s
Górale Szczawniccy

Górale Szczawniccy

Budownictwo i mieszkanie wiejskie

Tradycyjna architektura ludowa we wsiach zamieszkiwanych przez Górali Szczawnickich charakteryzowała się zwartą zagrodą, z domostwem sąsiadującym bezpośrednio z zabudowaniami gospodarczymi: boisko, stajnia, wozownia, szopa - najczęściej lokalizowane były po zachodniej stronie zagrody, pod kątem prostym w stosunku do chałupy mieszkalnej, lub w formie zagrody jednobudynkowej, gdzie pod wspólnym dachem mieściła się część mieszkalna i gospodarcza. Tam, gdzie warunki terenu na to pozwalały chałupy, sytuowano zawsze ścianą licową na południe, tak żeby zapewnić największe nasłonecznienie. Przy wiejskiej ulicy, przy której ciasna zabudowa wymogła zwarty układ domy, orientowano już bez względu na strony świata szczytem lub licem do drogi. Dominującym typem zagrody na tym terenie była zagroda kątowa w kształcie litery L, w której budynek mieszkalny i gospodarczy łączono w jednym narożu. Zamożni gazdowie budowali zagrody na planie litery U, z czasem zamkniętej przez dobudowanie w otwartym boku parkanu z bramą wjazdową, tak powstała zagroda czworoboczna nosiła nazwę okolnicy, w okół. Stanowiła ona rodzaj swoistej fortecy, niedostępnej dla postronnych osób.

Do każdego typu zagrody prowadziły potężne bramy wjazdowe, niektóre zadaszone, czasami zdobione wycinanymi w desce motywami kwiatowymi.

W skład budynków gospodarczych wchodziła stajnia, boisko zamykane wrotami z przodu i z tyłu, wozownia, czasami owczarnia, przycona- dobudowana szopa, gdzie mieściła się liściarnia, plowiarka, chlewik, drewutnia, spichlerz – sypaniec.

Ściany domów gospodarczych wznoszono z grubsza ociosanych okrąglaków, łączonych na obłap. Przestrzeń między nimi wypełniano tak, jak i w budynkach mieszkalnych, lecz już ich nie bielono. Cechą charakterystyczną był podcień wypustowy, powstały przez cofnięcie ściany licowej, a czasem i bocznych, w dni deszczowe odbywały się tam różne drobne prace: przygotowywanie paszy, zaprzęganie zwierząt i in. W budynkach gospodarczych często też stosowano konstrukcję kojarzoną – prócz zrębowej również sumikowo – łątkową.

Funkcję gospodarczą w zagrodzie jednobudynkowej spełniała częściowo, także szeroka sień w domu, gdzie m.in. młócono zboże, oraz strych domu, na którym gromadzono siano i zboże. Sień stanowiła rodzaj komory, gdzie przechowywano mleko, beczkę z kapustą i in. W zagrodach innego typu zboże młócono na boisku znajdującym się w skrzydle budynku gospodarczego przylegającego do domu, lub między dwoma budynkami gospodarczymi. Na strychu, w dużych zbitych z drewnianych klepek sąsiekach przechowywano wymłócone zboże, wędzoną spyrkę – słoninę, wędzone ryby, stała tam też szafa zbita z nieheblowanych desek tzw. korobek, gdzie wisiały kiełbasy i in. pochodzące z uboju świni.

W skład zagrody wchodził także spichlerz – sypaniec sytuowany ze względów przeciwpożarowych w pewnej odległości od budynków obejścia. Składał się on z kamiennej piwnicy wpuszczonej w zbocze, a na pięterko prowadziły dostawiane schody.

Dom mieszkalny

Przed stawianiem zrębu chałupy, ze względu na zróżnicowaną rzeźbę terenu należało wykonywać podmurówki niwelacyjne. W narożach budynku umieszczano duże kamienie zwane pecami, peckami. Przestrzeń miedzy nimi zabudowywano kamieniem warstwicowym, a na zaprawę stosowano glinę, wapno i piasek. W przyziemiu domu, pod czarną izbą lokalizowano piwnicę, do której prowadziły z sieni schody. Budowano ją z drobnych kamiennych ciosów, połączonych glinianą zaprawą. Na ścianach wspierało się beczkowate sklepienie. Tam, gdzie nie było piwnicy, w izbie czarnej wykopywano niewielki dołek – przykrywany klapą, trzymano tam ziemniaki, karpiele.

Zrąb domu stawiano z drewna świerkowego, cenionego ze względu na dużą odporność na wilgoć, jak i na jego walory estetyczne: jasny kolor. Budowę rozpoczynano zawsze od węgła wschodniego. Według tradycji, przy zakładaniu węgłów trzeba było pamiętać żeby na pierwszym, zaciąć znak krzyża, położyć odpowiednie zioła: barwinek i boże drzewko, a na to srebrną monetę. Wierzono, że zioła zapewnią domostwu szczęście i pomyślność, a pieniądze dostatek. Bale przeznaczone na dom mieszkalny przepoławiano wzdłuż i dopiero takie płazy łączono w narożach budynku w węgłach najczęściej na tzw. zamek z ukrytymi w środku czopami – zacięciami. W poszczególnych płazach wiercono kilka otworów na teble, dyble tj. kołki bukowe łączące kolejne nakładane na siebie belki, zabezpieczające je przed wypaczeniem. Po przepołowieniu pnie ciosano, a płaską stronę strugano ręcznie. Przestrzeń pomiędzy płazami uszczelniano trocinami, mchem, a następnie bielono gliną na siwo.

Ściany domu wznoszono w konstrukcji wieńcowej, zwykle z 12 - 14 wieńców. Końce belek przycinano do lica ściany i bielono także na siwo. W ścianach licowych i szczytowych zostawiano otwory na okna. W starych domach dół i górę otworu okiennego tworzyły belki ściany zwane ocapem dolnym i górnym, zaś ramy pionowe – wpuszczone w nie słupki. W nowszych domach stosowano już futryny zwane skrzynkami, wsadzane w otwór w wyciętych belkach. Okna składały się z sześciu szybek umieszczonych w dwóch kwaterach. W komorach, ze względu na bezpieczeństwo wprawiano małe okienka o czterech szybkach, opatrzone dodatkowo kratą. Natomiast drzwi wejściowe do chałupy wpuszczane były w belki zrębu. Poddawano je szczególnie starannemu wykonaniu, gdyż świadczyły o zamożności właściciela domu. Nadproże miało często półkolisty kształt uzyskany dzięki odpowiednim zastrzałom, łączących odrzwia z nieznacznie podciętą belką ocapową. Tafla drzwi dawniej jednoskrzydłowa z czasem została zastąpiona dwoma skrzydłami. Starsze typy drzwi dla zwiększenia ochrony utraty ciepła miały zawsze niewielką wysokość dochodzącą zaledwie do ok. cm160.

Wnętrze chałupy pienińskiej było jednotraktowe, z sienią pośrodku i dwiema izbami: czarną i białą. Komponowane było w układzie diagonalnym, wyznaczały je dwa stałe elementy: piec i święty kąt, środek pozostawiano wolny. W prawym albo lewym narożniku przy ścianie wejściowej, znajdował się piec – piekarski i do gotowania strawy, z otwartym paleniskiem, z którego dym rozchodził się po izbie lub był odprowadzany przez okap na strych. Przy piecu stała ława na większe naczynia kuchenne, mniejsze trzymano w otwartej szafce. Naprzeciw pieca, po przekątnej, znajdował się święty kąt z przyściennymi ławami, stołem i zydlami, obok stała rozkładana ława – ślufanek, a na ścianie wisiała długa półka tzw. ram, za którą zakładano galerię świętych obrazów. Pomiędzy piecem, a przeciwległą ścianą wstawiano łóżko, górą rozpinano żerdkę do zawieszania odzieży.

Opis takiego wnętrza podał Józef Orkisz, który odwiedził Szczawnicę w 1862 r.:

Domki góralskie podzielone są na 2 części przez małą sioneczkę. Wstęp jest do sieni przez drzwiczki tak niskie, że czoło wchodzącego zawsze w nich zagrożone. Po jednej stronie jest izba gospodarcza, w której mieszka gospodarz z familią, a przy niem kury, część bydła, czasem i trzoda. Po drugiej stronie jest komora gościnna, czyli świetlica i alkierz. Ta część domu jest ozdobą zabudowania. Ściany z okrąglaków zestawione, z drzewa ciemno – czerwonego, tak mocno są wygłaskane, jakby pokostem świecącym pociągnięte. Mech między nimi powciskany powleczony jest białym tynkiem, który obok pręgów czerwonych nadaje ścianom wejrzenie jaskrawe. W jednym rogu stoi piec z kominem, pod ścianą ława drewniana, a przy niej stół z drzewa białego zporządzony; nad nim półka zgrabnie wyciosana, na której ustawione są misy, dzbanki i kubki. Domki te nie mają kominów. Dym jednak nie rozchodzi się po izbie, ale przez otwór w dachu zrobiony wychodzi na powietrze, wszakże w dzień dżdżysty kotłuje się w izbach.

Powała (sufit) zwykle wspierała się na tragarzach, po trzech w każdej izbie i jednym w sieni. Dawniej w dużych chałupach pienińskich występował również sosręb – belka podtrzymująca w poprzek tragarze – spinająca cały dom, przez to stanowiąca ważny element konstrukcyjny. Wyszła ona z użycia w połowie XIX wieku, w mniejszych domach nie musiała już być stosowana. Jej ozdobną funkcję przejął środkowy tragarz, na nim tak, jak wcześniej na sosrębie musiała być wyryta jedna lub trzy rozety – gwiazdy sześcioramienne obwiedzione kołem – wierzono, iż będą chronić dom przed nieszczęściami, a zwłaszcza przed pożarem. Po bokach gwiazdy umieszczano datę budowy domu, niekiedy jakieś drobne elementy dekoracyjne, wpisywano dłuższą sentencję na chwałę Bogu, oraz nazwisko inwestora. Owa belka stawała się swoistą metryką domu.

Dach, dawniej czterospadowy z czasem przeszedł w dwuspadowy z przyczółkiem – dużym okapem u szczytu, który przez lata przybierał coraz mniejszą formę, aż w końcu zaprzestano go stosować. Wznoszono go w konstrukcji krokwiowej wzmocnionej bantem, jętką – poprzeczną belką łączącą krokwie pośrodku ich wysokości. Krokwie wykonywano z okrąglaków. Ze względu na występujące w górach duże opady śniegu dach miał nadawany stromy kształt i rozłożystość. Szeroki okap zapewniał osłonę przed deszczem i śniegiem, a tym samym stwarzał wygodną komunikację pomiędzy domem i zabudowaniami gospodarczymi.

Pokrycie dachowe stanowiły gonty lub deski-dranice, które wyrabiano na mokro, z drzewa rosnącego na mokrym podłożu po to, aby się lepiej szczypało. Układano je słojami w górę, co sprawiało, że były bardziej szczelne. Na krycie dachu wyłącznie gontami mogli sobie pozwolić jedynie bogaci gazdowie. Często występowały też dachy pokryte gontami tylko na kalenicy, na pozostałej połaci stosowano dranice.

Osobliwością góralskich domów w Szczawnicy były drewniane tablice, rodzaj szyldów – godeł z zamieszczoną na nich nazwą i malowidłem, które zawieszano nad drzwiami: Pod rakiemPod zajączkiemPod capemPod aniołkiem… Ich pomysłodawcą i pierwszym malarzem był Józef Szalay – właściciel i budowniczy uzdrowiska. Zawieszanie godeł na chałupach w Szczawnicy związane było z wdrażaniem drastycznych zmian we wsi, do których zmusił górali Józef Szalay. Przyjeżdżający na kurację do XIX – wiecznego zdrojowiska musieli szukać kwater w domach góralskich, gdyż pensjonatów zdrojowych było zaledwie kilka. Właściciel budującego się wówczas kurortu wymógł na góralach, żeby przystosowali swoje izby dla potrzeb gości kąpielowych, a więc przede wszystkim do oszklenia okien, wprawiania podłóg i wyprowadzenia komina ponad dach. To cywilizowanie wsi dla potrzeb uzdrowiska nie przebiegało ani szybko, ani bez oporu ze strony szczawnickich gazdów. Ci, którzy zdecydowali się na zmiany otrzymywali godło domu. Powoli okopciałe chałupy zamieniły się na obielone domki z obszernemi, malowanemi stancyjami, których urządzenie przyzwoite, a podłoga schludna i czysta – pisał w 1858r. Józef Dietl. Okna, w końcu dały się otwierać, a drzwi zaopatrzono w zamek. Kiedy pora kąpielowa nadchodzi, górale czyszczą cały dom dla przyjęcia gości, gazda wyprowadza się do czarnej izby albo do stodółki, a goście znajdują w nim wygodny pobyt — zauważał Ludwik Zejszner (1848). Godła oznaczają, że się wynajmuje – informował Józef Szalay (1857). Wieszaniu godeł Szalay nadawał uroczystą oprawę, z udziałem orkiestry zdrojowej i wieńczeniem drzwi girlandami z jedliny. Według tradycji każde malowidło zawierało dyskretną informację o charakterze lub talentach gospodarza. Ich nazwy świadczą niejednokrotnie o dużym poczuciu humoru zarówno twórcy, jak i tych, którzy je przyjmowali na swoje domy. Szybko stały się integralną częścią zarówno domów, jak i społeczności góralskiej. Pozwalały orientować się w gęstej zabudowie. Pomysł z godłami okazał się bardzo skuteczny: szczawniccy gazdowie mieli coraz więcej gości, wieś się bogaciła i cywilizowała, a zdrojowisko zyskiwało na mieszkaniach. Odegrały też godła, jeszcze jedną bardzo ważną rolę. W wyniku ich utrwalenia w miejscowej tradycji powstała grupa przydomków górali szczawnickich wywodząca się od nazw domów zamieszczonych na szyldach, w formie „Węglarz spod węża”, „Węglarz spod smoka”, albo przekształcając się w przydomek pozornie samodzielny np. „Dzwon”, – czyli z domu „Pod dzwonem” lub „Capek”, – czyli z domu „Pod capkiem”. Godła przetrwały do czasów współczesnych. W latach 70., 80. i 90. XX w. z inicjatywy Pienińskiego Oddziału PTTK dokonano rekonstrukcji kilkudziesięciu tablic i odnowiono te, które jeszcze wisiały na chałupach pienińskich. Dzieła tego podjął się artysta plastyk Józef Bieniek. W 2010 r. otworzono „Szlak godeł szalayowskich – osobliwość turystyczna Szczawnicy”, wykonawcą nowych godeł został artysta malarz Wieńczysław Kołodziejski.

W Krościenku budowano również domy murowane, parterowe z asymetryczną sienią przejazdową, z przylegającą do domu bramą, jednotraktowe z jedną lub dwoma izbami.

Zmiany w tradycyjnym budownictwie pienińskim nastąpiły już w drugiej połowie XIX wieku, kiedy to górale zaczęli dostosowywać swoje domy do potrzeb gości kąpielowych. Wprowadzono użytkowe poddasze - pokój dla letników położony nad środkową częścią domu. W związku z tym podnoszono dachy, pojawiły się balkony z balustradami wyżynanymi ozdobnie na modę uzdrowiskową i werandy. Domy zaczęto szalować deskami, stosowano dekoracyjne listwy oddzielające parter od górki. Pojawiły się domy nawiązujące do stylu zakopiańskiego, wprowadzano „słoneczka” zdobiące szczyty, dekoracyjny motyw dziewięćsiłu oraz wyględy dymniki stanowiące otwarcia dachowe.

Znanymi szczawnickimi budarzami byli Łukasz Malinowski-Brus legitymujący się papierami ciesielskimi, należący do Stowarzyszenia Zjednoczonych Rękodzielników w Nowym Targu (XIX/XX) i jego syn Jan-Sokolica, z Pagorek – absolwent Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem (1909) i wielu innych: Józef Ciesielka-Kubas, Marcin Wiercioch-Walos, Józef Gacek, Jan Salamon-Magdusiak.

Barbara Alina Węglarz    

 

Literatura:

Zbigniew Moździerz, Budownictwo ludowe,[w] Kultura ludowa Górali Pienińskich, Kraków 2014; Barbara A. Węglarz, Architektura górali pienińskich, „Polski Regon Pieniny” 2012, nr 3 (zima), s.76-85; Barbara A. Węglarz, Chałupy gazdów szczawnickich i drewniane tablice z godłami, [w]: Spacerkiem po starej Szczawnicy i Rusi Szlachtowskiej, Pruszków 2011, s.57-62