s
Górale Sądeccy

Górale Sądeccy

Strój i ubiór codzienny

Tradycyjne ubiory i stroje Górali Sądeckich (zwanych też niegdyś Góralami Białymi), obejmujących subregiony: od Łącka, Kamienicy i Jazowska, wywodzą się z dawnych góralskich ubiorów karpackich, z silnymi wpływami Lachów Sądeckich, Górali Podhalańskich a także (zwłaszcza od początku XX w.) mody mieszczańskiej. 

W strojach Górali Sądeckich zauważalne były różnice w obrębie subregionów, szczególnie w zdobnictwie. Niegdyś, mniej więcej do lat 70. XIX wieku, zarówno stroje reprezentacyjne jak i ubiory codzienne szyte były w przewadze z materiałów własnych, wyrabianych w domu: płótna (lnianego, konopnego i mieszanego), sukna owczego (białego lub brunatnego) spilśnianego z domowych tkanin wełnianych w wiejskich foluszach, skór baranich oraz skór bydlęcych (na pasy i buty). Materiałami kupowanymi na targach były wówczas głównie barwne sukna tzw. kramne (czyli z jarmarcznych straganów), kupowane na męskie kamizelki lub kobiece sukienki i gorsety. Z czasem asortyment kupnych tekstyliów jak i materiałów zdobniczych, zwłaszcza do strojów kobiecych, znacząco się poszerzył, wpływając na wyraźną zmianę charakteru ubiorów chłopskich, ich kolorystykę i różnorodność dekoracji. Świąteczny, reprezentacyjny strój chłopski pełnił w tradycyjnej kulturze wiejskiej ważną funkcję swoistego identyfikatora: poza tym, że pozwalał odróżniać „swoich” od „obcych”, informował też o pozycji majątkowej, społecznej oraz stanie cywilnym właściciela. Podlegał niegdyś surowej, zwyczajowej kontroli współziomków, pilnujących by każdy „nosił się” zgodnie ze swym statusem.
 

STRÓJ ŚWIĄTECZNY MĘSKI

Koszule do męskiego stroju odświętnego szyto niegdyś z cienkich, dobrze bielonych płócien lnianych, później też kupnych, bawełnianych. Miały one najczęściej krój poncho podłużnego, w którym płat przedni i tylny stanowiły całość (bez szwów na ramionach). Koszule przeznaczone do sukiennych gunioków były krótsze, i zawsze wkładane do środka spodni. Natomiast noszone do lnianych spodni płócianek (powszechnych zwłaszcza na północy regionu, na pograniczu lachowskim), były długie niemal do kolan i wykładano je na wierzch spodni, na wypust, jak u Lachów. Rękawy, długie i dość szerokie, marszczono na ramionach i przy mankietach. Wykładany, prostokątny kołnierzyk wiązano zwykle pod szyją ciemnoczerwoną tasiemką, później zapinano na guzik. Rozcięcie z przodu, niegdyś łączące się „na styk”, zaczęto z czasem przykrywać listwą z poziomą pateczką u dołu, zwaną prowdą. Zamożni mężczyźni na uroczyste okazje mieli koszule zdobione ręcznym, białym haftem angielskim (ściegi: dziergany, wałeczek, płaski, siateczka) o motywach roślinnych, rozmieszczonym na przodach, kołnierzyku i mankietach. Skromniejszą dekoracją koszul było umieszczanie po obu stronach listwy pionowych zaszewek. Z czasem, pod wpływem ekspansji mody podhalańskiej, paradną ozdobą koszul zamożnych gazdów stała się mosiężna lub bakfonowa spinka podhalańska, nazywana w okolicach Łącka zapinką, zaś w Szczawie i Zasadnem – ząbką. Były to zarówno lanki jak i spinki blaszane, kupowane od wytwórców na jarmarkach w Nowym Targu lub Łącku.

Kamizelki. Do świątecznego stroju, na koszule, jeszcze pod koniec XIX w. wkładano ciemne lajbiki, szyte z samodziałowego, farbowanego sukna. Miały wąski, leżący kołnierzyk i dwie poziome kieszonki z prostokątnymi patkami; zapinano je na rząd metalowych, wypukłych guziczków, obok których biegły czerwone lub niebieskie niciane chwościki. Krawędzie lajbików lamowano czerwonym suknem i zdobiono skromnym ręcznym haftem łańcuszkowym czerwoną włóczką. Późniejsze kamizelki szyto już z fabrycznego, granatowego sukna, a czerwony łańcuszkowy haft efektownie się rozwinął. Z tyłu umieszczano rozbudowaną, elipsowatą paproć i (pod kołnierzem) dekoracyjną pętlicę. Wzdłuż rozcięcia z przodu naszywano wąskie aplikacje z ząbkowanych pasków białego sukna. Obficiej zdobiono też pięcioboczne patki kieszeniowe. Nowsze kamizelki zapinano na haftki, rząd metalowych guzików był już tylko dekoracją. W chłodniejsze dni, do kościelnego stroju, kawalerowie zakładali często zamiast kamizelek krótkie, żółte baranie serdaki bez rękawów, z oprymami z czarnego futra. Serdaki miały dwie zaokrąglone dołem kieszonki; zapinały się na skórzane pętlice i guzki. Zdobiono je aplikacjami z  safianowych skórek i skromnym haftem włóczką.

Świąteczne spodnie suknioki (też: guniokiportkinogawice) szyto z domowego białego sukna. W subregionie kamienickim noszono je przez cały rok, natomiast w okolicach Łącka i Jazowska – tylko zimą i na większe uroczystości. Miały one tradycyjny góralski krój z dwoma przyporami z przodu oraz łukowatym szwem biegnącym nad pośladkami, łączącym się ze szwami na nogawkach. Nogawice, niezszyte u dołu do końca, w okolicach Szczawy, Zasadnego i Kamienicy były zdecydowanie węższe i zwężające się ku dołowi, natomiast we wsiach graniczących z Lachami – prawie proste  i dość szerokie. Dopiero w 3. dekadzie XX wieku, pod wpływem mody podhalańskiej, nogawki suknioków u sądeckich Górali stały się mocno opięte i dołem wyraźnie zwężone. Gunioki zdobiono lamowaniem kolorowym suknem, naszyciami z kręconych lub splecionych w kostkę wełnianych sznurków (wkoło przyporów i lampasy na szwach nogawic) oraz ręcznym haftem wielobarwną włóczką, ściegiem janina  i łańcuszkiem. Hafty rozmieszczano głównie wokół przyporów, pod nimi (cyfry w typie parzenicy), wzdłuż lampasów (ślaki) i w bok od nich, jako kurnytki i liszaje z pomponem. W subregionie łąckim pod przyporami najczęściej umieszczano motyw pętlicowy zwany węzłem rycerskim, z czasem obudowany smukłą, sercowatą cyfrą. W części zachodniej regionu (Szczawa, Zalesie, Kamienica) charakterystyczne były sercówki z dwiema symetrycznymi ślimacznicami wewnątrz. Sercówki z okolic Jazowska były z kolei bardzo zbliżone do zdobin z granatowych spodni Lachów Podegrodzkich. Kolorystyka haftów była zróżnicowana i zmienna. Np. wokół Łącka przeważało zdobnictwo w kolorach czerwono-niebieskich, z przewagą czerwieni. Dalej na północ (Kicznia, Wola Kosnowa) wprowadzano często kolor zielony, który z czasem tu dominował. W subregionie kamienickim wyszycia miały bogatszą kolorystykę, w której czerwień uzupełniano barwą ciemnoniebieską, zieloną i żółtą. W zbliżonej gamie haftowano sercówki w okolicach Jazowska, Obidzy, Gabonia i sąsiadującej z nim Moszczenicy. Latem, zwłaszcza w północnych i wschodnich częściach regionu, graniczących z Lachami, do odświętnego stroju wkładano płócianki, białe spodnie z domowego  płótna, o  prostych, szerokich nogawkach zakończonych u dołu cyrką zo strząpkami, czyli mereżką  z krótkimi frędzelkami z nitek osnowy, wiązanych w pęczki. Płócianki noszono zawsze z koszulą wyłożoną na wierzch, przepasaną skórzanym paskiem.

Okrycia wierzchnie. W okolicach Jazowska, graniczących z terenami  lachowskimi, uzupełnieniem letniego stroju świątecznego była biała płócienna górnica (płótnianka) lniana lub konopna, noszona na kamizelkę. Miała krój poncho podłużnego z fałdzistymi klinami na biodrach, długie rękawy, stójkę oraz dwa skośne otwory kieszeniowe po bokach. Sięgała nieco poniżej kolan. Zamożniejsi gospodarze nosili górnice z kołnierzami i wyłogami podszytymi czerwonym suknem, a nawet zdobionymi, jak u Lachów Sądeckich, ręcznym wielobarwnym haftem nicią, ściegiem łańcuszkowym. We wspomnianym subregionie górnice wychodziły z użycia już około I wojny światowej.

Powszechnym okryciem wierzchnim o charakterze reprezentacyjnym, była u Górali Sądeckich sukienna gurmana, będąca np. obowiązującym elementem stroju weselnego: pana młodego, drużbów i starostów. Noszona w całym regionie, szyta była niegdyś z białego (do schyłku XIX w.), później zaś – coraz częściej z brązowego sukna domowego (bioła i corna gurmana). Ciemne gurmany uchodziły za „lepsze” i podnoszące prestiż właściciela, białe przeciwnie – za pośledniejsze. Gurmana, w typie dość długiej sukmany (do połowy łydek), miała krój poncho podłużnego, z trójkątnymi klinami (zbiorami) na biodrach, długimi rękawami i kołnierzykiem stójką. Niekiedy w boczne szwy wszywano kieszenie (wtoki). XIX-wieczne biołe gurmany za jedyną ozdobę miały z przodu rząd niedużych, wypukłych cynowych guziczków, a u dołu rękawów - trójkątne klapki, opuszczane w czasie chłodu na dłoń. Ten typ okrycia najdłużej zachował się w części zachodniej regionu (Kamienica, Zasadne, Szczawa). Późniejsze, corne gurmany lamowano na krawędziach (poza dolną) czerwonym suknem, naszywano wzdłuż nich wełniane sznurki lub  plecioną kostkę i ozdabiano ręcznym haftem barwnymi włóczkami (z przewagą czerwieni), ściegiem łańcuszkowym. Hafty, geometryczne i roślinne, rozmieszczano z przodu gurmany (szeroki szlak od góry do pasa), u dołu rękawów (efektowny, trójkątny motyw zwany paprocią), przy szczytach zbiorów i kieszeniach (sercówki). Typ haftów był zbliżony, lecz skromniejszy niż u Lachów Sądeckich. Jedynie we wsiach z okolic Jazowska zamożni gospodarze nosili gurmany zdobione bardzo bogato, jak w parafii podegrodzkiej. Charakterystyczną różnicą między gurmanami góralskimi i lachowskimi był brak u górali szlaku zdobniczego wokół dolnej krawędzi. Gurmanę zapinano pod kołnierzem na haftkę, lub związywano czerwoną wstążką. Niegdyś przywilejem wiejskiej starszyzny było noszenie z lewej strony, przy zapięciu, kiści włóczkowych kutasów w kolorach czerwonym, zielonym, niebieskim i żółtym, zawieszonych na wełnianych sznurkach. Później ta ozdoba się rozpowszechniła. Kawalerka, zwłaszcza latem, nosiła gurmany zarzucane na ramiona; starsi gospodarze wkładali je częściej (zwłaszcza do kościoła) z rękawami.

Nowszym okryciem męskim, wchodzącym w użycie od początku XX wieku, był oberok, najbardziej rozpowszechniony we wsiach subregionu kamienickiego, zwłaszcza jako ubiór myśliwych, furmanów i pasterzy. Oberoki noszono do stroju niedzielnego i wyjściowego. Był to ubiór w typie miejskiej, prostej kurtki, sięgającej do kolan. Szyto go z domowego cornego sukna owczego lub grubej tkaniny lniano-wełnianej. Miał wykładany kołnierz z klapami, wszywane, długie rękawy, dwie (lub cztery) cięte kieszenie; zapięcie było  jedno- lub dwurzędowe, na kościane guziki. Jedyną dekoracją oberoka było zielone, fioletowe lub czarne lamowanie na krawędziach kołnierza, klap i przednich krawędzi. 

Zimą zamożniejsi gospodarze wkładali od święta długie, baranie kożuchy farbowane na żółto, zwane kadłubkami. Kształtem i długością przypominały gurmany. Kołnierz i mankiety były z czarnego baranka, zapięcie - na skórzane klucki i guzki. Przód kadłubka zdobiły aplikacje z czerwonego safianu i barwny haft włóczką. Biedniejsi górale chodzili w krótszych, białych spancerach, skromniej zdobionych tymi samymi technikami. Bogaci kmiecie, zwłaszcza z okolic Jazowska, na uroczyste okazje zakładali słynne starosądeckie kożuchy węgierskie, białe, z suto fałdowaną spodnicą i obszernym kołnierzem z czarnego baranka. Zdobiono je barwnymi aplikacjami  i haftem włóczką. W czasie ostrego mrozu, do kożuchów noszono wzorzyste wełniane rękawice z jednym paluchem, ręcznie plecione „na desce”.

Nakrycia głowy. Strój świąteczny uzupełniał czarny filcowy kapelusz góralski, z kopulastą, twardą główką i opuszczonym w dół otokiem (kanią), obszytym na krawędzi lamówką (czarną, zieloną lub czerwoną). We wsiach graniczących z  Lachami Sądeckimi noszono też kapelusze lachowskie typu brusek (z kopulastą główką i wąską, lekko podwiniętą w górę kanią). Kapelusze zdobiono niegdyś wokół główki koroną (skórzanym paskiem ząbkowanym u góry i nabijanym mosiężnymi centkami), później owijano je mosiężnym lub bakfonowym łańcuszkiem. Biedniejsi okręcali kapelusze włóczką, w okolicach Kamienicy i Szczawy czerwoną, wokół Łącka i w Obidzy - zieloną. Nowszą ozdobą kapeluszy (od początku XX w.) były podhalańskie kostki czyli muszelki (niegdyś prawdziwe, potem porcelanowe), naszyte na czerwony safianowy pasek. Kawalerowie na paradę stroili kapelusze piórami kogucimi (Łącko), jastrzębimi (Szczawa), lub sztucznymi bukietami. Obecnie, w zespołach regionalnych, zdobi się kapelusze kostkami ze sztucznego tworzywa (na plastikowym pasku) oraz piórem jastrzębim z kitką białego puchu – na modę podhalańską.  Zimą noszono dawniej baranie czapki z dołem z czarnego futra i  główką pokrytą suknem, czarnym (w parafii łąckiej), czerwonym lub niebieskim (w kamienickiej). W latach międzywojennych w całym regionie rozpowszechniły się czapki baranice z czarnego futra, w kształcie kopki lub walca z wgniecionym denkiem (Obidza).

Pasy. Do świątecznego stroju, zarówno letniego, płóciennego jak i do suknioków zamożniejsi gospodarze zakładali niegdyś ozdobne skórzane pasy węgierskie (syrokiesrosy), szyte z podwójnej skóry bydlęcej. U góry, przy zapięciu, miały  właz do wewnętrznej kieszeni, przykryty zaokrągloną klapkąWęgierskie pasy zapinano na kilka rzemyków i sprzączek, powierzchnię skóry zdobiono tłoczonymi ornamentami, niekiedy nabijano też mosiężnymi guzkami. Młodzież nosiła najczęściej wąskie (na 3-4 cm), długie co najmniej na trzyopasania  pasy kawalerskie, zapinane na mosiężną klamrę. Pierwszy ich obwód, zapinany, nie był zdobiony, natomiast następne nabijano mosiężnymi guzkami i kapslami w pasowy ornament (np. ośminę). Dekoracyjną część paska owijano luźno wokół bioder, popuszczając nisko ostatni zawój. Niekiedy kawalerka nosiła dla parady obydwa pasy naraz: wąski pod spodem, z widoczną luźno opuszczoną częścią, a syroki na wierzchu. W latach 30. XX wieku, dla zespołu folklorystycznego z Łącka zamówiono na Podhalu szerokie, ozdobne pasyzbójnickie, charakterystyczne dla regionu podhalańskiego. Przyjęły się one szybko w większości zespołów Górali Sądeckich, mimo iż nie mają nic wspólnego z tradycyjnym strojem miejscowym.

Obuwie. Najpowszechniejszym w całym regionie obuwiem, noszonym do świątecznego stroju zarówno latem jak i w zimie, były niegdyś  kierpce (kiyrpce) krojone w całości, wraz z podeszwą, z jednego kawałka bydlęcej skóry i szyte przy pomocy rzemienia. Starsze kierpce szyto w kostkę: drobny szew obejmował tu cały obwód buta, łącznie z częścią przednią (kufą). Później, pod wpływem mody z Podhala, kierpce miały grubszy rzemień biegnący wierzchem na kufie (tzw. szyte w rzemień). Latem zakładano je na płócienne onucki (cułki), a zimą – na szyte z domowego sukna kapce w rodzaju grubych skarpet. W latach 30. XX w. zastąpiły je skarpety z owczej wełny, dziane na drutach. Kierpce przymocowywano do nogi cienkim rzemieniem (nawłokąnakońcami) owijanym wokół łydki, dawniej – pod  nogawicą, później, przy obcisłych spodniach – na jej wierzchu. Pod koniec okresu międzywojennego, pod wpływem mody z Podhala, rozpowszechniły się w omawianym regionie nowe kierpce, podbijane skórzaną podeszwą i zapinane na pasek ze sprzączką. Zamożniejsi górale nosili kierpce zdobione wytłoczonymi ornamentami, nowsze nabijano również mosiężnymi gwoździkami. Od początku XX wieku, na największe święta i uroczystości (jak ślub lub wesele dzieci) bogaci gazdowie za całego regionu coraz częściej zakładali skórzane buty z cholewami, w typie lachowskich karbioków, niekiedy zdobione wytłaczanymi wzorami. Były to buty tzw. polskie z twardą, wysoką cholewką ze szwem z tyłu, mające nad kostką misternie układane karby, zwane harmonią (Łącko, Jazowsko), zgrubami, miechami (Kamienica, Szczawa). Mniej zamożni gazdowie zadowalali się tańszymi butami węgierskimi (wogiescoki) z krótszymi, miękkimi cholewkami, szytymi po bokach. Buty bardzo szanowano, nawet w zamożnych rodzinach. Synowie nierzadko dostawali je dopiero do ślubu. W niedziele, do kościoła, zakładano je tylko w zimie, latem chodząc w kierpcach.
 

ŚWIĄTECZNY STRÓJ KOBIECY

U Górali Sądeckich odświętne kobiece koszule szyto z cienkiego, bielonego, domowego płótna lnianego, później również z płócien fabrycznych. Niegdyś miały one krój ponchopodłużnego (często z naszytymi na ramionach wzmacniającymi przyramkami), lub przyramkowy, później – z karczkiem. Dawne koszule były krótkie do pasa, z przyszytym u dołu nadołkiem, czyli płatem gorszego płótna, sięgającym poniżej kolan. Pełnił on funkcję jedynej dolnej bielizny. Długie rękawy, dość szerokie i suto marszczone, wszywano w prosty mankiet, zapinany na guzik. Pod szyją odświętna koszula miała dawniej nieduży, wykładany kołnierzyk, lub (od początku XX wieku) marszczoną, wąską kryzkę wykończoną w ząbki, noszoną głównie przez panny i młode mężatki. Z czasem, pod wpływem mody podhalańskiej, kryzy stawały się coraz szersze. Koszule panieńskie, zwłaszcza noszone „do gorsetu” (zwane w XX w. bluzkami), miały z przodu dość szeroką listwę lub nawet ozdobny, asymetrycznie zapinany plastron, przykrywające rozcięcie. Koszule mężatek, przykrywane wizytką lub katanką, szyto z węższą listwą. Kobiety z zamożnych rodzin, na większe święta i uroczystości wkładały koszule zdobione ręcznym, białym haftem angielskim, bogatszym niż w koszulach męskich. Hafty, rozmieszczone na przodach, kołnierzu (kryzce) oraz mankietach, były komponowane pasowo; przeważały motywy roślinne (gałązki, gronka, kwiaty), ponadto serca, łezki, romby itp. Ząbkowane krawędzie wykańczały obdziergane dziurki brzeżne.        

Spódnice w świątecznym stroju góralek sądeckich były niegdyś (do lat 20. XX wieku) długie niemal do kostek, szerokie na 5-10 półek (szerzyn) materiału, suto marszczone górą i wszyte w oszewkę z troczkami, dołem podszyte pasem krochmalonego płótna (ok. 25 cm). Spódnica, w talii mocno związana, dołem bardzo szeroka i usztywniona, układała się jak dzwon. Ponadto wkładano ich na siebie kilka naraz, zimą nawet do pięciu, z ciepłą, barchanową barchetką od spodu, pełniącą funkcję ocieplacza (majtki w omawianym regionie zaczęły się przyjmować, z dużymi oporami, dopiero w latach 20.-30. XX wieku). Najstarszymi paradnymi spódnicami były u Górali Sądeckich białe fartuchy, powszechne co najmniej do końca XIX wieku na całej góralszczyźnie karpackiej i u Lachów. Szyto je z cienkiego domowego płótna lnianego, dolną krawędź wycinano w zęby a  ponad nią biegł szlak białego haftu angielskiego. Lniane fartuchy z czasem zaczęto nosić pod spodem, a spod wierzchniej spódnicy wystawały haftowane zęby. W tym samym czasie, na wyjściowe okazje, a w biedniejszych rodzinach również do kościoła, noszono spódnice farbówki z granatowego domowego płótna, ręcznie farbowane i drukowane w jasne wzorki. Robiono je w licznych farbiarniach w podkarpackich miasteczkach. Na przełomie XIX i XX wieku asortyment przemysłowych tkanin dostępnych dla wsi znacznie się rozszerzył. W okolicach Łącka, Kiczni, Obidzy i Jazowska rozpowszechniły się wówczas tzw. burki, świąteczne spódnice szyte z fabrycznych tkanin bawełniano-wełnianych, gładkich lub wzorzystych (np. w prążki). Były one nadal długie i wyjątkowo szerokie (do 12 szerzyn tkaniny), silnie marszczone. Burki w jasnych kolorach (kremowe, białe, czasem w kwiatki) na początku XX w. weszły do „kanonu” stroju ślubnego (Obidza, Jazowsko), z dopasowaną do figury bluzką (kaftanikiem) z tegoż  materiału. W tym samym czasie zamożne panny chętnie nosiły też pastelowe, kwieciste, lekkie spódnice z batystów i muślinów, natomiast gospodynie – jednokolorowe lub prążkowane spódnice z wełenek ostrychalpagi lub klotu, w żywych kolorach: karmazynowym, szafirowym itp. Starsze kobiety częściej chodziły w spódnicach ciemnych: brązowych, granatowych, czarnych. Świąteczne spódnice zdobiono poziomymi zaszewkami, naszytymi tasiemkami, wstążkami lub koronkami (białymi lub czarnymi). Krawędź dolną obszywano strzępiasto zakończoną taśmą pasmanteryjną, zwaną szczotką. Około drugiej dekady XX w. u Górali Sądeckich rozpowszechniła się moda na znane wcześniej, drogie spódnice krakowskie, szyte z lekkich wełenek tybetowych, drukowanych w wielobarwne kwiaty (z przewagą róż), na różnokolorowych tłach. Spódnice tybetowe na czerwonym tle szczególnie przyjęły się w subregionie łąckim, a na zielonym – w kamienickim. Kremowe tybetówki długo były noszone w całym regionie  przez druhny weselne.

Zapaski do świątecznego stroju nosiły częściej kobiety zamężne. Niegdyś najbardziej charakterystyczne w omawianym regionie były szerokie, suto marszczone i zakrywające boki zapaski, szyte z cienkiego białego płótna i zdobione białym haftem angielskim. Dolną ich krawędź wycinano w zęby lub obszywano koronką. Nosiły je zarówno panny jak i mężatki, często na starodawne fartuchy.  Od początku XX wieku młodsze, zamożne kobiety nosiły też lekkie, jasne zapaski muślinowe lub tiulowe, zdobione niekiedy białym maszynowym haftem lub obszywane na krawędziach fabryczną koronką. W czasach II Rzeczypospolitej wśród starszych gospodyń rozpowszechniły się (modne wówczas na całym Podkarpaciu) czarne lub granatowe zapaski alpagowe albo satynowe, często z szeroką falbaną, zdobione w dolnej części efektownym, wielobarwnym haftem atłaskowym w kwiatowe szlaki.

Gorsety, które były strojnym ubiorem młodszych kobiet (panien i młodych mężatek) szyto niegdyś z grubszych, farbowanych płócien, cienkiego sukna (również jasnego, np. kremowego) a od końca XIX w. – głównie z aksamitów (czarnych, granatowych, rzadziej bordowych). Poniżej talii niegdyś miały wąską falbanką układaną w kontrafałdy, później - drobne, półokrągłe kaletki nieco zachodzące na siebie; z czasem kaletki stały się spiczaste. Dawne gorsety były skromnie zdobione. Zwykle obszywano je równolegle do krawędzi barwnymi (np. czerwonymi) połyskliwymi taśmami pasmanteryjnymi podkreślającymi krój, którym towarzyszył niekiedy skromny haft cekinami. Z czasem pojawił się kwiatowy haft koralikami (np. z ulubionym motywem niezapominajek), nadal w układzie pasowym, obiegający krawędzie i łukowate szwy z tyłu gorsetu (podkulki). Wyszywano też, z dużym dodatkiem cekinów, stylizowane (często zgeometryzowane) smukłe kompozycje z bukietami w donicach. W pierwszych dekadach XX w. pojawiały się kwiatowe hafty nićmi (szczególnie w czasach wojny, kiedy trudniej było o koraliki). W okresie międzywojnia wróciły hafty koralikowe, coraz bogatsze i barwniejsze, idące w kierunku rozbudowanych, werystycznych kompozycji kwiatowych (bukiety róż, konwalie, bratki, kłosy, gałązki itp.), z czasem zapełniających całą powierzchnię gorsetu, łącznie z kaletkami (tzw. gorsety lite). Ten typ gorsetów dominuje w strojach współczesnych zespołów folklorystycznych z regionu.

Okrycia wierzchnie. U Górali Sądeckich starodawnym okryciem zamożnych niewiast z rodów sołtysich i kmiecych jeszcze u schyłku XIX w. były tzw. sukienki, zachowane najdłużej w subregionie kamienickim. Był to rodzaj sukiennej szuby z granatowego lub czarnego sukna, sięgającej poniżej kolan, niekiedy podbitej baranim futrem. Szyto je bądź dopasowane do figury, sfałdowane z tyłu i zapinane na rząd guzików, bądź luźniejsze, z pelerynowym kołnierzem, zapinane na metalowe klamry i lamowane srebrnym galonkiem. Kołnierz i krawędzie obszywano czasem futrem lisim lub baranim.      

Sukienki na przełomie XIX i XX wieku zostały zastąpione  kaftanami z granatowego lub niebieskiego sukna, ocieplanymi barchanem, sięgającymi do połowy bioder, mającymi dookoła talii liczne fałdy zwane organkami (podobnie jak u Lachów Sądeckich). Kaftany te zdobiono szychem, rzędami metalowych guziczków, niekiedy też haftami.  Od początku XX w. starsze kobiety w cieplejsze dni ubierały na koszule odświętne wizytki w typie luźnego kaftanika. Szyto je z różnych, lżejszych, domowych lub kupnych tkanin, np. farbowanych lnianych płócien, klotu, wełnianych kaźmierków, jednobarwnych tybetów itp. W Jazowsku i Obidzy były robiono je często z tej samej tkaniny co spódnica, tworząc komplet. Wizytkisięgały nieco poniżej pasa, miały długie, proste rękawy, pod szyją wykończone były wąską oszewką (wykładano na nią zwykle kołnierz koszuli), zapinały się na ozdobne guziczki lub zatrzaski. Zdobiono je pionowymi zaszewkami, taśmami pasmanteryjnymi lub koronkami, atłaskowym haftem w kwiaty, itp. Zimą zamożne gospodynie nosiły watowane, wełniane katanki w ciemnych kolorach (czarne, ciemnozielone, granatowe), z długimi rękawami, dopasowane w talii a rozszerzające się wokół bioder, niekiedy z fałdami z tyłu lub nieco przedłużoną i zaokrągloną linią dolną. Krawędzie obszywano szerokimi oprymami z baranka, niegdyś naturalnymi, później też ze sztucznych karakułów. Kryte zapięcie było na koniki(haftki) lub zatrzaski.

Zimą kobiety z najzamożniejszych rodzin nosiły do świątecznego stroju kożuchy starosądeckie (węgierskie), białe lub żółte, z licznymi fałdami na biodrach, krótsze od męskich, podobnie do nich zdobione. W okresie międzywojnia rozpowszechniły się w regionie tańsze, proste i skromniej zdobione kożuszki z pracowni łąckich, jak również kobiece serdaki bez rękawów, zdobione cyroniem (skręconą zieloną tasiemką na aplikacji z czerwonej skórki) i haftami włóczką, szczególnie bogatymi z tyłu, pod kołnierzem. W latach 30. XX w. przyszła moda na jasnobrązowe kożuszki góralskie (nowotarskie) typu podhalańskiego, nabywane głównie w Nowym Targu. Obszyte były ciemnymi oprymami i efektownie zdobione aplikacjami z barwnych skórek i haftem włóczką, m.in. z dużym motywem ostu dziewięciornika umieszczanym na plecach.

 Płachty i chusty naramienne. Tradycyjnym, ważnym niegdyś elementem kobiecego stroju odświętnego, zwłaszcza obrzędowego (m.in. ubierane na wesela oraz powszechnie przechowywane do trumny) były u Górali Sądeckich długie, białe płachty naramienne zwane rańtuchami, noszone w formie szala, przytrzymywane z przodu rękami, czasem narzucane też na głowę. Był to zwykle płat białego, lnianego, cienkiego płótna domowej roboty, o długości ok. 2m i szerokości dwóch szerzyn materiału zszytych wzdłuż (niekiedy ozdobną mereżką). Szyto je również z białego wzorzystego rąbku (bardzo cienkiej, lnianej, wzorzystej tkaniny o złożonym splocie), z płótna dymkowego lub fabrycznego muślinu. Rańtuchy bywały ozdobione wąską falbaną wzdłuż jednego dłuższego boku. W okolicach Kamienicy odmianą tych odświętnych okryć były duże, kwadratowe łoktuse z białego płótna, zarzucane na ramiona po złożeniu w trójkąt. Tylne naroże łoktusy ozdabiano białym haftem roślinnym, a krawędzie wycinano w półkoliste zęby. W niektórych wsiach (np. Szczawie, Zasadnem czy Zalesiu) utrzymały się one długo, nawet do lat 40. XX wieku. Opisane wyżej archaiczne białe płachty już od II połowy XIX wieku były sukcesywnie wypierane przez fabryczne, importowane z Austrii, Czech lub Niemiec, wzorzyste chusty naramienne do przyodziewku. Duży ich wybór oferowały jarmarczne kramy i domokrążni sprzedawcy. Chusty najczęściej noszono złożone w trójkąt, rzadziej – wzdłuż. Panny i młode mężatki latem najchętniej nosiły od święta cienkie wełniane tybetówki lub rypsówki o prążkowanym splocie, z kwiecistym szlakiem i kolorowym dnem, w żywych kolorach, np. czerwonym, szafirowym, zielonym, lub jasne, kremowe. Kobiety starsze częściej kupowały jednobarwne, ciemne  kazimierki ze strząpkami (frędzlami) a na zimę grube, wełniane barankówki (brązowe, zielone, czarne) przypominające splotem baranicę. Najparadniejsze (i najdroższe) były wełniane, wielobarwne burdysówki o orientalnych wzorach, noszone przez zamożne gaździny. W latach międzywojennych w okolicach Łącka i Jazowska wśród zamożnych kobiet modne były też długie, pluszowe szale, najczęściej brązowe, wzdłuż krótszych boków obszyte frędzlami.

Ubiór głowy, uczesaniePanny w ciepłe pory roku chodziły powszechnie z odkrytą głową. Włosy nosiły długie, rozdzielone przedziałkiem pośrodku głowy i splecione zwykle w dwa warkocze. W latach 20.-30. XX wieku modne było zaczesywanie włosów gładko do góry, bez przedziałka. Warkocze pleciono zawsze w trzy pasma. W dolną część warkoczy wplatano niezbyt szeroką, jedwabną wstążkę, czerwoną lub w jasnym kolorze (białym, różowym, jasnoniebieskim) – dopasowanym kolorystycznie do stroju. Dziewczęta z uboższych rodzin wplatały w warkocze tasiemki harasowe (z cienkiej, ostrej wełny). Wiosną i latem ulubioną,  powszechnie stosowaną przez panny, paradną ozdobą włosów było wplatanie w warkocze świeżych kwiatów polnych lub ogrodowych, jak stokrotki, chabry, rumianki, kąkole, kwiatki barwinku, piwonie, gieorginie (dalie), itp. Do ślubu panna młoda zakładała wianek z trwałej zieleni (niegdyś z ruty lub rozmarynu; później z barwinku, mirtu, bukszpanu) i białych kwiatków, żywych lub sztucznych. Wianek wiązano z tyłu opadającymi na kark wstążkami. Panny „po przejściach” (tzw. przeskoczkiprzespanki) musiały zakładać do ślubu chustkę. W chłodniejsze dni panny wkładały na święta barwne, wełniane lub jedwabne chusteczki, wiązane po krakowsku, czyli na karku, z węzłem na wierzchu tylnego naroża. Od początku XX w. najpopularniejsze wśród dziewcząt z zamożnych rodzin były drogie, drukowane w kwiaty chustki tybetkowe w jasnych lub żywych kolorach (np. kremowe, czerwone, zielone), zwykle wykończone frędzlami, a czasem też ręcznie plecioną siatką. Wielobarwne, wzorzyste chusteczki zamieniane były na ciemne i gładkie jedynie w okresach kościelnych postów. Reguła ta obowiązywała wszystkie kobiece grupy wiekowe i stanowe.

Uczesanie i ubiór głowy mężatek różnił się od panieńskiego. Najważniejszą zasadą, niegdyś skrupulatnie przestrzeganą, było to, że kobietom zamężnym (niezależnie od wieku) nie wypadało pokazywać się publicznie, poza domem, z odkrytymi włosami. W całym omawianym regionie zachowała się też pamięć o dawnym zwyczaju obcinania włosów młodym mężatkom tuż po ślubie (zwykle podczas obrzędu ocepin na weselu). Obcinano je równo, na wysokości uszu, i przykrywano czepkiem, który miał niegdyś (co najmniej do połowy XIX w.) kształt przylegającej do głowy czapeczki, szytej z barwnego adamaszku, atłasu lub wełenki i przykrytej z wierzchu chustką. Zwyczaj obcinania włosów mężatkom zachował się w regionie gdzie niegdzie do schyłku XIX wieku. Od początku XX wieku powszechnym uczesaniem zamężnych kobiet w całym regionie były już długie włosy, gładko zaczesane do góry, splecione w jeden warkocz i upięte koliście na potylicy. Przykrywano  je zawsze chustką złożoną w trójkąt, zawiązywaną pod brodą. Młode mężatki od święta nosiły jasne lub wzorzyste chusteczki, latem z cienkiego płócienka lub kwiecistego perkalu, w chłodniejsze dni – wełniane tybetki (podobnie jak panny). Gospodynie w średnim wieku częściej zakładały wełniane chustki w tureckie wzory, a od lat 30. XX w. – z kwiecistym szlakiem ręcznie haftowanym. Noszono też eleganckie wełniane salinki w jasnych kolorach i ozdobione gęstymi frędzlami strzępule. Starsze kobiety do kościelnego stroju wkładały ciemne, gładkie chustki, zdobione tylko frędzlami i ręcznie plecioną siateczką.     

Co najmniej do początku XX wieku, na większe uroczystości kościelne i na wesela, zamężne kobiety ze wsi Górali Sądeckich zakładały na głowy misternie wywiązane białe chusty czepcowe, zwane czepcami. Szyto je z domowego, cienkiego płótna lnianego, względnie lekkich tkanin fabrycznych: muślinu, tiulu lub bengalu i zdobiono białym, ręcznym haftem. W regionie znano co najmniej trzy sposoby wiązania czepców. W parafii łąckiej, po wywiązaniu, przedni, krótszy róg chusty uformowany był nad czołem w trójkątny kobuch(cub), a tylne naroże spływało na kark. W Szczawie nieduże czypce związywano w węzeł nad czołem (jak u Lachów), a tylny, niezbyt długi róg nakrochmalonej chusty formowano na potylicy w wypukłą bulę. Zupełnie jak u Lachów Podegrodzkich, z długim narożem na plecach i węzłem nad czołem, wiązano czepce w okolicach Jazowska i Gabonia, na pograniczu obu grup. Noszenie białych chust wiązanych najdłużej utrzymało się wśród kobiet pełniących zwyczajowo funkcję starościn weselnych. Na początku XX wieku, po wygaśnięciu mody na białe czepce, we wsiach Górali Sądeckich utrzymał się miejscami zwyczaj wiązania w czepiec wzorzystych chustek tureckich, wełnianych lub perkalowych.      

Podstawową ozdobą świątecznego stroju kobiecego (i demonstracją zamożności) były prawdziwe korale z czerwonego koralowca (tzw. kościane), uznawane niegdyś za amulet chroniący przed urokami i chorobami. Korale te, bardzo drogie, noszono dawniej w nitkach, dość ciasno okalających szyję. Prawdziwe korale były ważnym elementem tradycyjnego wiana panny młodej. Pośrodku dolnego sznura wiązano często mosiężny lub srebrny krzyżyk albo medalik. Kobiety i dziewczęta z niezamożnych rodzin zadowalały się znacznie tańszymi, szklanymi koralikami, zwanymi pacierzami.

Powszechnym kobiecym obuwiem, nawet świątecznym, były niegdyś kierpce, szyte podobnie jak męskie, niegdyś w kostkę, potem w rzemień. Latem wkładano je na płócienne cułki, a zimą na uszyte ze starego sukna kapce, później – na białe wełniane skarpety. Jedynie najbogatsze gaździny stać było niegdyś na skórzane buty węgierskie, a na pograniczu z Lachami Sądeckimi - kobiece karbioki, czyli buty polskie z karbami powyżej kostki. Od początku XX wieku młodsze kobiety z zamożnych domów, zwłaszcza panny, zaczęły nosić czarne, sznurowane trzewiki ze słupkowymi obcasami. Buty bardzo szanowano. Kobiety zazwyczaj szły do kościoła boso, niosąc buty w rękach i wkładając je dopiero na kościelnym dziedzińcu. Często kilka sióstr, mając jedną parę butów, chodziło do kościoła „na zmianę”.

UBIÓR CODZIENNY 

Mniej więcej do I wojny światowej po domu i do pola noszono głównie odzież z domowych płócien gorszego gatunku, grubszych, niebielonych, w naturalnym kolorze (szarawym). Szyły je ręcznie kobiety w każdym domu. Ubrania te były proste, niezdobione, często (zwłaszcza dla dzieci) przerabiane ze starych rzeczy. Grubsza, jesienno-zimowa odzież codzienna – to najczęściej podniszczone (nawet 10-letnie) części stroju świątecznego. „Wynaszanie” na co dzień mocno zużytych, łatanych świątecznych ubiorów było u Górali Sądeckich (podobnie jak w grupach sąsiednich) bardzo charakterystyczne.

Mężczyźni latem nosili lniane lub konopne koszule (o kroju jak świąteczne), z oszewką przy szyi i rękawach wiązaną na byle skrowek, niezdobione. W części od Łącka i Jazowska były one wkładane na wypust do zgrzebnych spodni płócianek. Długą koszulę przewiązywano paskiem lub powrózkiem. W okolicach Kamienicy, gdzie przez cały rok noszono na co dzień góralskie gunioki – krótsze koszule wkładano do spodni. Codzienne portki na ogół nie były zdobione, obszyte tylko (przypory, lampasy) ciemną lamówką. U bogatszych gazdów pojawiał się czasem skromny, zielony lub czerwony haft. Na koszulę wkładano zazwyczaj sukienne, niezdobione lajbiki, a od początku XX w. – ciemne kamizelki miastowe z trójkątnym dekoltem, zapinane na kościane guziki. Starzy mężczyźni nosili przez cały rok proste baranie serdaki ze skór swojskiej wyprawy. W chłodne dni wkładano podniszczone gurmany, a zimą – stare kożuchy. Furmani, myśliwi i pracownicy leśni od początku XX wieku nosili do pracy „przenoszone” sukienne oberoki. Zamożniejsi furmani obsługujący trasy do Szczawnicy czy Zakopanego, sprawiali sobie też ciepłe, futrzane spodnie baranie lub kozie. Zimą noszono  powszechnie łatane wełniane rękawice, oraz podniszczone baranie czapki. Latem do pracy w polu donaszano stare filcowe kapelusze góralskie a na północy regionu  bywały też kapelusze słomiane. W ciepłe pory roku na co dzień chodzono boso, ale do żniwa na ogół zakładano obuwie, głównie kierpce. Biedniejsi robili je w domu, ze świńskiej skóry. Zimą ogół wsi też chodził w starych kierpcach z sukiennymi onucami, jedynie zamożni kmiecie - w starszych butach węgierskich. Zimą po domu noszono sukienne kapce, szyte ze starej gurmany.  

Kobiety latem do pracy i koło domu chodziły w podniszczonych koszulach niedzielnych, bądź szytych z gorszego płótna, z nadołkiem z „byle czego”. W centrum regionu, wokół Łącka, zachowała się tradycja o archaicznym typie koszuli w rodzaju staropolskiej ciasnochy, noszonej też jako bielizna nocna. Prosta, workowata, z jednym szwem – okrywała tułów od pach po kolana. Górą miała wszyte dwa szerokie ramiączka lub rękawy do łokcia. W chłodniejsze dni, gospodynie i starsze kobiety na koszule wkładały niekiedy kaftaniki (bluzki) z rękawami lub krótkie stoniki w rodzaju gorsetu bez kaletek, z płytkim wycięciem pod szyją, zapinane na guziki. Szyto je z ciemnych płócien, perkali, baji lub flaneli. Latem wkładano zwykle dwie spódnice, najczęściej  płócienne, długie i szerokie, w naturalnych kolorach lub farbowane na ciemno. Zamożniejsze kobiety nosiły też na co dzień drukowane farbówki.Na wierzch zakładano powszechnie, niezbędne przy pracy domowej, lniane lub perkalowe zapaski, zwykle ciemne (siwebure lub pasiate)Idąc np. na targ, starsze kobiety długo odziewały się w grube, niebielone płócienne płachty łoktuse, które, podwinięte z tyłu w „torbę” i związane końcami w węzeł na piersiach – były niegdyś popularnym sposobem noszenia zakupów. Do pracy w polu głowy przykrywano zwykłymi chusteczkami z domowego, białego płótna. Panny wiązały je  do tyłu, a mężatki pod brodą. Później noszono też perkalowe, kolorowe chusteczki. Latem kobiety chodziły powszechnie boso. W czasie chłodów ubierano grubsze spódnice, zakładając ich więcej. Pod spód szły „przenoszone” barchanowe barchetki, na wierzch – znoszone szerokie burki lub spódnice wełniane, przykrywane ciemniejszymi zapaskami. Jako ubranie wierzchnie donaszano watowane katanki z rękawami i okrywano się ciepłymi chustami do przyodziewku, wełnianymi lub półwełnianymi deróweczkami, często w ciemną kratę. W czasie niepogody naciągano je na głowę, na wełnianą chustkę wiązaną pod brodą.  Na nogi podczas chłodów uboższe kobiety wkładały kierpce na wełniane onucki; niewiasty z  zamożniejszych domów chodziły zimą w skórzanych butach węgierskich. W domu chodzono w sukiennych kapcach własnej roboty.

 Maria Brylak-Załuska

Literatura:

Jan ĆwikowskiStroje ludowe w parafii Łącko w powiecie nowosądeckim. Lud, t. XI, 1905r.; Krystyna Hermanowicz-NowakOdzież ludowa wsi Łącko i Obidza, w: Studia z kultury ludowej Beskidu Sądeckiego, praca zbiorowa pod redakcją Anny Kowalskiej-Lewickiej, 1985; Elżbieta Piskorz-Branekova Polskie stroje ludowe, część 3, Warszawa 2007; Jan WielekStrój Górali Łąckich, Atlas Polskich Strojów Ludowych, z. 14, Wrocław 1999.