscy wiedzieli że nastąpi Wielki Post, czas umartwień, wyrzeczeń i ciszy. W tłusty czwartek gospodynie smażyły chrust. Na wspólne zabawy chłopcy przynosili wódkę, a dziewczęta jajecznicę i czarny chleb. Te zabawy trwały od soboty przez kolejne dni aż do wtorku przed Środą Popielcową. Bawili się wszyscy, kobiety zamężne, żonaci, kawalerowie i panny. Jeszcze do lat 70 XX wieku urządzano takie wspólne zabawy w pustych domach, które jeszcze stały u tych, którzy sobie wybudowali nowe. W każdej wsi byli samorodni muzykanci, więc o muzykę do tańca nie było trudno. Najadano się w domach i na tych spotkaniach do syta, bo od północy z wtorku na środę obowiązywał już ścisły post i cisza w całej wsi, czego bezwzględnie przestrzegano.
     
  • Św. Matki Bożej Gromnicznej – Ofiarowanie Pańskie (2.II.)
    Tak, jak w całej Polsce, w regionie Pienin w dniu tym podczas Mszy św. uroczyście święcili świece zw. gromnicami, którym przypisywali ogromną sprawczą moc ochronną w różnych niebezpieczeństwach. Zapalano je podczas gwałtownej burzy i stawiano na parapecie okna razem z krzyżem i obrazem Matki Bożej, by chroniła od uderzeń gromów – pioruna. Gromnicę stawiano obok umierającego lub wkładano mu do ręki, by jej światło pomogło mu w przejściu ze świata ziemskiego do niebiańskiego. W tym dniu też rozbierano drzewko, z którego górale robili mątewki – to takie rogaliki, którymi kręcąc w dłoniach rozbijało się grudki na płynną masę.
     
  • Św. Błażeja (3.II.)
    Tego Świętego górale uważali za opiekuna zdrowego gardła, dlatego na nabożeństwie ku jego czci święcili jabłka. Poświęcone jabłko dzielili na części i każdy z domowników musiał zjeść, by nie chorował na gardło. Był też zwyczaj, że po mszy w koście-le, kapłan każdemu przykładał do gardła dwie skrzyżowane świece z wypowiadanym błogosławieństwem – co miało ich chronić przed chorobą.
     
  • Św. Agaty (5.II.)
    Mieszkańcy wsi w kościele święcili sól i chleb, który suszyli, następnie kruszyli go i z poświęconą solą w razie choroby podawali do zjedzenia choremu, w celu przywrócenia zdrowia. Sól poświęcona nie tylko zapobiegała psuciu się pokarmów, a przede wszystkim – w co wierzono – chroniła przed rozprzestrzenianiem się pożaru.
     
  • Wielki Post (data ruchoma)
    Rozpoczynał się od Środy Popielcowej ścisłym postem w tym dniu i obowiązkiem udziału we Mszy św. oraz posypaniem głowy popiołem, który uzyskiwano ze spalonych zeszłorocznych palm. Chrześcijanie przygotowywali się do Zmartwychwstania Pańskiego czyli Wielkanocy przez obowiązkowe uczestnictwo w nabożeństwach; Gorzkich Żalach i Drodze Krzyżowej. W okresie postu obowiązywały ustalone tradycją zakazy i nakazy. Po hulankach i tłustym jedzeniu nastawał czas umartwień w zakresie postnych pokarmów i nawet zmniejszonej ich ilości, czas powagi, ciszy i modlitwy. Gospodynie szorowały garnki, by nie został na nich tłuszcz. Nie urządzano żadnych uroczystości rodzinnych, zabaw, wesel, nie śpiewano wesołych piosenek, pościli w piątki, nie jedli mięsa i tłustych potraw, nie pili alkoholu, niektórzy nawet wstrzymywali się od jedzenia nabiału- szczególnie mleka. W piątki jedli tylko pieczone grule i kapustę kiszoną prosto z beczki, a w inne dni oprócz tego co w piątki, jedli żur z mąki owsianej lub jęczmiennej, polewkę z wody spod kapusty i mąki,  kapustę bez  omasty z grulami, krupy z suszonymi śliwkami lub grzybami, pieczone grule i karpiele, groch ze śliwami, grule w polewce z suszonych owoców, pęczak z bobem i grochem, piekli czasem podpłomyki.
     
  • Niedziela Palmowa – Palmy wielkanocne
    Obok licznych zwyczajowych praktyk religijno-magicznych, które miały na celu zapewnienie pomyślności w gospodarce rolno-hodowlanej, w całych Karpatach Palma Wielkanocna była powszechnie uznawanym środkiem apotropeicznym (magicznym - przeciwko burzy, chroniącym przed wszelakim złem). W przeszłości Palma Wielkanocna do poświęcenia w kościele, u górali pienińskich składała się z kilku bazicek – gałązek wierzby, drzewka krzyżowego (szakłak pospolity) i bukszpanu, związanych obowiązkowo lnianym sznurkiem. Robiono też palmy w postaci tyczki przystrajanych bukszpanem, gałązkami wierzby z baziami i wstążkami o określonych kolorach; biało-czerwona – barwy narodowe, niebieska – symbol Matki Bożej, żółta – papieska, zielona – symbol budzącego się życia na wiosnę i fioletowa – symbol męki Chrystusa. Poświęconą przechowywano na strychu, za krokwią do następnego roku i czasem wykorzystywali ją ponownie po odświeżeniu. Bardzo zniszczone należało spalić. Był zwyczaj zatykania pojedynczych gałązek z palmy na polu zasianym zbożem, na zasadzonym ziemniakami w przekonaniu ochrony przed klęskami żywiołowymi. Podczas burzy gospodynie paliły w piecu kilka gałązek z palmy z grudkami gromnicy, dla ochrony od uderzenia pioruna. Niektórzy ludzie połykali poświęconą bazię z palmy dla wzmocnienia sił witalnych organizmu i dla zapobiegania przed bólem gardła i głowy. Do końca XX wieku był zwyczaj (niestety, już nie kontynuowany) nabożeństwa Drogi Krzyżowej ulicami miasta lub wsi, w której uczestniczyło bardzo wielu mieszkańców.
     
  • Wielki Czwartek – Dzień ten przez górali pienińskich uważany był już prawie za święto, w którym wszyscy szli wieczorem na mszę św. zwaną Wieczerzą Pańską. Dlatego należało do tego dnia wykonać w domu i w obejściu wszystkie prace porządkowe. Gospodynie od rana rozpoczynały pieczenie ciast (kołacze z serem, bułeczki z marmoladą, przekładańce z jabłka- mi, śliwkami lub borówkami) i gotowanie różnorodnych potraw, które miały wynagrodzić ludziom ten długi post z ograniczeniem tłuszczu w potrawach i ich ilości, zrekompensować ubogie postne jedzenie.
     
  • Wielki Piątek – to wielki święto – jak mówili górale – bo Pan Jezus na krzyżu umarł. Wszystkich obowiązywał ścisły post i zachowanie szczególnej powagi w postępowaniu. Posilali się tyko jeden raz pieczonymi ziemniakami, a niektórzy ludzie w ogóle nic nie jedli lub pili tylko wodę. Przestrzegali, by w tym dniu niczego nie przybijać, nie wycinać drzew w lesie, nie kopać w ziemi, nie ruszać jej – bo to wszystko łączyło się z pamięcią o ukrzyżowaniu i złożeniu w grobie Pana Jezusa.
     
  • Wielka Sobota - Wszystkich wiernych dalej obowiązywał post. Zgodnie z tradycją górale święcili pokarmy, a bacowie sery zrobione na szałasach i zjadali je podczas Świąt Wielka- nocnych. W wioskach które nie miały kościoła lub były oddalone od niego, zbierali się mieszkańcy z pokarmami w umówionym miejscu, do którego przyjeżdżał ksiądz, by je im poświęcić. Pokarmy przynosili w koszykach wiklinowych lub wykonanych z korzeni jałowca; jajka w kolorze naturalnym lub barwionych w łupinach cebuli, chleb, sól, masło korzeń chrzanu, wędlinę, baranka z ciasta lub z cukru. Tradycją było przyniesienie jednego surowego jajka dla księdza. Szczególne zastosowanie miał poświęcony chrzan i masło. Chrzanem pocierali oczy przed śniadaniem wielkanocnym (w niedzielę), by zabezpieczyć je przed chorobami, a święconym masłem jako lekarstwem leczyli strupy powstałe na wymionach krów. Wieczorem na nabożeństwie w kościele uczestniczyli w poświęceniu wody i ognia. Wodę święconą wykorzystywali w domu do różnych obrzędów i podczas kolędy. Gospodarze zabierali przepalone szczapy i okadzali nimi cały dobytek, by był zabezpieczony przed pożarem.
     
  • Wielkanoc - Wielka Niedziela
    W oparciu o kalendarz gregoriański Święta te obchodzone są niezmiennie w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, przy czym za początek wiosny przyjmuje się dzień 21 marca. Wszyscy obowiązkowo rano szli na rezurekcję – uroczyste nabożeństwo z procesją obwieszczające zmartwychwstanie Pana Jezusa, ubrani odświętnie w regionalne stroje.  Po powrocie do domu, po wspólnej modlitwie zasiadali do śniadania wielkanocnego. Gospodyni dzieliła jajko na tyle części ilu było domowników, składali sobie życzenia, mówiąc żebyśmy się tak trzymali, jak to jajko zjadali je, - jak wspominałam wyżej - smarowali chrzanem oczy i jedli żur - sufkę ugotowany na wywarze spod gotowanej szynki. z ziemniakami, jajkiem i chlebem, Należało też zjeść po małym kawałku każdy poświęcony pokarm, jak mawiano – pokosztowanie święconego. Przestrzegali zakazu wykonywania jakiejkolwiek pracy i odwiedzin, cały dzień spędzali w ścisłym gronie rodzinnym. Zamiast obiadu jedli tradycyjną potrawę, różnie nazywaną w różnych wsiach; święceliną, trzęsionką, święconką –przygotowaną ze wszystkich produktów poświęconych w Wielką Sobotę, zalaną maślanką lub serwatką z dodatkiem chleba. W Szczawnicy był zwyczaj zw. Kromka dla Tomka, czyli dzielenie się w tym dniu chlebem pozostałym z Wigilii z bydłem i ptactwem domowym, ale już nie praktykowany.
     
  • Poniedziałek Wielkanocny
    To dzień tradycyjnego zwyczaju polewania się wodą, nazywany śmigusem. Domownicy polewali się wcześnie rano, zazwyczaj z zaskoczenia niewielką ilością wody. W Sromowcach Niżnych chłopcy polewali dziewczęta w poniedziałek, a dziewczęta chłopców we wtorek. Dawniej polewano się wiadrami, cebrzykami i specjalnie robionymi sikawkami z drewna lub metalowych rurek. Znalezioną dziewczynę, która chowała się przed chłopcami, siłą zanosili pod studnię i polewali kilkoma wiadrami wody lub kąpali ją w Dunajcu. W Grywałdzie -jeszcze do lat 80 XX wieku – Ochotnicza Straż Pożarna urządzała gromadne polewanie sikawkami strażackimi.
     
  • Św. Marka (24.III.)
    W Sromowcach Wyżnych świętowali zakończenie wszystkich zasiewów, idąc w procesji z kościoła do przydrożnego krzyża z chorągwiami do których przywiązane były małe wiązki zboża.
     
  • Moje
    Dawniej w regionie pienińskim każdej pannie na 1 maja chłopcy stawiali w nocy moja – drzewko świerkowe przystrojone kolorowymi wstążkami z bibuły. 3 maja lub w pierwszą niedzielę po 1 maju, po południu, szli całą gromadą z muzyką i za porządkiem od panny do panny ogrywali każdą moję. Dziewczyna wychodziła przed dom, dawała datek na talerzyk lub wódkę, odtańczyła jeden taniec z kawalerem który ją poprosił do niego. Po ograniu wszystkich panien, organizowali wspólną zabawę w wynajętej izbie. Zwyczaj ten był praktykowany jeszcze do lat 70 XX wieku tylko w Sromowcach Wyżnych i Sromowcach Niżnych. Współcześnie nie jest już praktykowany.
     
  • Dni Krzyżowe
    Przypadają na trzy dni (poniedziałek, wtorek, środa) przed świętem Wniebowstąpienia Pańskiego, w których odbywało się święcenie pól. Były to procesje z kościoła do trzech różnych kapliczek w danej wsi, podczas których kapłan święcił pola.
     
  • Św. Wojciecha (23.IV.)
    Od tego dnia rozpoczynał się wypas owiec na halach, Przestrzegano zwyczaju, by wypasu nie zaczynać w piątek i w niedzielę. Redyk, czyli zbiorowe wyjście stada owiec ze wsi, było uroczystym wydarzeniem dla mieszkańców i właścicieli owiec. O tych zwyczajach pasterskich można przeczytać w publikacji; praca zbiorowa pod redakcją Katarzyny Ceklarz i Urszuli Janickiej-Krzywdy, Kultura Ludowa Górali Pienińskich, Kraków 2014, rozdział – Tradycje pasterskie, s. 111-142. Krowy wypasali na gromadzkich pastwiskach lub na łąkach w pobliżu gospodarstw, czym zajmowały się dzieci i młodzież.
     
  • Zielone Świątki – Zesłanie Ducha Świętego (data ruchoma) 
    Przypadają w 50 dniu po Zmartwychwstaniu Pańskim. W całych Pieninach był zwyczaj majenia drzwi wejściowych do domów i pomieszczeń gospodarskich gałązkami brzozy lub modrzewia. W wigilię tych świąt palili sobótki. Wcześniej młodzież gromadziła różne stare rzeczy do spalenia; stare miotły, drzewo, patyki, żywicę itp. by ogniska były duże i długo się paliły, ponieważ wokół nich tańczyli przy muzyce, śpiewali i skakali przez ogień. W następnym dniu pasterze rozpalani te ogniska na nowo i z otrzymanych jajek od właścicieli bydła lub przyniesionych z domu, smażyli jajecznicę na słoninie.
     
  • Boże Ciało (data ruchoma)
    Obchodzone w czwartek, 60 dni po Wielkanocy. Tak, jak w całej Polsce procesje w Pieninach odbywają się poza kościołem do czterech ołtarzy. Utrzymuje się dawna tradycja obłamywania gałązek z drzewek (brzózek) przystrajanych ołtarzy i wbijanie ich na polach uprawnych lub zatykanie za krokwie, wierząc w ich moc obrony od ognia, gwałtu i powodzi. Na zakończenia oktawy Bożego Ciała odbywa się od pokoleń błogosławieństwo dzieci i poświęcenie wianków uplecionych z ziół leczniczych i kwiatów, wykorzystywanych później w leczeniu różnych chorób ludzi i zwierząt. Poświęcone wianki wieszali w izbie, przy obrazach świętych  i trzymali przez cały rok, po czym je palono i popiół rozsypywano na polach uprawnych.
     
  • Św. Jana Chrzciciela (24,VI.) 
    Na polanie Jaworki odbywał się uroczysty odpust, w którym brali udział pasterze, rodziny baców i juhasów ubranych w stroje regionalne. Właściciele owiec odwiedzali bacówki, by sprawdzać swój dobytek oddany pod opiekę baców.
     
  • Św. Piotra i Pawła (29.VI.) - nie świętowano specjalnie tego dnia.
     
  • Boży Obiad
    To stary zwyczaj - już niepraktykowany – organizowany był w dniu 5 sierpnia na święto Matki Bożej Śnieżnej przez zamożnych gospodarzy dla ludzi biednych i żebraków, wcześniej ogłaszany z ambony we wszystkich pienińskich parafiach. Miał charakter zaduszny i poświęcony był m.in. zmarłym przodkom. Urządzeniem Bożego obiadu można było odkupić winy i wybłagać laski. Każdy biedny i żebrak dostawał po bochnacku -bochenku chleba i po jednym srebrnym pieniążku. Oprócz tego zapraszano wszystkich którzy uczestniczyli wcześniej w nabożeństwie do suto zastawionych jedzeniem stołów, ustawionych w posiadłości jednego z gospodarzy. Uczta była bez muzyki, tańców i alkoholu trwała nieraz tydzień, dopóki wszystko co przygotowane nie zostało zjedzone. Jeśli pozostały resztki, kruszono je i rozsypywano dzikim ptakom. Boży obiad był organizowany rzadko, ale został zanotowany w Hałuszowej, Krośnicy, Tylce i jak odnotowały kroniki w Grywałdzie taki odbył się pod koniec XIX wieku, na który „oporządzono dwa wieprze, trzy jałówki, mendel owiec, pieczywo, piwo i alkohol”.
     
  • Św. Matki Boskiej Zielnej – Wniebowzięcie N.M.P. (15.VIII.)
    Tradycyjnie kobiety święciły i święcą bukiety układane na liściach kapusty z; ziół, kłosów zboża, kwiatów polnych i ogrodowych, owoców i warzyw. Poświęcone bukiety były zasuszane i w razie pożaru palono je w piecu – co miało zatrzymać rozprzestrzeniający się ogień. Podczas przeziębienia gospodynie kruszyły zioła z wianka, gotowały herbatę i podawały choremu jako lekarstwo. Zioła były też używane do okadzania ludzi i zwierząt przed złym działaniem czarownic, a szczególnie przez baców w magii i zwyczajach pasterskich.
     
  • Odpusty
    Od pokoleń górale pienińscy czcili świętych patronów kościołów i z tej okazji organizowane były odpusty – wielkie uroczystości podczas których odbywały się spotkania rodzinne, ludzi należących do innych parafii. W pamięci ludzi zapisał się wielki odpust w Krościenku ku czci M.B. Różańcowej (7.X.) na który tłumnie przybywali ludzie od Łącka po Nowy Targ i ze Słowacji. Po nabożeństwie odbywała się procesja poza kościołem do 5 ołtarzy – symbolu pięciu tajemnic różańcowych. Żywa jest też pamięć wśród górali o św. Kindze ku czci której odbywa się odpust 24 lipca w kościele na Górze Zamkowej, bo mówią; czczą ją jako opiekunkę ludzi z trudem zdobywających chleb na nieurodzajnej ziemi oraz jako patronkę polskiej kultury ludowej.
     
  • Dożynki (data ruchoma)
    Z powodu górzystego położenia regionu, ludność Pienin zajmowała się przede wszystkim wypasem owiec, bydła i kóz oraz gospodarki sianokośnej. Uprawy rolne były  drugorzędne także z powodu mało urodzajnych ziem, które musiało nawozić się obornikiem. Uprawiano jarzec i owies. Po żniwach kiedy zwieziono zboże, na ściernie wysyłano dzieci by pozbierały kłosy, a później na zagon wypuszczano kury – by nie zmarnowało się żadne ziarenko. Do czasu I wojny światowej powszechnie uprawiano len i konopie. Stąd też niewielkie wiadomości na temat dawnych dożynek, które odbywały się tylko w tych wsiach, w których uprawa wspomnianych zbóż była podstawowym zajęciem ludności. Po zbiorach, pod koniec lata, w danej wsi robili wspólny wieniec przystrojony kwiatami ogrodowymi, piekli duży bochen chleba, zanosili do kościoła i podczas dziękczynnego nabożeństwa za zbiory, ksiądz poświęcał wieniec i chleb. Po mszy jeden z gospodarzy krajał chleb na małe części i rozdawał każdemu z uczestników tej uroczystości. Od lat 80 XX wieku zaczął się proces zarzucania uprawy pól, gospodarki sianokośnej i hodowli przyzagrodowej.
     
  • Św. Matki Bożej Siewnej ( 8. IX.) brak informacji.
     
  • Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny ( 1 – 2. XI.)
    Okresem szczególnej pamięci o zmarłych są dni Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Z pamięcią o zmarłych we wsiach pienińskich związana jest wcześniej omawiana tradycja Bożego obiadu. W rozdziale Demonologia i czary, podana jest informacja o wierzeniach ludności, że w wigilię Dnia Zadusznego w kościele przy katafalku z niezapalonymi świecami wokół, na którym stoi trumna, na niej leży biret, stuła i różaniec, dusze zmarłych odprawiają mszę św. modląc się na różańcu i z książeczek które im włożono do trumny, którą prowadzi ostatni zmarły proboszcz, a po mszy odczytywane są nazwiska osób, które mają umrzeć w ciągu najbliższego roku. Podglądanie tych tajemnic było zakazane. W dzień zaduszny nie należało pracować zwłaszcza w lesie, przestrzegano zakazu wyjazdu wozem do lasu, bo woźnicy mógłby zdarzyć się wypadek. Taki sam zakaz obowiązywał też w dniu św. Tomasza (21.XII.).
     
  • Św. Andrzeja ( 30.XI.)
    Wigilia św. Andrzeja kończyła rok liturgiczny i obrzędowy. Dawniej wedle zwyczaju, w tym dniu w zaciszu chaty zbierało się kilka dziewcząt z najbliższego sąsiedztwa wróżąc sobie o swoim zamążpójściu i traktując wyniki ich bardzo poważnie. Były to wróżby powszechnie znane; odkrywanie spod garnuszków różnych przedmiotów (różaniec, obrączka, mirt, pieniądze), lanie wosku przez ucho klucza, ustawianie butów przez izbę czy wkładanie pod poduszkę karteczek z imionami kawalerów. W połowie lat XX wieku zmieniły się zwyczaje, ponieważ młodzież organizowała w tym dniu zabawę przy muzyce zw. andrzejkami, podczas której wróżby odbywały się wśród śmiechów i gwaru, stały się ogólną zabawą i straciły zupełnie swój tajemniczy i wróżebny charakter.
  •  

Michalina Wojtas