s
Górale Spiscy

Górale Spiscy

Plastyka obrzędowa

Plastyka obrzędowa, w tym opis rekwizytów obrzędowych

Opisywane tu przedmioty należą do grupy rzeczy niezwykłych, bowiem wykorzystywane były podczas momentów dla społeczności wiejskiej niecodziennych, szczególnych, często niosących przeżycia duchowe lub silne zaangażowanie emocjonalne. Przedmioty towarzyszące obrzędom miały za zadanie wzbogacić treść symboliczną danych obchodów, upiększyć je, nadać im wyjątkowości, a niejednokrotnie spełniały też potrzebę zaspokojenia wrażeń estetycznych. Zawierały w sobie zatem zarówno komponent magiczny, jak i symboliczny. Uroczystości, w których wykorzystywano wybrane rekwizyty będące przedmiotem zainteresowania niniejszego tekstu są tożsame z wydarzeniami roku obrzędowego – obchodami Świąt Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy, Zesłania Ducha Świętego, wiążą się także z powitaniem wiosny, podziękowaniem za letnie płody ziemi, świętowaniem czasu karnawału oraz wydarzeniami wchodzącymi w skład rodzinnej obrzędowości – narodzin dziecka, wesela oraz śmierci.

Z uwagi na to, iż elementy plastyki obrzędowej nieodłącznie wiążą się z przebiegiem danych zwyczajów czy praktyk obrzędowych, klasyfikacja tytułowych rekwizytów będzie zgodna z chronologią występowania tradycyjnych obrządków.

Boże Narodzenie

  • choinka (jeziulanko) – mimo iż na stałe wrosła w krajobraz polskiego domostwa w okresie bożonarodzeniowym, w Polsce, zwłaszcza na polskiej wsi, jest zwyczajem nowym stanowiącym wpływ niemiecki[1]. Choinkę wycinano z lasu – zazwyczaj była to młoda jodła – i przystrajano kolorowymi ozdobami z papieru, które wykonywały dzieci przy asyście osób starszych, np. babć. Ważne, by na choince powiesić też jabłka (przynoszące zdrowie), które podczas kolędy święcono, a następnie dzielono i spożywano pośród członków rodziny. Czasami dodatkowo wieszano cukierki umocowane na niciach, jednak kiedy nie można było pozwolić sobie na tego rodzaju łakocie, folią owijano np. kawałki buraka, które imitowały cukierek. Obecne były też światełka w postaci świeczek woskowych mocowanych na odpowiednich podstawkach. Zielone drzewko w domu miało zapewnić pomyślność i dobrobyt, jednak w ogólnej symbolice obrzędowej obok drzewka silną pozycję mają także żywe zielone gałązki, którymi przyozdabiano choćby drzwi obejścia czy tworzono z nich stroiki. Warto nadmienić, iż historia gałązek sięga czasów dużo wcześniejszych niż sam zwyczaj obecności i ubierania choinki.
  • Betlejemek i gwiazda betlejemska – to nieodłączne elementy obrzędu bożonarodzeniowego, tzw. chodzenia z betlejemkiem wykonywanego przez grupę młodych chłopców wcielających się w role: bacy, dwóch juhasów, starego pasterza, trzech królów i anioła[2]. Tytułowym betlejemkiem nazywano szopkę tworzoną z prostych, łatwo dostępnych surowców – drewna, kartonu, papieru, słomy. W środku znajdowały się także postaci Świętej Rodziny i zwierząt. Z kolei gwiazda betlejemska stanowiła znak rozpoznawczy zwyczaju występującego w kilku wsiach spiskich między Nowym Rokiem a świętem Trzech Króli, podczas którego troje młodzieńców przebiera się za królów i odwiedza domostwa z przygotowaną pieśnią. Aktorzy mają specjalnie przygotowane z tektury czapki oblepione złotym papierem, zaś tradycyjna  ruchoma gwiazda (jak opisuje Michał Balara) wykonana jest z przetaka, w jednych miejscowościach o sześciu, w innych o czterech ramionach. Po obu stronach ma powycinane sceny z narodzenia Jezusa, a zewnętrzna strona tektury pokryta jest czerwoną bibułą. Wspomina się też o umieszczonej wewnątrz na stałej części drewna świecy[3]. Współczesny wygląd gwiazdy jest zgoła inny – ramiona zazwyczaj są pokrywane różnokolorowym materiałem lub papierem, zaś środek w kształcie koła przystrojony jest bibułą, wstążkami lub innymi materiałami dekoracyjnymi.
  • Turoń – warto też wspomnieć o „postaci” występującej w bożonarodzeniowym zwyczaju chodzynia z turoniym[4]. Kolędowanie w święto św. Szczepana w towarzystwie zwierzęcych maszkarad było w tradycji polskiej dość powszechne – chodzono m.in. z niedźwiedziem, kogutem, kozłem, baranem, turoniem – postaciami uosabiającymi zdrowie, siłę, płodność i męskość. Krnąbrny i nieposłuszny turoń wzorowany jest na turze – zwierzęciu hodowlanym, który wyginął w okolicach XVII w. Podczas kolędowania przybiera on formę kukły pokrytej ciemnym futrem o zwierzęcej posturze z rogami i z wielką kłapiącą paszczą przytwierdzoną do kija. Niekiedy zaś tworzono przebranie turonia, które oblekał jeden z mężczyzn.
  • Koza – jest odpowiednikiem turonia we Frydmanie i Dursztynie (chodzenie z kozą). Jeden z kolędujących chłopaków wywracał na drugą stronę (wełną na wierzch) kożuch, w ręce zaś trzymał kij, do którego przytwierdzano drewnianą „głowę” obitą baranim futrem z doczepionymi rogami baranimi lub wykonanymi z wygiętych gałęzi jałowca. Rogi niekiedy nabijano gwoździami. Podobnie jak turoń, koza posiada ruchomą szczękę z czerwonym, sukiennym językiem[5].

Marzanna (śmiertuska) – należy do grupy rekwizytów o sile magicznej, bowiem wierzono, iż rytuał z jej udziałem posiada moc sprawczą odpędzenia zimy. Dzień topienia marzanny miał miejsce na wiosnę, przed świętami wielkanocnymi i nazywany był cornóm niedzielom. Starodawna śmiertuska była przygotowywana przez miejscowe dziewczęta – kukłę z worka wypychano sianem lub słomą i ubierano w miejscowy strój. Zostało odnotowane, iż jednego roku śmiertuska przedstawiana jest jako dziewka niezamężna z długim warkoczem, w następnym znowu jako mężatka z czepcem na głowie pokrytym chustką[6]. Naturalnie przed podpaleniem i wrzuceniem do wody, strój zdejmowano i topiono sam kij z wkładem.

Koń – nieodłącznie związany jest z karnawałowym zwyczajem chodzynia z kóniym mającym miejsce w ostatki – w poniedziałek przed Środą Popielcową. Podobiznę konia otrzymywano dzięki przygotowywanej kukle – głowę wypychano słomą lub watą, a dla większej dbałości o szczegóły dodawano także elementy końskiej uprzęży, za którą mogły prowadzić konia inne osoby uczestniczące w zwyczaju, zaś tył atrapy był wykonany z przetaka. Całość powlekano najczęściej brązowym materiałem, także ciemnym zamszem. Nie była to konstrukcja oparta na kiju – kukłę tworzono tak, by jeden z członków korowodu mógł całkowicie wcielić się w rolę, zajmując miejsce w tułowiu konia, a następnie pędzić, wierzgać czy stawiać opór podczas marszu. W chodzeniu z koniem występowali także mężczyźni przebrani za Cyganki – ubrani w niedopasowany strój, stare szmaty, gumofilce, umorusani sadzą wymieszaną z tłuszczem, którą murcali (brudzili) twarze czy ręce odwiedzanych mieszkańców wsi.

Wielkanocne palmy – w przebiegu Świąt Wielkiej Nocy dopatrzyć się można bardzo wielu symbolicznych rekwizytów. Jednak jednym z najbardziej rozpoznawalnych, bliskim zagadnieniu plastyki, jest palma wielkanocna sporządzana na Niedzielę Palmową, na Spiszu zwaną Kwietną Niedzielą. Palmy na Spiszu tworzyły bazicki, czyli wiązki wierzbowych gałązek pokryte baziami okręcone batem skręconym z włókien lnu. Baty te były wykorzystywane do przeganiania krów, ale także w celach magicznych – do przepędzania guślarek oraz odpędzania burz. Wierzono, iż im więcej razy poświęcony był bicz, tym większą miał moc[7]. Współczesne spiskie palmy nie odbiegają wyglądem od ogólnopolskich, w wielu parafiach jednak organizowane są konkursy na najoryginalniej wykonane kompozycje wykorzystujące różnorodne materiały.

Rekwizyty Zielonych Świątek – zwyczaj ten jest niezwykle barwny – zarówno pod względem historycznym, jak i biorąc pod uwagę jego przebieg. Na Spiszu obchodziło się to święto, kultywując zwyczaj ogrywanie moji. Maje (moje, mojki), czyli młode modrzewie stawiali przed domami panien kawalerowie – taką ilość drzewek, jaka liczba panien mieszkających w domu. Małym dziewczętom przysługiwał niewielki maj, pannom na wydaniu – odpowiednio większy. Należy zaznaczyć, iż  w każdej spiskiej miejscowości obrzęd ten nieco się różnił. Dlatego też w niektórych miejscowościach kawalerowie wędrowali z jednym przystrojonym drzewkiem od domu do domu. Niekiedy zaś mojka stanowiła wierzchołek drzewka lub były to pęki gałęzi umocowane na szczycie wysokiego drąga, ubrane kolorowymi wstążkami. Stawiano je często w pobliżu kościoła lub pośrodku wsi[8]. Niezależnie jednak od formy organizacji drzewek, młodzieńcy wędrowali po wsi z kapelą i przy każdym domu tańczyli z pannami. Dodatkowo w Kacwinie zatrzymywano się przy domach osób ważnych dla wsi pełniących funkcje publiczne, jak np. sołtys, nauczyciel.

Obok drzewek ważną funkcję obrzędową pełniły także elementy widowiska – niektórzy członkowie grupy przygotowującej ogrywanie wcielali się w role, tworząc postaci przebierańców: Cyganów, Hajduka, Pana (Młodego Pana) czy Starosty. W Niedzicy występował zaś Huzar (z węg. huszár – rozbójnik), którego strój imitował mundur węgierskiego żołnierza – cyfrowane (niekiedy czarne lub czerwone) spodnie, wysokie buty z cholewą, marynarka z rzędem guzików i charakterystyczna wysoka czapka. Innym nawiązaniem była szabelka z pochwą u boku, często eksponowana, trzymana w ręku na sztorc razem z tybetową chustką, którą w trakcie śpiewania huzar wyznaczał właściwy rytm. Pozostali młodzieńcy mieli zaś na małym palcu zawleczoną białą chusteczkę z kolorowymi frędzlami u rogów (zob. fot. 1)[9].

 

Górale Spiscy
Fot.1 Chusteczka obrzędowa

 

Wieńce dożynkowe – tradycja tworzenia konstrukcji z wykorzystaniem każdorocznych płodów ziemi sięga daleko wstecz polskiej historii. Same dożynki nazywane były niegdyś wieńcowem[10] – od symbolu tego święta – wieńca wykonywanego z kwiatów, zboża, owoców, ziół, najczęściej o kształcie korony lub koła. Współcześnie jednak wymyślane są najróżniejsze formy wieńców przypominające np. bryłę kościoła, tablice dekalogu, łódź, kosz, kielich. Mobilizacją do tego rodzaju kreatywności bywają rokroczne konkursy na najpiękniejszy wieniec, przykładowo w gminie Łapsze Niżne ma on miejsce podczas Gminnych Dożynek, gdzie wieńce są wykonywane przez poszczególne sołectwa (zob. fot. 2).

 

Górale Spiscy
Fot.2 Współczesne wieńce dożynkowe

 

Inną grupę rekwizytów o szczególnej symbolice stanowią przedmioty obecne podczas wydarzeń związanych z obrzędowością rodzinną.

Narodziny dziecka

  • Czerwona wstążka – nie jest to ściśle przedmiot obrzędowy, jednak przypisuje się mu wyjątkową wartość magiczną. Wieszana na łóżeczku dziecka miała uchronić je przed możliwymi urokami, złym zawistnym spojrzeniem osób odwiedzających domostwo. Podobne zastosowanie miały mieć kawałki nitki z ubrania zostawiane w łóżeczku dziecka pod poduszką przez osoby odwiedzające matkę i noworodka – dodatkowo miały sprawić, że dziecko nie będzie płakało w nocy (tłumaczono: zeby mu spanio nie odebrać).
  • Chrzest: pierzynka i pieniądze – obowiązkiem matki chrzestnej dziecka było zakupienie białej pierzynki, w której dziecko przyjmowało chrzest. Ze wspomnień informatorów wynika, że przez krawcową były przygotowywane także specjalne czepki chrzcielne ozdobione koronką i naszytymi różyczkami (niebieskimi dla chłopca, różowymi dla dziewczynki). Do pierzynki obowiązkowo należało włożyć pieniądze, by zapewnić dziecku pomyślność finansową w przyszłości oraz chleb, by dziecko nigdy nie odczuło głodu. W latach nieco późniejszych zaczęto także wkładać inne drobne przedmioty mające pomóc dziecku w dalszym życiu, np. długopis, by dziecku dobrze szło w nauce.

Zrękowiny i wesele

  • Ręcznik (niekiedy chusta), jabłko i wódka – te trzy elementy brały udział w starodawnym obrzędzie zrynkowin zanotowanym w Łapszach Niżnych[11]. Po przemowie obecnego tam starosty młodzi podawali sobie prawe dłonie obwiązane przez starostę obrzędowym wyszywanym ręcznikiem, po czym przysięgali wzajemne wspólne życie i pomoc. Następnie dziewczyna odgryzała kawałek jabłka, resztę podając narzeczonemu. Na koniec z dwóch kieliszków wypijali wódkę do połowy wysokości, po czym zamieniali się kieliszkami i dopijali pozostały płyn.
  • Atrybuty pytacy, czyli korbac i kapelusz drużby – jak wiadomo, obok starosty na weselu niezwykle istotną rolę odgrywali pierwsi drużbowie, którzy pełnili także funkcję zapraszających na wesele. Doniosłość powierzanych im zadań współcześnie zmalała, jednak np. w Jurgowie czy Czarnej Górze nadal pozostają wyróżnieni – także przez elementy ubioru. Atrybutem charakterystycznym drużby w Jurgowie jest kapelusz z przymocowanym piórkiem drużbiarskim, na który składa się 120 łodyg zakończonych u góry piórkami gęsimi (zob. fot. 3). Powstałe kwiaty z gęsich piór były umocowywane za pomocą drucików z kawałkami słomy przeplatanymi kawałkami żółtej, czerwonej i zielonej jangliji (rodzaj materiału)[12]. W innych miejscowościach drużbowie posiadali kapelusz ozdobiony jednym ptasim piórem.

 

Górale Spiscy
Fot.3 Kapelusz drużbiarski

 

Innym atrybutem wyróżniającym drużbów i używanym podczas pytanio na wesele był tzw. korbacz z uchwytem z sarniej nóżki. Przez kopytko przewlekano pętlę z miedzianego drutu, na której z kolei zadzierzgnięty był bicz upleciony z rzemieni[13].

  • Kołacz weselny – ten tradycyjny rodzaj weselnego pieczywa stale gościł na Spiszu do lat 70., kiedy to jeszcze wesele odbywało się w dwóch miejscach – osobno w domu pani i pana młodego. Po ślubie nowożeńcy udawali się do domu młodej, gdzie kołaczem witała ich jej matka. Wypiek należało pocałować i skosztować, pozostałą zaś część rozdzielano wśród gości. Inna wersja tego zwyczaju podaje, że młodzi wpierw podchodzili do stołu, na którym leżał kołacz, całowali cztery rogi stołu, częstowali się kawałkiem kołacza, a pozostałą część zabierali do domu pana młodego[14]. Współcześnie kołacz został zamieniony na odpowiednio ozdobiony chleb, którym witają młodych rodzice po mszy przed wejściem do lokalu, w którym odbywa się przyjęcie weselne.

Brama weselna – tego rodzaju przeszkoda stawiana młodej parze przybiera, także współcześnie, rozmaite formy, jednak warto zwrócić uwagę na okazałość konstrukcji bramy przygotowywanej nadal w Czarnej Górze. Składa się ona bowiem z trzech długich kilkumetrowych żerdzi, kształtem przypominających literę A. Górne trójkątne pole wypełnia się kilkoma rozłożonymi kwiecistymi chustami tybetowymi, ponadto całość ozdabia się gałązkami (lub drzewkami) świerkowymi (zob. fot. 4). Warto nadmienić, iż bramę weselną w wielu miejscowościach przygotowywano jedynie wtedy, gdy jedna z osób młodej pary pochodziła spoza wsi, była odczuwana jako obca, „cudza”.

 

Górale Spiscy
Fot.4 Brama weselna, Czarna Góra

 

Śmierć i pogrzeb

  • Gromnica – w ludowej tradycji jest przedmiotem mającym moc odpędzania zła. Stanowi także ważny rekwizyt dla osoby umierającej, symbolizując istotne w chrześcijaństwie znaczenie światła, dlatego zapalana i stawiana była obok łóżka konającego (lub podawana do ręki), a także później – obok ciała zmarłego.
  • Lustro – mimo iż nie było wykorzystywane jako osobny rekwizyt, pełniło istotną funkcję w zwyczajach pogrzebowych. Domowe lustra po śmierci członka rodziny należało zakryć, wierzono bowiem, iż dusza zmarłego, który zobaczył swoje odbicie, pozostawała na ziemi, nie mogąc dostać się w zaświaty.
  • Przedmioty wkładane do trumny – powszechnie zwykło się uważać, iż nieboszczykowi warto włożyć do trumny przedmioty, które mogą pomóc mu odnaleźć się w zaświatach, ale także przedmioty codziennego użytku, które miały zabezpieczyć duszę zmarłego przed powrotem do świata żywych. Dlatego oprócz typowych przedmiotów, takich jak modlitewnik czy różaniec, w trumnie umieszczano niekiedy okulary zmarłego, obrączkę czy papierosy oraz metalowe pieniądze. Niektóre relacje podają, iż funkcjonował też zwyczaj wkładania do trumny prześcieradła, na którym wcześniej był położony zmarły[15] oraz pęku ziół, najczęściej pochodzących z poświęconego bukietu w święto MB Zielnej. Współcześnie także praktykuje się umieszczanie w trumnie przedmiotów związanych z profesją zmarłego, np. metr w przypadku stolarza czy laskę w przypadku osób starszych. Współcześnie dodaje się także obrazek z wizerunkiem świętego otrzymany przy ostatnim namaszczeniu.

Można zauważyć, iż część dawnych praktyk oraz wykorzystanie w nich symbolicznych artefaktów odeszło wraz z rozwojem epoki myślenia racjonalnego. Nawet jeśli wciąż używa się określonych rekwizytów, mniej w nich wiary w magiczną moc, a więcej działań nawykowych, bezrefleksyjnych – kiedyś bowiem opisane przedmioty pociągały za sobą szczerą wiarę w znaczenie sprawcze.

 

Mariola Petryszak (Milaniak)

 

 

Bibliografia

 

Balara M., Na Spiszu, Kraków 2013.

Grochal A., Obrzędy rodzinne, w: Kultura ludowa górali spiskich, Kraków, 2012, s. 269-298.

Gudowska M., Obrzędy pogrzebowe na Polskim Spiszu, Praca dyplomowa napisana pod kierunkiem prof. J. Klimaszewskiej, Kraków 1986.

Janicka-Krzywda U., Zielone Świątki w polskiej tradycji, w: https://deon.pl/inteligentne-zycie/styl-zycia/zielone-swiatki-w-polskiej-tradycji,116835 [dostęp: 30.10.2019].

Łukuś E., Obrzędowość rodzinna na Zamagurzu Spiskim. Zaręczyny (rynkowiny),

„Prace Pienińskie”, t. 24, Szczawnica 2014, s. 238-244.

Masłowiec J., Obrzędy doroczne, w: Kultura ludowa górali spiskich, Kraków 2012, s. 245-268.

Ogrodowska B., Polskie obrzędy i zwyczaje, Warszawa 2012.

Pluciński J., Wesele spiskie, Kraków 1987.

Plucińska S., Odmiana jurgowska stroju spiskiego, w: Tradycyjny strój ludowy na Spiszu, Nowy Targ 2014, s. 95-126.

 

[1] B. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje, Warszawa 2012, s. 19.

[2] Zob. dokładny opis zwyczaju w: M. Balara, Na Spiszu, Kraków 2013, s. 43-57.
Obecnie zwyczaj chodzenia z betlejemkiem nie jest już praktykowany w tradycyjnej formie. Współcześnie, domy odwiedzają grupy kolędnicze z krótką wierszowaną inscenizacją w towarzystwie gwiazdy kolędniczej.

[3] M. Balara, Na Spiszu, dz. cyt., s. 58.

[4] Praktyka ta znana jest w wielu regionach Polski, na Spiszu jednak zwyczaj ten żywy jest w Łapszach Niżnych.

[5] M. Balara, dz. cyt., s. 62.

[6] Tamże, s. 68.

[7] J. Masłowiec, Obrzędy doroczne, w: Kultura ludowa górali spiskich, Kraków 2012, s. 256-257.

[8] U. Janicka-Krzywda, Zielone Świątki w polskiej tradycji, w: https://deon.pl/inteligentne-zycie/st