s
Górale Zagórzańscy

Górale Zagórzańscy

Strój i ubiór codzienny

W XIX w. charakterystyczna była samowystarczalność wsi pod względem wytwarzania materiałów używanych do szycia odzieży. Podstawę dawnego ubioru codziennego i stroju odświętnego stanowiło pierwotnie płótno lniane domowej roboty. W odzieniu kobiet bieliznę oraz spodnie elementy ubioru wykonywano z grubszej, zgrzebnej  tkaniny, gorszego gatunku. Natomiast spódnice, koszule, fartuchy i rańtuchy szyto z cienkiego wysokogatunkowego płótna. Tkanina lniana stanowiła ważny materiał w codziennej odzieży i odświętnym stroju mężczyzn. Prócz koszul szyto z niego portki używane do pracy, zwane tutaj płócienkami. W związku z tym w każdym gospodarstwie uprawiano i obrabiano spore ilości lnu. Jednym z większych ośrodków płócienniczych w okolicy była Kasinka Mała. Wielu knopów (tkaczy) świadczyło swoje usługi także w pobliskiej Rabce i Skomielnej Białej. I to tu właśnie mieszkańcy zagórzańskich wsi nosili nici lniane i wełniane, płacąc za usługę od 8 do 10 groszy za łokieć grubego płótna oraz 20 do 25 groszy za łokieć cienkiego. Lniane płótno, dla podniesienia walorów estetycznych, zadrukowywano w geometryczne, symetryczne wzory, a także barwiono, dzięki czemu uszyte z niego ubrania dłużej wyglądały czysto. Roman Reinfuss (1910-1998) w publikacji Polskie druki ludowe na płótnie potwierdził, że zarówno w Rabce, jak i w Niedźwiedziu oraz Dobrej działały farbiarnie. Ta w Niedźwiedziu, według relacji miejscowych, miała działać aż do 1865 roku.

Wierzchnie odzienie szyto z samodziałowego sukna, tkanego na warsztatach tkackich i folowanego (spilśnianego) w okolicznych foluszach. Czarne sukno używane było do szycia hazuk, natomiast z białego szyto męskie portki, zwane w tej okolicy guniorkami.

W tradycyjnym stroju i ubiorze codziennym Zagórzan odnaleźć możemy, ślady wpływów wołoskich. Pośredni wpływ na kształt stroju miały również kwestie społeczno-gospodarcze. Pewne nowinki modowe oraz miejskie wynalazki pojawiają się w tutejszych wsiach dosyć późno, za sprawą zarobkowych migracji sezonowych na Węgry w XVIII w. oraz emigracji zarobkowych końca XIX w. – do Francji i USA. W drugiej połowie XIX w. za sprawą wędrownych handlarzy, pojawiły się na tym terenie materiały fabryczne z Czech i Wiednia. Popularnym materiałem stało się wtedy bawełniane płótnozwane kartonem (z franc. carton), z którego szyto spódnice i chusty. Szlachetnymi materiałami takimi jak tybet i kaszmir czy też aksamit handlowały sklepy w Mszanie Dolnej i Niedźwiedziu a także w Nowym Targu i Myślenicach.

Wpływ podhalańskiej mody był tutaj tak silny, że w latach 80. XX w. w zagórzańskich miejscowościach (Raba Niżna, Olszówka) szyto już tylko brązowe podhalańskie serdaczki, uważając je za jedyne tradycyjne dla tych terenów.
 

Strój i ubiór codzienny mężczyzn

Spodnią warstwę odzieży nazywano dawniej na tym terenie przewdzianiem. W skład tej bielizny wchodziły płócienki, zwane inaczej gaciami, szyte z grubego, samodziałowego płótna lnianego, z jednym przyporem umieszczonym z prawej strony, a także koszula. Koszule o kroju poncha podłużnego, były dość długie, czasem sięgały nawet do kolan.

Odświętne portki typu góralskiego były szyte na zamówienie z wełnianego, samodziałowego, białego sukna, które spilśniano w foluszach w pobliskiej Kasince Małej. Szyciem trudnili się wiejscy krawcy, którzy jednocześnie odpowiadali za ostateczne zdobienie portek. Zarówno parzenice (dawniej zwane cyfrą lub ubiorem sprzypora), jak i odpowiedni krój spodni stanowiły nieraz główny atrybut odrębności a także podkreślały pochodzenie geograficzne. Zagórzanie nosili spodnie o szerokich nogawicach rozciętych u dołu po stronie zewnętrznej. Jak pisał Jan Bujak, charakterystyczną cechą zagórzańskich portek był boczny szew nogawicy, który nie był prowadzony prosto do pasa, lecz przebiegał przez tył tworząc zakole. Szew ten dodatkowo zdobiony był haftem lub kolorowym sznurkiem (stamentem). Same hafty podlegały modyfikacjom i modom tak, że ostateczny ich kształt zależał od wielu czynników. Najstarszym wzorem parzenic spotykanych na tym terenie były parzenice pętlicowe w formie tzw. węzła rycerskiego, wykonane najczęściej z czerwonego i niebieskiego sznurka. Nieco młodszym, ale też najbardziej charakterystycznym typem dla tych okolic są parzenice oparte na motywie serca. W okolicy Kasinki Małej i Mszany Dolnej parzenice sercowate były dodatkowo zdobione rodzajem haczykowatego wyszycia zwanego kogutkami (podobnie jak górnice u Kliszczaków).

Z czasem skromna zdobina w formie serca była stopniowo rozbudowywana, by w latach 20. XX w. zaczęła przypominać, uważane za najpiękniejsze, parzenice podhalańskie, które w opinii tutejszych stanowiły przejaw mody bardziej „światowej". Jedynie w Porębie Wielkiej zachował się zarówno pierwotny krój portek, jak i sposób zdobienia, przez co zwyczajowo spodnie starszego typu nazywano właśnie „porębskimi”. Doskonałym materiałem badawczym i dokumentacyjnym są wzorniki parzenic, zamawiane jeszcze przed II wojną światową u tutejszych hafciarzy, które do dziś znajdują się w zbiorach rabczańskiego muzeum. Stanowią one doskonałą ilustrację kunsztu ówczesnych rzemieślników. Tutaj odnaleźć można również akwarele, przedstawiające wzory wyszyć malowane (z natury oraz przemalowywane z tek Seweryna Udzieli) wprawną ręką jednego z założycieli Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce – Zdroju - Stanisława Dunin-Borkowskiego.

Najbardziej charakterystycznym elementem stroju męskiego Zagórzan jest tzw. hazuka czyli rodzaj okrycia wierzchniego. Szyto je z czarnego sukna, które rudziało na słońcu, przez co znoszona hazuka z czasem wyglądała na brązową. Poszczególne wsie odróżniały się ich odmiennym krojem i zdobnictwem. Krój mszański charakteryzował się tym, że hazuka nie przylegała ściśle do ciała. Krój porębski uwydatniał kształty poprzez zastosowanie wykroju pasowego, natomiast hazuki kasińskie sięgały prawie do kostek i były bardzo obszerne. Charakterystyczne poły hazuki, na wierzchołku których poprowadzone było rozcięcie, pozwalały na schowanie zmarzniętych dłoni pod spodem. Jedynym zdobieniem było obszycie z trzech wełnianych sznurów, biegnących obok siebie wzdłuż brzegów hazuki przy szyi i na piersiach, a także na brzegach rękawów oraz przy otworach kieszeniowych sięgające aż po szwy pod pachami.

Zimowe okrycie wierzchnie zamożnych chłopów stanowiły kożuchy. Szyto je z pięciu owczych, wyprawionych skór. Kożuchy były dość długie, sięgały nawet za kolana, miały długie rękawy, a zdobiono je wyszyciami ze stamentu bądź aplikacjami z czerwonej lub zielonej skórki. Lżejszą wersją kożucha był serdak z długimi rękawami, szyty z czterech białych, baranich skór. Sięgał tylko do połowy uda. Jego brzegi obszyte były tzw. oprymą, w serdaku męskim w kolorze czarnym, a w damskim - białym.

Jedną z lepiej zachowanych części zagórzańskiej odzieży był biały serdaczek bez rękawów. Był powszechnie noszony jeszcze do lat 50. XX w. Głównym motywem zdobniczym w zagórzańskich serdaczkach były kolorowe aplikacje z różnych gatunków skór,  stament czerwony, zielony i siwy, a także obszycia zwane oprymą.

Istotnym dodatkiem do męskiego odświętnego stroju był pas nabijany kapslami. To w nim noszono pieniądze, krzesiwo i hubkę oraz mieszek na tytoń. Szerokie pasy noszono jeszcze w drugiej połowie XIX w., niestety do naszych czasów zachowało się ich niewiele, bo kiedy wyszły z użycia, przerabiano je powszechnie na kierpce. Dawnymi ozdobami, które już na początku XX w. odeszły do lamusa, były również mosiężne spinki, służące do spinania dekoltu męskiej koszuli.

Wedle dawnego zwyczaju młodzi mężczyźni nosili krótko ostrzyżone włosy, podczas gdy starsi gospodarze mogli pozwolić sobie na włosy sięgające ramion. Od święta zaczesywano włosy do tyłu, smarując je grubą warstwą masła lub słoniny, co nadawało im wygładzony wygląd. Zagórzanie golili zarost na gładko, a „tylko nieliczni nosili wąsy, które były oznaką światowości”.        

Męskie nakrycie głowy stanowił filcowy kapelusz z szerokim rondem, zwany orawiokiem. Główka kapelusza ozdobiona była początkowo czerwonym stamentem, a później także paciorkami i ostatecznie kostkami. Kapelusze wyrabiano na masową skalę w rodzinnych pracowniach rzemieślniczych w Nowym Targu, natomiast we wsiach trudnili się tym sporadycznie sami chłopi. Zimą noszono baranice – czapki z czarnego lub białego baranka oraz wełniane rękawice furmańskie, stosowane podczas powożenia i innych prac.

Strój pana młodego nie różnił się niczym od zwykłego stroju odświętnego z tym, że nosił on kapelusz przystrojony białą wstążką i białym bukietem ze sztucznych kwiatów, zwanym pusą. W Jurkowie na kapelusz nakładano wianek ze sztucznych kwiatów. Kapelusze drużbów zdobiono czerwoną wstążką i czerwoną pusą lub ozdobą z pawich piór. Do serdaczków przypinano drużbom chustę, którą mogli oni zarzucić do tyłu przez ramię.

Obuwie codzienne stanowiły kierpce, zwykle ze względu na wygodę w noszeniu i fakt, że kierpce można było sobie uszyć samemu. Mężczyźni na tym terenie wiązali kierpce pod nogawicami portek tak, że stosunkowo szerokie nogawki opadały dość mocno na obuwie, właściwie je zakrywając. Latem po obejściu zwykle chodziło się boso. Natomiast zimową porą kierpce wypychano słomą, a stopy owijano ciepłymi onucami. Od święta ubierano niekiedy skórzane buty. Buty z miękkimi cholewami zamawiano u lokalnych szewców, przy czym jedynie zamożni chłopi mogli sobie pozwolić na oficerki zdobione karbami. Ponieważ wyrób obuwia był bardzo kosztowny, noszono buty sporadycznie, zwykle w niedziele i w czasie świąt, co wydatnie przedłużało ich żywotność. Takie buty, odpowiednio traktowane, mogły służyć nawet przez 20 lat.
 

Strój i ubiór codzienny kobiet

Pierwotnie odświętny strój kobiecy u Zagórzan był szyty wyłącznie z lnianego płótna samodziałowego. Według przekazów, jeszcze pod koniec XIX w. w Kasinie Wielkiej „nikt nie uświadczył drukowanego ubioru na kobiecie”. Jedynie bogate chłopki nosiły spódnice wykonane z tkanin tercynalowych, kałajmakowych, kamlotowych i adamaszkowych, a także tybetowych, podczas gdy biedniejsze zadowalały się płóciennym odzieniem.

Dla ochrony przed chłodem, a także dla poprawy wyglądu sylwetki noszono kilka spódnic, zakładane jedna na drugą, przy tym mocno ściskano je w pasie, aby kobieta wyglądała „jak kopa”, co było jednym z kanonów ówcześnie panującej mody.

Na wierzch nakładano najbardziej paradną (najbardziej zdobną) spódnicę. Dawniej zwano ją fartuchem i ubierano jedynie w największe święta. Fartuchy z cienkiego płótna lnianego, bengalu czy też tiulu, były bogato haftowane i zdobione u dołu zębami. Kiedy powszechne stały się spódnice farbowane we wzory czy też szyte z materiałów fabrycznych, fartuch zaczął pełnić funkcję spodniej warstwy. Barwne spódnice pojawiły się na tym terenie dość późno, wraz z rozwojem technik farbiarskich w XVII w. Farbanice szyto z samodziałowego lnu i początkowo barwiono w całości na czarno, granatowo lub niebiesko. Innym sposobem zdobienia było drukowanie ich we wzory. Drukowaniem i barwieniem tkanin oraz gotowej odzieży zajmowali się rzemieślnicy w zakładach farbiarskich lub wędrowni rzemieślnicy. Zwykle oferowali stereotypowe wzory druków na drewnianych klockach drukarskich(kwiaty, szlaczki, gwiazdki) oraz różne odcienie farb. Usługę taką świadczyła znana powszechnie farbiarnia, założona ok. 1860 r. w Rabce należąca do ubogiego Żyda, Jakuba Blocha. Później farbiarnię przejęli Horowitz i Herbst, którzy rozbudowali ją i prowadzili do roku 1909, kiedy to tragiczny pożar strawił cały budynek. Farbowano tutaj mechanicznie zarówno samodziałowe lniane płótno, jak i drelichy, karton oraz inne tkaniny fabryczne, sprowadzane nawet z Bielska i Andrychowa. Chłopi oddawali do barwienia również sukno, aby wyrównać odcień całej tkaniny. Reliktem dawnej świetności rabczańskiej farbiarni jest, pozostający w zbiorach tutejszego Muzeum, klocek do drukowania tkanin z mosiężnym symetrycznym szlaczkiem.

Niezbędnym elementem dawnego ubioru kobiet była zapaska, zakładana na spódnicę. Zapaski codzienne szyto z lnianego, zgrzebnego płótna lub tańszych materiałów fabrycznych. Te odświętne zdobiono dodatkowo koronką, haftem lub krepiną. Pod koniec XIX w. popularne były już zapaski tiulowe, muślinowe i batystowe.

Koszule lniane były dość krótkie i nieraz brakowało im oszywki. Jedynym ich zdobieniem był kołnierz w formie kryzki haftowanej białymi nićmi w motywy roślinne.

Głównym i zarazem najbardziej dekoracyjnym elementem odświętnego stroju kobiecego był gorset. Początkowo, w XIX w. popularne były gorsety z atłasu lub aksamitu malowanego w kwiaty, ozdobione obszyciem w postaci skromnej falbanki długości około 3-4 cm. Pod koniec wieku noszono także jasne gorsety adamaszkowe, wytłaczane w motywy roślinne, zdobione drobnymi kaletkami. Bardzo popularne stały się wtedy skromne gorsety z czarnego aksamitu, zdobione jedynie szychem - metalową nicią imitującą złotą nić. Zdobnictwo gorsetów podkreślało także odrębność poszczególnych wsi (jednak nie w takim stopniu, jak to miało miejsce w przypadku zdobienia przyporów w męskich portkach). Porębianki gustowały w zdobieniu motywem ostu, podczas gdy w Mszanie Dolnej częściej spotykano gorsety zdobione motywem tzw. latoróżki. Ta część odzieży była dodatkowo podszywana od spodu cienkim materiałem samodziałowym i zapinana na haftki.

Zupełnie zapomnianą dziś częścią kobiecego odzienia była dawniej łoktusa. Był to rodzaj lnianej płachty (dł. ok. 2 m) szyty z białego samodziału dobrego gatunku, ozdobiony na brzegu mereżką. Sposób noszenia łoktusy był dość prosty: należało ją złożyć wzdłuż i narzucić na plecy, brzegi przytrzymując z przodu ręką. Na tym terenie spotykano również łoktusy zwane obrusami, wytwarzane przez niezwykle zdolnych tkaczy z Kasinki Małej i Łopusznej. Były to misternie tkane na warsztatach wielonicielnicowych płótna w desenie (wzory). Wcześniejszym rodzajem okrycia wierzchniego był rańtuch (rodzaj płachty zupełnie pozbawionej zdobienia). Jak pisał S. Flizak, rańtuchy szyto z cienkiego lnianego płótna, którego długość dobierano w ten sposób, aby po śmierci właścicielki rańtucha, można nim było okryć trumnę i mensę ołtarzową. Dopiero pod koniec XIX w. weszły w modę chusty wełniane i bawełniane. Jako okrycie wierzchnie noszono już wtedy tzw. kocówki, czyli wełniane duże chusty w kratę. Zimą bogatsze gospodynie nosiły natomiast ciepłe chusty barankowe.

Wedle zwyczajowego prawa, młode dziewczęta chodziły z odkrytymi głowami, podczas gdy mężatki musiały nosić na głowie chusty. Od święta zamożne mężatki wywiązywały na głowie bogato haftowaną chustę czepcową, stosując w tym ubiorze głowy tzw. homełko. Był to rodzaj drewnianej lub drucianej obręczy, którą przykładano na głowę, spinano ją włosami, na końcu obwiązując chustką. W ten sposób homełko podnosiło nieco sylwetkę głowy, co – wedle ówczesnych kanonów piękna – dodawało powabu. Starsze kobiety od święta nakładały na głowy lekkie wełniane chustki, zwane kazimierkami, które wiązano z przodu pod brodą.

Ozdobą stroju, podkreślającą majętność kobiety, były dawniej naszyjniki wykonane z korala prawdziwego, szlachetnego (Corallium rubrum). Kosztowne korale nizano na struny od skrzypiec, w obawie przed ich zerwaniem i zgubieniem. Często nanizany był na nie, oprócz korali, medalik, wisiorek oraz inne cenne monety.

Weselny strój kobiecy stanowiły cztery spódnice, każda w cztery bryty, zakładane jedna na drugą. Na sam wierzch nakładano fartuch bengalowy, który prasowano w kanty. Specjalnie na tą uroczystość szyto koszule z haftowanym kołnierzykiem i mankietami. Do tego panna młoda nakładała zwyczajowo swój najlepszy gorset. Włosy zaplatano w warkocze i przystrajano głowę wiankiem z białych, papierowych kwiatów.

Piotr Kaleciak podkreślał, że tradycyjne stroje mieszkańców tutejszych wsi zaczęły zanikać w okresie II wojny światowej. Przyczyną takiego stanu rzeczy była pośrednio także wysoka cena elementów stroju tradycyjnego, a także Powiedzenie, że za jednego Górala dziesięciu panów by ubrał bardzo adekwatnie oddaje warunki, jakie panowały ówcześnie na wsi. Już w latach 60. XX w. mieszkańcy Niedźwiedzia podkreślali, że nie szyje się we wsi nowych portek, bo samo wyszycie parzenic jest zbyt kosztowne. Posiadanie nowego stroju szytego wedle dawnych prawideł postrzegane było jako zbytek. Właściwie w cenie samych portek można już było zakupić całe ubranie. Przeważyły zatem względy ekonomiczne, a także otwarcie się wsi na modę miejską – tańszą, wygodniejszą i bardziej dostępną. 

Duża kolekcja stroju i ubioru codziennego Zagórzan (182 elementy) znajduje się w zbiorach Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce-Zdroju. Stanowi ona ciekawy materiał porównawczy, ponieważ obejmuje zasięgiem właściwie cały teren zamieszkiwania tej grupy etnograficznej, gdzie elementy ubioru kolekcjonowano już w latach 40. XX w.

 

Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka

 

Wykorzystana literatura:

S. Flizak, Strój Zagórzan. Atlas Polskich Strojów Ludowych, cz. 5: Małopolska, z. 6, PTL, Wrocław 1956; S. FlizakKasinka Mała, [w:] Materiały etnograficzne z powiatu limanowskiego, z. 2, Archiwum Etnograficzne, nr 30, Wrocław 1971; Z. SzewczykStrój ludowy. [w:] Monografia powiatu myślenickiego. t. II: Kultura ludowa., Wydawnictwo Literackie; J. BujakZarys kultury ludowej okolic Rabki. Przewodnik po Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce, Rabka 1966; O. MulkiewiczParzenice gorczańskie, „Polska Sztuka Ludowa” 1955, t. 9, z. 4;  J. ZborowskiLudność góralska w powiatach limanowskim i nowotarskim w r. 1813, „Lud” 1929.