s
Górale Pienińscy

Górale Pienińscy

Strój i ubiór codzienny

Strój ludowy noszony przez mieszkańców pienińskich wsi Sromowce Wyżne i Niżne ze względu na bliskie sąsiedztwo ze Spiszem reprezentuje ten sam typ i zaliczany jest do jednej z jego odmian – kacwińskiej, w okresie międzywojennym nie oparł się wpływom mody płynącej z prężnego ośrodka szczawnickiego, stąd wiele w nim elementów właściwych ubiorom Górali Szczawnickich.

Strój ludowy był zawsze tym składnikiem tradycyjnej kultury chłopskiej, który wyróżniał mieszkańców danego regionu od innych grup etnograficznych, nie inaczej było też w Pieninach. Ubiór mówił o stanie majątkowym właściciela: czarne wysokie buty z cholewami nosili tylko bogaci gazdowie, oraz o ewentualnym zawodzie przez niego wykonywanym, pozwalał ustalić czy został założony z okazji święta, czy może ma charakter obrzędowy-weselny, kiedy to pan młody i drużbowie stroili kapelusze wstążkami i bukietami sztucznych kwiatów. Po ubiorze można było rozpoznać, jaki jest okres liturgiczny w kościele: w czasie postu i adwentu, panny wplatały w warkocz czarne wstążki, nosiły ciemne chustki, a mężczyźni zdejmowali wszelkie ozdoby z kapelusza, z kolei w okresie wielkanocnym i bożonarodzeniowym kobiety zakładały białe smatki (chustki). Dawniej starano się również dostosować kolor chustek do koloru ornatów kapłańskich odpowiadających danemu okresowi liturgicznemu. Od święta noszono strój paradny, na co dzień stary zniszczony, który kiedyś był odświętnym, na co dzień też noszono chustki, zapaski, spódnice szyte z tańszych tkanin, jak kreton, a na nogach onuce. Okres największego rozkwitu strojów ludowych przypada na drugą połowę XIX i początek XX w. Do połowy XIX w. strój wykonywany był w własnym zakresie z surowców pozyskanych w gospodarstwie, głównie z lnu, wełny i skóry, i w niewielkiej części z materiałów fabrycznych. Z czasem te proporcje zaczęły zmieniać swoją kolejność. Z lnu powszechnie uprawianego na tym terenie, górale wyrabiali płótno samodziałowe o prostym splocie tkackim. Najpierw poddawali len obróbce na tzw. rafach wyczesywali nasiona, następnie przez trzy tygodnie moczyli łodygi w moczydle (strumieniu, dołku z wodą), które po wyjęciu rozkładano na słońcu na kolejne trzy tygodnie; w ten sposób len na przemian sechł i mókł. Następnie ścierano łodygi na międlicach, aby oddzielić od nich paździerze, tak by zostały same włókna, które następnie wyczesywano na szczeci. W ten sposób przygotowany surowiec służył do przędzenia nici na wrzecionie, a w późniejszych czasach na kołowrotku. Chcąc uzyskać biały kolor lnianej nici należało wygotować ją w wodzie z dodatkiem popiołu z olchy (olcha zwyczajna).  Z pozwijanej w łokietki nici tkano na krosnach płótno. Warsztat tkacki znajdował się niemal w każdej chałupie. Cieńsze, delikatne, nieskazitelnie wybielone płótno przeznaczano na odzież świąteczną, grubsze na ubiór do pracy. To drugie miało ochronić właściciela przed chłodem, i jak najdłużej mu służyć. Bielenie płótna polegało na kilkudniowym ciągłym polewaniu go wodą i obracaniu do słońca. Najczęściej odbywało się to nad potokami, gdzie na kamieniach rozścielano surową tkaninę. Z płótna szyto spódnice, zapaski, chustki, bieliznę, męskie, kobiece i dziecięce koszule i pościel. Tkaninę przeznaczoną na spódnice, zapaski i chustki oddawano do farbiarni w Krościenku i na Spisz. Tam barwiono je i pokrywano tzw. drukiem modrym. Metoda ta zwana też batikową polegała na odciśnięciu na całej materii nawoskowanych stempelków, a następnie farbowaniu jej naturalnym barwnikiem indygo (ciemno niebieskim) lub ciemno zielonym. Zależnie od stopnia stężenia osiągano różne odcienie koloru niebieskiego i granatowego z jasnymi wzorkami tam, gdzie wcześniej przyłożono stempel. W ten sposób drukowano płótno deseniami geometrycznymi, kwiatowymi, wprowadzano różne płatki, listki. Farbowanie płótna w deseń nazywano toceniem, a spódnice z niego uszyte tocenicami lub farbiankami.

Kolejnym surowcem była wełna, którą pozyskiwano ze strzyżonych zwyczajowo dwa razy do roku owiec. Wytwarzano z niej sukno samodziałowe. Pierwszym zabiegiem, jakiemu należało poddać wełnę było gręplowanie, czyli rozczesywanie na szczotkach zwanych gręplami, a następnie przędziono z niej nić. Dalszy etap to tkanie z uzyskanych nici na krosnach rzadkiego sukna, które potem spilśniano. Zajmowały się tym folusze - warsztaty, działające nad potokami w Białej i Czarnej Wodzie oraz w Grywałdzie - Kątach. Zabieg spilśniania(folowania) polegał na moczeniu tkaniny w gorącej wodzie i ubijaniu jej stęporami, wskutek czego włókna się ściągały, kurczyły i pokrywały powłoką pilśniową. Sukno stawało się zbite i gęste. Aby było grubsze, folowano go dwukrotnie, a nawet trzykrotnie. Dopiero z takiego materiału szyto portkikurtki – krótkie cuchy i sukmany, a także damskie i męskie obuwie zimowe. Z filcu wyrabiano kapelusze, z przędzy wełnianej – rękawice o jednym palcu.

Ważnym surowcem  była również owcza i świńska skóra, którą garbowano i wyprawiano domowymi sposobami. Z owczej szyto serdaki i kożuchy, a ze świńskiej wytwarzano kierpceoposki i torby. W XIX w. kożuchy wyprawiane na biało pochodziły ze Spisza. Z chwilą zakończenia I wojny światowej i powstania granicy nastąpiło odcięcie mieszkańców polskiej części Pienin od spiskich miasteczek, wówczas produkcją kożuchów zajęli się miejscowi wytwórcy, a z czasem zaczęto nabywać je u rzemieślników w Nowym Targu. Istotną tkaniną w stroju pienińskim był kanafas – bawełniana przędza w kolorze czerwonym i niebieskim stanowiąca wątek w materiale. Używano jej do wykonywania poprzecznych pasków w trakcie tkania płótna samodziałowego, przeznaczonego do szycia spódnic zwanych stąd kanafaskami. Pasiastą tkaninę sporządzano na krosnach cztero-nicielnicowych. W najstarszych pasiakach pienińskich dominował kolor biały, czerwone paski były znacznie węższe, a niebieskie występowały tylko jako prążki. Z czasem kolejność się odwróciła, wątek czerwony wiódł prym w tkaninie, a niebieski zanikł. Kanafas nabywano w spiskich miasteczkach, i tak jak w przypadku białych kożuchów z chwilą utworzenia granicy z Czechosłowacją w 1920 r. szycie kanafasek zarzucono. Po II wojnie światowej nastał okres, w którym strój pieniński, tak jak i inne był szybko porzucany, a przyczyna tego stanu tkwiła z jednej strony w powszechnym dostępie do ubioru miejskiego, a z drugiej w trudnościach z uzyskaniem materiałów koniecznych do wytwarzania elementów stroju ludowego, gdyż nastąpił upadek rodzimego rzemiosła. Zanikł zupełnie ubiór codzienny, zastąpiony tanimi wyrobami fabrycznymi, a świąteczny przetrwał głównie za przyczyną zespołów folklorystycznych dla potrzeb, których wciąż szyto i haftowano poszczególne jego części. Jedynym elementem stroju pienińskiego, który wciąż mocno trwał mimo przeróżnych trudności była kamizelka męska, która stała się najbardziej rozpoznawalnym jego składnikiem. Często, tylko ją zakładali flisacy przewożący turystów spływem Dunajca, nie ubierając całego stroju, którego posiadanie już przed wojną było warunkiem dopuszczenia do grona flisaków pienińskich. Podobne kryterium i dziś obowiązuje flisaków, ale starając się obejść ten warunek noszą tylko kamizelkę i kapelusz. Obecnie chodzenie w stroju zaczęło być znowu modne. W Sromowcach pracują głównie hafciarki szyjące i wyszywające gorsety, kamizelki, portki. Zamawiają je flisacy, członkowie kapel przygrywający turystom w licznych karczmach, w których obsługa również musi nosić strój regionalny. Coraz częściej powraca się do starych skromniejszych wzorów; do szycia gorsetów sukiennych i ozdabiania ich haftem pętlicowym; do długich spódnic. Przeładowanie haftu i nadmiernie skrócane spódnic w okresie trwającym w l. 50. - 80. XX w. jest porzucane. Nowością jest powszechne zakładanie dużych naramiennych chust (dziś tureckich), noszonych nie tylko do stroju, ale i do ubioru fabrycznego.

Strój kobiecy składał się z krótkiej lnianej koszuli sięgającej zaledwie do pasa, z szerokimi rękawami, dołem marszczonymi, ujętymi w obszywkę, dawniej ze smużkami wrabianymi na ramionach i mankietach, później wykończone koronką, szerszą (u młodych dziewcząt) i węższą (u starszych kobiet). Na koszulę wkładano lajbik – rodzaj gorsetu obszytego czarną lamówką. Na przełomie XIX i XX w. pojawiły się katanykabatki, w Sromowcach zwane reklikami, które częściowo wyparły lajbiki, albo były noszone na wierzch – na lajbikuReklik to rodzaj dopasowanej bluzki szytej z aksamitu w kolorze czarnym, zapinanej na guziczki. Kolejnym elementem stroju była spódnica: noszono kanafoski, szyte z pasiatego lnu, które odpowiednio tkane, w zależności od rozmieszczenia i rodzaju pasków: czerwone, niebieskie, białe nazywane były: ogrodzonątęczową i białą. W Sromowcach Niżnych bogata panna dopiero mogła wyjść za mąż, kiedy już miała trzy rodzaje kanafosek. Przód  kanafoski stanowił tzw. przodek, czyli płat z płótna lnianego. Chodzono w nich od święta, a noszone były do I wojny światowej. Z początkiem XX wieku weszły spódnice jednobarwne szyte z cienkiej wełny, tzw. śtofki – pasiaste bądź w kratkę oraz kretonowe, tzw. kartonki. W latach międzywojennych pojawiły się szyte z barwnego, kwiecistego tybetu.

Lajbiki często przyszywano do spódnicy i tak połączone dwie części stroju nazywano suknią.

Na spódnice zakładano zapaskę zwaną zakładką. Mężatki ubierały zakładki w kolorze czarnym, obszyte dookoła fabrycznymi koronkami, z kolei panny w jasnym kolorze. Od święta zakładano zapaskę białą rąbkową, wykonywaną z rzadko tkanego płótna lnianego o geometrycznym wzorze.

Tak powszechny na sąsiednich terenach rańtuch – rodzaj szala noszonego do uroczystego stroju, w Sromowcach wyszedł z użycia już w połowie XIX w.

Panny chodziły z odkrytymi głowami, nosiły włosy zaplecione w warkocz wiązany u dołu kolorową wstążką. Mężatki upinały warkocz wokół kółka wykonanego z drutu owiniętego tkaniną, na głowę zakładały czepek szyty z atłasu, a z czasem z kwiecistych tybetów wykończony czerwoną, jedwabną wstążką. Na czepiec wiązano chustkę z cienkiej wełny tzw. śtofkę, później zaczęto nosić tybetki, kartonki. Te ostatnie używano zazwyczaj, na co dzień i do prac polowych. Wiązano je z tyłu głowy. Natomiast odświętne śtofki i tybetki wiązano na sposób spiski na tzw. kokoskę – nad czołem układano sterczący załomek chustki, całość składano w trójkąt, tak by motyw kwiatowy skierowany był w dół, końcówki po zawiązaniu musiały widocznie sterczeć na boki. W zimne miesiące, starsze kobiety okrywały się wełnianymi, kraciastymi chustami łodziywackami  szytymi z tkaniny zwanej kaźmirkiem. Z początkiem XX w. zaczęto wykonywać z niej również szyte w komplecie bluzki i spódnice układane w szerokie fałdy.

W latach 30. XX w. wszedł strój wzorowany na modzie szczawnickiej: gorsety z czarnego aksamitu z kaletkami, kolorowo haftowane trzy duże bukiety kwiatowe na połach przednich i z tyłu na plecach, wiązanie na haftki czerwoną wstążką. Do tego różnokolorowa tybetowa, kwiecista spódnica: biała, czerwona, bordowa lub zielona.

Na nogach noszono kierpce ze sznurkami z owczej wełny zakładane na onucę, od święta ubierano skórzane buty na niewysokim obcasie, z cholewką. Dawniej o sztywnej cholewce – typu węgierskiego, później sznurowane z przodu. W zimie powszechnym obuwiem były kołcony, papucie – płytkie pantofle z samodziałowego sukna szyte na kopycie wykonanym z drewna lub z buraka pastewnego, ale często, tak jak i w lecie chodzono boso.

Strój męski składał się z lnianej koszuli, spodni uszytych z białego samodziałowego sukna, kamizelki – starszej najczęściej w kolorze granatowym zdobionej jedynie płaskimi metalowymi guziczkami, późniejszej niebieskiej zdobionej kwiatowym haftem na sposób szczawnicki; brązowej lub białej sukmany prawie zupełnie pozbawionej ozdób poza sukienną lamówką; serdaka, kapelusza i kierpców. Portki o luźnych nogawkach, z rozcięciem u dołu tzw. przyporek, na szwach z wypustką – obłamkiem z sukna w kolorze czerwonym, później powiększonej do czerwono – żółto - czerwonej. Miały jeden przypór – rozcięcie nad prawą pachwiną wykończone wąską czerwoną lub granatową oblamką, do której z czasem doszła pętlicowa zdobina. W okresie międzywojennym wskutek mody szczawnickiej zaczęto rozbudowywać wyszycia przy przyporkach, zanika pętlicowa zdobina przy przyporze, dochodzą dwie poziomo zaznaczone kieszonki nad lewą i prawą pachwiną, poniżej których z czasem wprowadzono haftowany motyw dziewięćsiłu (oset). Dziewięćsił pojawia się także na zalatacu i po bokach lampasowej wypustki na nogawkach, poniżej biodra. Do spodni noszono wąski pasek skórzany długi na 2 m i szerokie pasy liptowskie, tłoczone, zapinane na 3-4 mosiężne klamry. Z chwilą powstania Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich na rzece Dunajec (1934), a wcześniej Pienińskiego Parku Narodowego (1932), mężczyzn ze Sromowiec trudniących się flisactwem zaczął obowiązywać ubiór stroju regionalnego: przeładowane zdobnictwem niebieskie kamizelki i sukienne portki, na których haftowany motyw dziewięćsiłu stał się wyróżnikiem odmiany sromowieckiej.

Zamiast sukman zaczęto nosić ciemne marynarki – kaboty.

Na głowę zakładano kapelusz typu spiskiego o okrągłych, wypukłych główkach oraz kaniach wysoko wywiniętych do góry (tak jak na Spiszu), filcowy, czarny. Często służył, jako podręczne naczynie, górale nosili w nim wodę ze źródła podczas prac w polu, na polanie, polowaniu, na wypasie i w podróży, czasami nawet spożywano z niego strawę. Zimą ubierano baranie czapki zwane baranicami. Wraz z modą szczawnicką weszły małe okrągłe kapelusze typu podhalańskiego. Dawniej górale w Sromowcach nosili długie włosy natłuszczane olejem lnianym.

Na nogi wkładano kierpce i papucie zwane kałcunami, często szyte ze zniszczonych starych portek.
 

Barbara Alina Węglarz                                    
 

Literatura:
Stanisław Górecki, Wojciech Górecki, Ocalić od zapomnienia Sromowce Wyżne na starej fotografii, Sromowce Wyżne 2013; Sromowce Niżne – pieniński klejnot w potrójnej koronie, red. E Majer, K. Trzoński, Z. Zając, Sromowce Niżne 1999; Edyta Starek, Strój spiski, Atlas Polskich Strojów Ludowych, Lublin 1949; Barbara A. Węglarz, Strój, [w] Kultura ludowa Górali Pienińskich, Kraków 2014