s

Górale Zagórzańscy, zamieszkujący północne stoki Gorców oraz fragment Beskidu Wyspowego trudnili się wieloma czynnościami. Podstawowym zajęciem zapewniającym byt było rolnictwo połączone z pasterstwem. Zajęcia te były jednak uzależniane od jakości gleby, stosowanej techniki pracy oraz krótkiego okresu wegetacyjnego. Górskie jałowe gleby oraz ostry klimat powodowały, że Zagórzanie zmuszeni byli mierzyć się z trudnymi warunkami życia, co w naturalistyczny sposób opisywał Władysław Orkan. Aby w jakikolwiek sposób poprawić swoją dolę, próbowali szczęścia, migrując w poszukiwaniu pracy lub szukając na miejscu dodatkowego płatnego zajęcia, co umożliwiało rzemiosło. Rozwój rzemiosła był również uwarunkowany koniecznością samowystarczalności wsi, oraz samodzielnego zaspokojenie podstawowych potrzeb gospodarczych. Z tego względu niemal każdy gospodarz potrafił we własnym zakresie wykonywać niezbędne przedmioty codziennego użytku, a także dokonywać nieskomplikowanych napraw. Ci, którzy byli bardziej uzdolnieni lub posiadali mniej ziemi uprawnej niż inni, zaczynali wykonywać wybrane rzemiosło zarobkowo. Charakterystyczne wśród Zagórzan było łączenie kilku umiejętności. Kowal na własne potrzeby potrafił wykonać prosty mebel lub ociosać belki potrzebne do budowy. Bednarz z powodzeniem wyplatał koszyki oraz naprawiał narzędzie rolnicze, gdy zaszła taka potrzeba.

 

 Praca przy obróbce drewna stanowiła podstawowe zajęcie gospodarcze. Z tego surowca wznoszono budynki, wykonywano niemal wszystkie sprzęty niezbędne w domu, narzędzia oraz środki transportu jak wozy i sanie. Powodowało to, że strugiem, siekierą czy piłą potrafił operować każdy gospodarz. Bardziej skomplikowane zadania powierzano jednak specjalistom. Budową domów oraz pozostałych zabudowań jak stodoły, stajnie czy spichlerze zajmowali się cieśle. Za jeden z większych ośrodków ciesielskich wśród Zagórzan uchodziła Kasina Wielka. Rzemieślnicy z tej wsi cieszyli się opinią dobrych fachowców nie tylko we własnej miejscowości, ale również w dalszej okolicy. Ociosywali odpowiednio belki zrębu, kładli tragarze, krokwie i łaty oraz pokrywali dach słomą, gontem lub dranicami. Szpary pomiędzy kolejnymi wieńcami belek zatykano suchym mchem lub psiorą – trawą z górskich polan. Omszone szpary dodatkowo zalepiano gliną. Gdy dom był już gotowy przystępowano do wykonania okien i drzwi, wstawienia podłóg oraz powały. Okna umieszczano zazwyczaj bardzo nisko, na drugiej lub trzeciej belce zrębu, a ich rozmiary świadczyły o zamożności właścicieli – im okna były większe, tym bogatszy gazda. Drzwi cieśla wykonywał na wzrost gospodarza, wieszając je na żelaznych, zamówionych u kowala, zawiasach. Starannie wykonane odrzwia oraz skrzydło drzwi świadczyły o kunszcie i zręczności cieśli. Wznosząc budynek cieśla pracował narzędziami kowalskiej roboty, takimi jak: siekiery, topory, cieślice, dłuta i świdry. Miała także sznur, cyrkiel, poziomicę i pion, łokieć ciesielski oraz ołówek.

 

Tych samych narzędzi co cieśle używali stolarze wzbogacając swój warsztat o imadło, świdry i strugi. Ich praca koncertowała się wokół wyrobu mebli, choć z powodzeniem wykonywali także większe lamenty potrzebne przy budowie domu np. okna i drzwi.  Pracowali głównie w drewnie świerkowym, modrzewiowym i bukowym, stosowali także jaworowe i dębowe. Tworzyli stoły, ławy, kredensy, szafy, łóżka i kołyski. Stolarze z Koniny, Poręby Wielkiej i Podobina słynęli ponadto z wykonywania malowanych skrzyń posagowych. Meble tworzono na specjalne zamówienie lub na sprzedaż odbywająca się na targach i jarmarkach w Mszanie Dolnej, Limanowej i Rabce.

 

Górale Zagórzańscy  
Naczynie bednarskie, fot. K. Ceklarz  

Kolejnym rzemiosłem związanym z obróbką drewna było bednarstwo. Mimo, że w przypadku tego fachu wielu zagórzańskich gospodarzy było samowystarczalnych to za główny ośrodek i centrum bednarstwa można uznać Koninę, w której jedno z osiedli nosiło nawet nazwę „Bednarze”. Rzemieślnicy ci wykonywali głównie konewki, skopce, maśniczki, cebrzyki, beczki, wiadra, dzieżki na bryndzę, putnie, beczki do kiszenia kapusty i wanienki do kąpieli. Swoje wyroby nosili na jarmarki do Bochni, Gdowa, Łącka, Mszany Dolnej i Rabki. Naczynia wykonywano najczęściej z drewna świerkowego, które miało tę zaletę, że się dobrze łupało. Drzewo cięto na odpowiedniej długości klocki, które następnie dzielono wzdłuż słojów na klepki. Naczynia spajano obejmami wykonanymi z jodłowych gałęzi, a w późniejszych latach (po I wojnie światowej) obręczami z żelaza. Narzędzia, jakimi posługiwali się rzemieślnicy (dziadek, ośnik, skoblica, piłka i cyrkiel), pochodziły z kowalskiej kuźni lub nabywano je na targach. Wraz z upływem czasu drewniane naczynia systematycznie zastępowano metalowymi, emaliowanymi garnkami produkcji fabrycznej. Dzisiaj bednarstwo jest umiejętnością bardzo rzadką, a nieliczni przedstawiciele tej profesji wykonują naczynia jako pamiątki regionalne.

 

Region zamieszkały przez Zagórzan znany był także z wyrobów koszykarskich. Z wikliny wyplatano półkosze do wozów, elementy mebli (np. siedziska) oraz koszyki o przeróżnym przeznaczeniu i różnej wielkości. Do ich wyrobu oprócz wikliny stosowano korzenie świerka i sosny, rzadziej jałowca. Szczególnie te ostatnie były cenione, gdyż cechowała je większa wytrzymałość oraz zwartość konstrukcji, pozwalająca na przechowywanie nawet bardzo sypkich produktów, takich jak mak czy kasza. Największymi ośrodkami plecionkarskimi były Poręba Wielka i Rabka Zaryte.

 

  Górale Zagórzańscy
  Garnki, fot. K. Ceklarz

Rzemiosłem niezwykle ważnym, zaspokajającym potrzeby związane z przygotowywaniem i przechowywaniem żywności było również garncarstwo. Rzemiosło to koncentrowało się głównie w miejscowościach przejściowych – zagórzańsko-kliszczackich jak Rabka i Skomielna Biała, ale występowało także w Kasinie Wielkiej i Mszanie Dolnej. Lokalizacje te nie były przypadkowe – wiązały się z występowaniem odpowiedniej, tłustej i elastycznej gliny. W szczytowym okresie wytwórstwa (drugiej połowy XIX wieku) w Rabce i Skomielnej Białej funkcjonowało aż 35 pracowni garncarskich. Te  z nich, które działały w Rabce zorganizowane były w cech rzemieślniczy. Po jego funkcjonowaniu pozostała pamiątka w postaci ufundowanej przez cech kapliczki (przy ul. Garncarskiej). Garncarze wytwarzali głównie naczynia służące do celów gospodarczych, tj. garnki w wielu odmianach, rozmiarach i kształcie, w tym dwojaki i trojaki, misy, dzbany, rondle i brytfanny. Produkowano także makutry (miski służące do ucierania ciasta), flasze, butle i słoje. Na potrzeby letników wykonywano miniaturki garnków i misek oraz skarbonki, gliniane zabawki dla dzieci i popielniczki, traktowane przez turystów i kuracjuszy jako pamiątki. Proces produkcji glinianych garnków był skomplikowany. Glina wymagała długotrwałej i żmudnej obróbki – oczyszczenia z kamieni, wyrabiania niczym ciasto (klosowania), toczenia i wygładzania. Ostatnim etapem było suszenie, zdobienia a następnie wypalanie gotowych wyrobów. Naczynia zdobiono, stosując technikę rytu, odciskania gotowych form oraz malowania i polewania. Po ozdobieniu naczynie śklono, czyli oblewano ołowianą glazurą (glejtą).

 

Górale Zagórzańscy  
Wyroby kowalskie, fot. K. Ceklarz  

Podobnie jak garncarstwo, sporych umiejętności oraz wyspecjalizowanego warsztatu wymagało kowalstwo. Rzemiosło to szczególnie rozwinęło się w drugiej połowie XIX wieki, gdy żelazo stało się łatwiej dostępne, a co za tym idzie coraz powszechniejsze w użyciu. W wolnostojących kuźniach, oddalonych ze względów przeciwpożarowych od centrów wsi, wytwarzano przede wszystkim podkowy i klince potrzebne do kucia koni, wyroby niezbędne w budownictwie (gwoździe, zawiasy, kraty, zamki, kłódki) oraz w rolnictwie (żelazne elementy pługa – trzósło i lemiesz oraz kosy, sierpy, motyki, widły, brony itp.). Wewnątrz kuźni panował mrok rozświetlany paleniskiem służącym do rozgrzewania żelaza. Tuż obok znajdowało się kowadło – serce zakładu. Pracowano za pomocą takich narzędzi jak: młoty, przecinaki, stemple służące do zdobienia wyrobów, klisce, piłki i nożyce do żelaza oraz pilniki i gwintowniki. Kowale często zdobili swoje wyroby odciskając na nich wzory za pomocą stempli. Były to motywy kwiatowe, wycięcia w kształcie serca lub gwiazdy po których poznawali „swoją robotę”. Z czasem kowale musieli się przekwalifikować i do wyuczonych umiejętności dołączyli usługi ślusarskie. Po II wojnie światowej wyrabiali głównie barierki, kraty, balustrady, stojaki na choinki i zawiasy.

 

Rzemiosło domowe nie było wyłącznie domeną mężczyzn. Kobiety także zajmowały się wytwórczością, wiodąc prym wśród zajęć mniej obciążających fizycznie. Domeną kobiet było m.in. wytwarzanie lnianych i wełnianych nici, z których następnie wytwarzano tkaninę i szyto odzież dla wszystkich domowników. Kobiety dbały o prawidłowy wysiew lnu, plewiły go z chwastów oraz dokonywały zbiorów. Ich zadaniem było także młócenie główek lny, międlenie łodygi, by oddzielić paździerze od nici oraz czesanie pozyskanego w ten sposób surowca. Z tak przygotowanego włókna zaczynano prząść nitkę za pomocą kądzieli, a w późniejszych latach wózka (kołowrotka). Gotową nić zanoszono do knopów – tkaczy, który specjalizowali się w wyrobie płótna. Wszystkie etapy pracy, od zasiania siemienia do gotowego płótna trwały cały rok, co znalazło odzwierciedlenie w powiedzeniu, że: Baba przyjdzie rychlej do dziecka niż do zgrzebnej zapaski.

 

Gdy płótno było już gotowe powierzano go krawcom. Wiejscy krawcy wykonywali głównie hazuki (rodzaj sukiennego płaszcza sięgającego kolan) i portki, płócienne spodnie (płócienki), damską odzież wierzchnią, najczęściej na indywidualne zamówienie. Pracowali posługując się takimi narzędziami, jak: duże nożyce, igły kupowane w żydowskich sklepach, nici wyrabiane przez prządki oraz sznurek potrzebny do brania miary. Niemal w każdej wiosce pracowały także szwaczki, wykonujące damskie elementy odzieży: gorsety, kaftany, spódnice i halki. Ubiory te były zazwyczaj zdobione haftem lub wyszyciami. Stosowano kolorowe nici, porcelanowe koraliki oraz kupowane na jarmarkach lub przywożone z Krakowa cekiny. Nie wszyscy krawcy mieli własne warsztaty. Niektórzy z nich prowadzili wędrowny typ pracy po chałupach, przenosząc się z miejsca na miejsce w zależności od otrzymywanych zleceń. Zmiany w krawiectwie zagórzańskim nastąpiły w okresie międzywojennym, wraz z upowszechnieniem maszyn do szycia. Unowocześnienie zakładów krawieckich wpłynęło na obniżenie cen odzieży miejskiej i rozpowszechnienie się tego typu ubrań wśród ludności wiejskiej.

 

Jak wspomniałam wiele elementów zagórzańskiego stroju zdobiono barwnym haftem, dekorowano nim bluzki, koszule, gorsety i zapaski. Hazuki obszywano najczęściej w kolorze czerwonym. Na portkach motywy hafciarskie występowały wokół przyporów (rozporków), oraz w dolnej części nogawki. Stosowano haft płaski, łańcuszkowy oraz krzyżykowy, w zależności od materiału, na którym pracowano.

 

W stroju Górali Zagórzańskich, oprócz elementów wykonanych z lny czy wełny, funkcjonowały także przedmioty zrobione ze skóry. Obróbką skóry trudniono się z reguły w zimie, gdyż latem chłopi zajęci byli pracą w polu. Kuśnierze wykonywali głównie długie, sięgające kolan, kożuchy oraz krótkie, biało wyprawiane serdaki. Stosowano aplikacje w postaci czerwonej i zielonej skórki cielęcej, koziej lub sarniej (tzw. okrączki lub szeroń), sprowadzanej z Budapesztu lub kupowanej w Nowym Targu. Kożuchy szyto z pięciu baranich skór zdobiąc je, podobnie jak serdaki, ornamentami z naszywanej kolorowej skórki. Kuśnierze wykonywali także szerokie pasy bacowskie oraz węższe oposki. Do I wojny światowej wzięciem cieszyły się również skórzane torby noszone przez baców, juhasów i kupców oraz spodnie wykonane ze skór młodych koźląt i baranów.

 

Z tego samego surowca wykonywano również obuwie – kierpce, szyte z jednego kawałka bydlęcej skóry, nabywanej na jarmarkach u handlarzy, którzy sprowadzali ją z garbarni w Limanowej, Nowym Targu lub Zembrzycach. Niemal w każdej zagórzańskiej wsi mieszkał tzw. łatacz, czyli domorosły szewc-samouk, który na potrzeby własne i najbliższej rodziny trudnił się dorywczo naprawianiem obuwia. Biedniejsi górale oraz dzieci nosiły kierpce wykonane z kawałka starej sukiennej hazuki, zwane kierpcami płotcanymi. Po II wojnie światowej, z powodu braku surowca, kierpce wykonywano z kawałków gumy, pochodzących ze zużytych opon samochodowych. Co bogatsi chłopi zaopatrywali się w wysokie buty z cholewami, wykonywane na miarę przez zawodowych szewców, o których w okolicznych wioskach nie było trudno. Najczęściej byli to ludzie przyjezdni, pochodzący z okolicznych miasteczek, takich jak Limanowa czy Myślenice.

 

Katarzyna Ceklarz

 

Wykorzystana literatura:

Kultura ludowa Górali Zagórzańskich, U. Janicka-Krzywda (red.), COTG PTTK, Kraków 2014; J. Bujak, Garncarstwo w Rabce, Rabka 1964; K. Dobrowolski, Dzieje wsi Niedźwiedzia w powiecie limanowskim do schyłku dawnej Rzeczypospolitej, [w:] Studia z historii społecznej i gospodarczej poświęcone prof. dr Franciszkowi Bujakowi, Lwów 1931; S.Flizak, Kasinka, [w:] Materiały etnograficzne z powiatu limanowskiego, P. Kaleciak (red.), Wrocław 1971, z. 2, s. 43-50; S. Flizak, Łostówka, [w:] Materiały etnograficzne z powiatu limanowskiego, red. P. Kaleciak, Wrocław 1967, z. 1, s. 9-27; P. Kaleciak, Kasina Wielka, [w:] Materiały etnograficzne z powiatu limanowskiego, red. P. Kaleciak, Wrocław 1967, z. 1, s. 77-106 S. Kunicki, Bednarstwo w Koninie, [w:] Materiały etnograficzne z powiatu limanowskiego, P. Kaleciak, (red.), Wrocław 1967, z. 1, s. 111-114; J. Mitkowski, Olszówka, wieś beskidzka i jej dawne dzieje, „Wierchy” 1964 [wyd. 1965], t. 33, s. 172-183; J. Stokłosa, Tkactwo ludowe w Gruszowcu i Jurgowie 1909, „Prace i Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” 1920, t. 1, cz. 1-2, s. 1-45.