s
Górale Spiscy

Górale Spiscy

Pożywienie, kuchnia

Na Spiszu uprawiano przede wszystkim te rośliny, które dawały plony w niesprzyjającym klimacie i na lichych ziemiach. Podstawą wyżywienia mieszkańców były zboża (jęczmień i owies), ziemniaki, niektóre jarzyny oraz produkty pochodzenia zwierzęcego pochodzące z hodowli głównie owiec, bydła, trzody. Uzupełnieniem diety były produkty spożywcze pozyskiwane w lesie (jagody i grzyby). W drugiej połowie XIX wieku zaczęto uprawiać na Spiszu ziemniaki, które w następnych latach zdominowały uprawy i stały się głównym produktem spożywczym, zastępowały one niedobory zbóż chlebowych. W okresach nieurodzaju zastępowano ziemniaki kapustą lub burakami pastewnymi.

Z ziemniaków przygotowywano potrawy, które spożywano nawet trzy razy dziennie: na frystyk (śniadanie), obiad i kolację. Ziemniaki gotowane lub surowe wykorzystywano do przyrządzenia wielu potraw, czasami dodawano do nich inne składniki, np.: nabiał (mleko kwaśne lub słodkie, maślankę), warzywa (fasolę, groch, kapustę), grzyby czy mąkę. Do ugotowanych odcedzonych ziemniaków dodawano kilka ząbków czosnku (grule z cosnkiem), przygotowane wcześniej grzyby, najczęściej kurki lub piestraki albo trzonki prawdziwków (grule z grzybami). Niekiedy jedzono grule omascone, ugotowane ziemniaki polewano zasmażką (zaprażkę) przygotowaną na roztopionej słoninie, smalcu lub maśle, następnie wszystko mieszano, czasem dodawano też ugotowany groch lub fasolę albo brukiew. Ziemniaki pieczono (grule pieczone), w popiele w ognisku, w domu można było przygotować je w bradrurze, względnie na ruszcie paleniska. Z ziemniaków przyrządzano kluski galuski (z surowych tartych ziemniaków z dodatkiem mąki) lub dziadki (z ziemniaków ugotowanych z dodatkiem mąki).

Zboża wysiewano na polach gdzie wcześniej były sadzone ziemniaki i rosła koniczyna. Podstawowym zbożem był jęczmień, pewne ilości areału obsiewano owsem, który dobrze znosi górski klimat i nie wymaga dobrej gleby. Owies wykorzystywano także jako paszę dla zwierząt, biedniejsi gospodarze z mąki owsianej piekli moskolemaskole. Żyto uprawiali tylko bogatsi mieszkańcy Spisza, zaś uprawa pszenicy upowszechniła się w niewielkiej ilości podczas II wojny światowej. Mąka z przemiału domowego (w żarnach) była gorsza, zawierała otręby, a wyroby z niej były czarne. W młynie z przemiału owsa otrzymywano mąkę pytlową (zubrowaną), z jęczmienia mąkę pytlowaną i nie pytlowaną oraz kaszę – krupy czyli pęcak. Do pierwszej wojny światowej chleb pieczono głównie z mąki owsianej lub jęczmiennej. W okresie międzywojennym biedniejsi chłopi piekli tzw. połowniki czyli chleb zrobiony z ciasta, w którym połowa mąki była owsiana a połowa jęczmiennej natomiast u bogatych ciasto na chleb przygotowywano  z kupnej mąki żytniej i pszennej. Od połowy XX wieku chleb kupuje się w sklepie, jedynie na większe święta gospodynie pieką chleb w domu, z kupnej mąki żytniej lub pszennej. Domowy wypiek zaczyna się zawsze od przygotowania zakwasu lub drożdży (używanych od I wojny światowej), następnie do drewnianej niecki dodaje się mąkę, zakwas, drożdże i ugotowane ziemniaki przepuszczone przez pucek (prasę do ziemniaków). Gospodyni wyrabia ciasto aż „odchodzi od ręki”. Przygotowane bochenki, po wyrośnięciu wkładano do nagrzanej i wyczyszczonej czeluści pieca chlebowego. W lecie pieczono chleb na liściach kapusty, które chroniły bochenki przed popiołem. W zamożniejszych domach zawsze można było uszczknąć kawałek chleba, który leżał na stole, w domach biedniejszych gospodyni zamykała chleb w komorze i tylko w czasie posiłków wydzielała domownikom po kawałku. W czeluści pieca lub na blasze pieczono z resztek ciasta poskrobki, przedpoloki. Potrawą spożywaną zwykle w piątek lub sobotę był domikot, przygotowywany z czerstwego chleba. Do miski z pokruszonym czerstwym chlebem wlewano gorącą przygotowaną na wodzie zasmażkę z dodatkiem soli i kminku.

Z mąki przyrządzano wiele potraw, wśród nich dużą popularnością cieszyły się bryje lub bryjki, które po ugotowaniu przekładano do miski i okraszano rozpuszczonym tłuszczem (słoniną, masłem, gęsim smalcem). Bryje i bryjki podawano głównie na śniadanie i kolację, ich częstotliwość zwiększała się w miarę kiedy zaczynało brakować ziemniaków.

Z mąki przygotowywano potrawę zwaną macianką. Była to gęsta, silnie zrumieniona (zbrązowiona), zasmażka zrobiona na słoninie lub gęsim smalcu. Maciankę podawano do chleba na drugie śniadanie lub podwieczorek, można nią było okrasić kluski – gałuski.

Na święta kościelne lub rodzinne pieczono słodkie ciasta: drożdżową babę, kołoce -płaskie placki z ciasta chlebowego, na wierzchu z nadzieniem serowo-ziemniaczanym lub pampuski (rodzaj pączków) z ciasta drożdżowego, które po wyrośnięciu rozwałkowywano, krojono na kwadraty i wypełniano farszem wykonanym z utartego sera z sacharyną i jajkiem.

Na świąteczne okazje przygotowywano rezankę (makaron) z mąki jęczmiennej lub na większe uroczystości (np. ślub) z mąki pszennej. Głównie jedzono makaron  z rosołem lub z zasmażką, czasami sam posłodzony lub posypany serem krowim albo owczą bryndzą.

Kasza (krupy) to pęcak, gruba kasza z jęczmienia najczęściej gotowana była na sypko, do której dodawano np. słodkie mleko (krupy z mlekiem słodkim). Czasami ugotowane krupyzalewano zasmażką (krupy zapruzane). Na niedzielny obiad podawano często krupy z misym – kasza gotowana razem z mięsem (wieprzowym wędzonym lub mięsem z gęsi).

Na niewielkich zagonach przydomowych sadzono kapustę, karpiele, groch, fasolę, bób, szczypior, cebulę, czosnek. Największe znaczenie w konsumpcji warzyw miała kapusta. Główki kapusty ścinano na polu po wykopkach ziemniaków, nawet w czasie przymrozków. Główki kapusty nie były duże gdyż wierzchnie liście  zrywano wcześniej i dawano je świniom i gęsiom. Po ścięciu usuwano w główce kapusty głąb. Kapustę szatkowano, a następnie ubijano w beczkach, które stały w komorze. Zwykle na zimę przygotowywano 2-3 duże beczki o pojemności 150-200 l. Kapusta stanowiła składnik wielu potraw. Dawniej ze słodkiej kapusty przygotowywano hajdę, osobno gotowano poszatkowaną świeżą kapustę, ziemniaki, przygotowywano zasmażkę, następnie łączyło się wszystkie składniki. Ze świeżej obgotowanej kapusty i krup przygotowywano gołąbki. Z kapusty kiszonej gotowano: kapustę warzuną (kapustę gotowano w wodzie, jeśli była za kwaśna to dolewano wodę spod gotowanych ziemniaków, dodawano również zasmażkę z sadła, słoniny lub masła) jedzono z chlebem lub ziemniakami na obiad. Kwaśnicę (sok z kiszonej kapusty) gotowano z wodą, dodawano czasem świeże lub suszone grzyby. Potrawę spożywano w suche (postne) dni na śniadanie i kolację. Kwaśnicę można było przygotować na wędzonym mięsie wieprzowym (odświętna wersja potrawy) lub na jakimś tłuszczu. Kwaśnicę zarzuconą mąką nazywano żurem.

Bardzo popularną potrawą na Spiszu była gotowana sałata. Opłukane i obrane główki sałaty gotowano, następnie odcedzano i wrzucano do zagotowanego z mąką kwaśnego mleka lub serwatki albo słodkiego mleka z zasmażką.

Owoce zebrane z przydomowych sadów suszono na słońcu lub na piecu, w piekarniku, część przechowywano w piwnicy, jabłka zasypano zbożem w sąsieku. Ze śliwek, gruszek świeżych lub suszonych z dodatkiem sera białego i mleka słodkiego, śmietany przygotowywano zupę owocową zwaną zufka, którą podawano na obiad w dni postne. Po II wojnie światowej upowszechniło się przerabianie owoców na soki i kompoty.

Hodowla owiec, trzody chlewnej, bydła, a także królików, drobiu (kur i gęsi) dostarczała produktów spożywczych.

Na Spiszu mleko stanowiło jeden z podstawowych składników pożywienia. Mleko słodkie nieprzegotowane piły dzieci, mleko stawiano w glinianych garnkach aby się skwasiło natomiast przegotowane dodawano do wielu potraw. Po uzbieraniu 3-5 litrów śmietany robiły gospodynie w drewnianych maślniczkach masło. które przechowywano w kamiennych garnkach. Z ogrzanego kwaśnego mleka krowiego przygotowywano twaróg. Z mleka słodkiego i sera robiono tzw. Bryndzę krówską, którą przygotowywano tuż przed spożyciem, jedzono ją z chlebem. Bryndza krówska była dawniej bardziej popularna niż bryndza owcza, gdyż nie każdy miał owce i dostawał od bacy ser. W biedniejszych gospodarstwach wykorzystywano siarę (pierwsze mleko po ocieleniu krowy). Po dwóch dniach i następnych od ocielenia przygotowywano z siary rodzaj serwatki ze słodkim serem, którą zalewano ciepłe ugotowane ziemniaki, potrawę podawano na śniadanie.

Przetwórstwem mleka owczego zajmował się baca, któremu powierzano owce na okres letni. W rozliczeniu miedzy bacą a właścicielem owiec były oszczypki i ser (gruda), z którego każdy sam robił sobie bryndzę owczą. Bryndzę jedzono z chlebem, dodawano ją do ugotowanych ziemniaków, galusek , makaronu.

Spożycie mięsa wśród mieszkańców Spisza było małe ( niskie). W okresie międzywojennym stosunkowo najwięcej jedzono baraniny, rzadziej wieprzowinę, drób, króliki, gęsi, a najrzadziej wołowinę.

Ubój zwierząt odbywał się w gospodarstwie domowym, najczęściej wykonywał go sam gospodarz, czasem wynajęty mięsiarz. Ubój baranów i owiec oraz gęsi odbywał się w jesieni, gdyż uważano, że wtedy mięso jest najsmaczniejsze. Świnie zabijano zwykle w jesieni albo przed świętami Bożego Narodzenia lub Wielkanocą albo przed weselem. Po świniobiciu (kłuciu świni) robiono, kiełbasy, kiszki, salcesony, konserwowano mięso. Oczyszczone podroby (serce, płuca, nerki), nogi i głowa były przechowywane w chłodnym miejscu i konsumowane w pierwszej kolejności lub robiono z nich salceson. Słoninę w połciach solono i wędzono. Kiełbasy robiono z gorszych kawałków mięsa. Część mięsa (schabu - krzept ) pociętego na mniejsze kawałki dawano rodzinie lub rozdawano sąsiadom. Konserwacja mięsa polegała na rosoleniu. Rosół przygotowywano z wody z dodatkiem soli i surowego czosnku, przypraw, następnie ułożone w korycie mięso (szynkę, żeberka, słoninę) zalewano płynem na około dwa tygodnie, potem następowało wędzenie, które odbywało się kumickach dobudowanych do komina na strychu i połączonych z otworem paleniskowym. Wędzenie trwało około miesiąca w tym czasie starano się palić w piecu drewnem jałowcowym, gdyż uwędzone produkty miały ładny kolor i lepszy smak. Po wędzeniu mięso i produkty (kiełbasa, słonina) wieszano na strychu. Po drugiej wojnie światowej zaczęto likwidować kumicki w domach i podjęto budowę wspólnych wędzarni dla około 5- 10 gospodarzy. W wędzarniach produkty były już gotowe (uwędzone) po dwóch trzech dniach. Obecnie mieszkańcy Spisza niekiedy sami przerabiają mięso zabitej świni. Oprócz kiełbas, kiszek, salcesonów wyrabiają sołdrzynę (wędzona szynka z kością) i studzielinę (ratki w galarecie), pasztety, zaś rozdrobnione i osolone sadło zaszywa się w macharzynie, zawiesza w przewiewnym miejscu .

Uboju drobiu, głównie gęsi dokonywano w jesieni. Gotowaną krew spożywano na bieżąco z ziemniakami. Po oskubaniu z pierza, opalano ptaki, następnie ściągano skórę, z której wytapiano tłuszcz i zlewano go do kamionkowych garnków. Dużym wzięciem cieszyła się smażona gęsia wątroba. Bardzo rzadko zabijano kury, a jajka jedzono sporadycznie, gdyż były one przede wszystkim sprzedawane, za uzyskane pieniądze mogła gospodyni kupić  przedmioty potrzebne w gospodarstwie. Jajka dodawano do wypieków - świątecznej babylub przyrządzano z nich jajeśnice prazoną z dodatkiem mleka słodkiego, mąki, soli i słoniny. Najrzadziej spożywano na Spiszu wołowinę, pochodziła ona zwykle z krów, które z jakiś powodów trzeba było dorżnąć. Mięso sprzedawał właściciel w postaci rąbanki (tzw. jak sło), było ono znacznie tańsze niż u masarza, ale kupowano go niewiele z obawy przed zepsuciem. Górale spiscy do omaszczania potraw używali przede wszystkim sadła wieprzowego i gęsiego oraz słoniny, smalcu, masła, bryndzy owczej oraz w dni postne oleju z siemienia lnianego. Do połowy XIX wieku bito olej w stępach we własnym gospodarstwie, w drugiej połowie XIX wieku powstały indywidualne olejarnie, z których usług korzystali spiscy gospodarze. Po wojnie znacznie ograniczono uprawę lnu i olejarnie przestały być potrzebne, a olej zaczęto kupować w sklepach.

Na Spiszu znaczną rolę w zdobywaniu pożywienia odgrywało zbieractwo. Las dostarczał jagody i grzyby, które jedzono świeże lub suszono. Zbierano prawdziwki, kurki (lisówki), pieczarki, gołąbki, czarne i białe piestraki, maślaki, rydze. Prawdziwki i maślaki gotowano i dodawano do nich śmietanę. Rydze, gołąbki smażono na maśle, oleju, smalcu lub pieczono je bezpośrednio na płycie kuchennej. Grzyby również kiszono w kamionkowych garnkach. Choć uważano, że grzyby nie mają wartości odżywczych to jednak stosunkowo dużo ich spożywano, szczególnie w okresach głodowych oraz w okresie postu. Od niepamiętnych czasów, kobiety i dzieci zbierały borówki (czarne jagody) ręcznie lub przy pomocy czerpaka zgrzebłowatego tzw. rafki. Obecnie tak jak dawniej jagody spożywa się na surowo, dodaje do klusek (makaronu), pierogów lub piecze się ciasta drożdżowe z borówkami i kruszonką. Oprócz borówek zbiera się: poziomki, maliny ,w jesieni: czernice (jeżyny), głóg i tarninę. Po II wojnie zaczęto zbierać brusznice. Z zebranych jagód robi się przetwory na zimę (soki, marmolady-likwory), czasami się je suszy. Spiskie lasy i wody w rzekach były w większości prywatną własnością, więc polowanie w nich z powodu licznych zakazów i nakładanych kar było nie możliwe, dlatego rozwinęło się kłusownictwo. Ilość upolowanych zwierząt nie odegrała większej roli w konsumpcji, chociaż w okresach głodu nieraz ratowała rodziny spiskich chłopów. W rzekach i potokach na obszarze Spisza występowało wiele gatunków ryb pstrąg (źródlany, potokowy), brzanka, śliz, lipień, strzelba (strzelba potokowa), łosoś, głowacz pręgowany (głowoc). Wody jurgowskie, Białka i potok Jurgowczyk, były własnością ks. Hohenlohego i były strzeżone przez książęcych dozorców - hajców. Dlatego w Jurgowie legalny połów ryb odbywał się raz lub dwa razy w roku, trwał zwykle od 3 do 7 dni. Do odławiania ryb książęcy strażnicy wynajmowali miejscowych chłopów, którzy łowili ryby rękami lub przy pomocy kłoni czerpakowej jednorękojeściowej. Mieszkańcy Jurgowa jak i pozostali mieszkańcy Spisza łowili ryby nielegalnie. Często wyłowione ryby i raki były sprzedawane na okolicznych targach lub letnikom mieszkającym w Bukowinie Tatrzańskiej, Zakopanym.

Na podmokłych łąkach zbierano żaby. Bogatsi gospodarze jedli pieczone żabie udka, natomiast biedniejsi gotowali polewkę, do której dodawali soku z pod kiszonej kapusty. Polewkę jedzono w dni postne, szczególnie często spożywano ją na przednówku i w okresach głodowych.

Menu mieszkańców Spisza, jeszcze na początku XX wieku, było bardzo monotonne i zależało w dużej mierze od tego co się urodziło na polu i było wyznaczone ilością hodowanych zwierząt. Spożywano zwykle trzy posiłki, w czasie prac polowych pięć. Jedzono: śniadanie (fryśtyk) około godziny 7 rano, podobiod (drugie śniadanie), obiad ok. 13-tej, juzynę ( podwieczorek) i kolację (wieczerzę) około 19 godz. Zdarzało się, że na wszystkie posiłki konsumowano to samo: bryjkękrupy, ziemniaki lub kapustę. Jedzenie różniło się w zależności od stopnia zamożności. Bogaci gospodarze spożywali potrawy suto omaszczone, biedniejsi musieli  na omaście oszczędzać, zaś ubodzy jedli jałowo. Posiłki niedzielne i świąteczne  urozmaicały  jednostajne jedzenie codzienne. Na śniadanie jedzono chleb z masłem lub polewkę na wędzące lub grule z mlekiem, pito także kawę  paloną z jarcu lub żyta. Kto sobie mógł pozwolić to na obiad niedzielny podawał obowiązkowo mięso, najczęściej była to polewka z rezanką (rosół z makaronem). W wielkim wydarzeniem, w społeczności wiejskiej na Spiszu, były odpusty odbywające się w poszczególnych miejscowościach. Najpierw sprzątano obejścia i bielono domy, potem je dekorowano. Na końcu przygotowywano poczęstunek. Do II wojny gości podejmowano kołocamigrulownikami, czasem babą, pampuskami, kiełbasą i wódką. Gotowano rosół z makaronem i przygotowywano prazone(jajecznicę), kapustę zasmażaną, czasami ryż. Do picia oprócz wódki podawano kawę prawdziwą z cukrem. Gościom dawano słodkie pieczywo dla tych domowników, którzy nie mogli być na odpuście.

Pożywienie świąteczne różniło się od codziennego, a nawet od niedzielnego. Szczególnie uroczystym dniem była wigilia Bożego Narodzenia. Do II wojny, w tym dniu do wieczerzy zasiadała cała rodzina, kiedy wszystkie prace w gospodarstwie były już zakończone. Po odmówieniu modlitwy domownicy dzielili się opłatkiem (nie składali sobie jednak przy tym życzeń) a następnie spożywali ze wspólnej miski potrawy przygotowane przez gospodynię. Powszechnie przyrządzano na Spiszu fasolę ze śliwkami, kapustę z grzybami, groch, bobaliki (duże kluski ze słodkiego ciasta z miodem i makiem lub obsypane cukrem), do picia podawano kompot z suszonych owoców. Nie we wszystkich miejscowościach na Spiszu spożywano te same potrawy. W Jurgowie zwykle był to: żur ze śliwek, galuski z cukrem lub likworemgrul z grochem lub fizołami ( fasolą), kapusta z grzybami. Natomiast w Dursztynie pierwszym daniem były grzyby maszczone masłem i ziemniaki, następnie konsumowano gotowaną kapustę słodką lub kiszoną przegryzając ją chlebem lub ziemniakami. W niektórych domach jedzono zufkę z suszonych śliwek lub  fizoły na gęsto zakwaszone octem i omaszczone masłem albo gotowany groch. W jednych domach przyrządzano makaron z jęczmiennej maki, a w innych sulki (kluski z owsianego ciasta). W Dursztynie ostatnią podawaną potrawą wigilijną były ziemniaki z kwaśnicą lub z kwaśnym mlekiem.

W pierwszy i drugi dzień świąt Bożego Narodzenia spożywano obiad podobny do niedzielnego, jedzono polewkę z makaronem, a na drugie danie mięso z rosołu z kapustą zasmażaną lub ćwikłą. Obecnie na drugie danie przygotowuje się chytre myso, ( szybkie mięso) -to polędwica wieprzowa z farszem  kiełbasianym umieszczona w szlajerze ( błona z żołądkai krótko pieczona. Na święta Bożego Narodzenia i na Wielkanoc piecze się ciasta. Do tradycyjnych wypieków należy zaliczyć baby z ciasta drożdżowego, rogi (strucle z makiem lub serem albo jabłkami), grulownik, derkliki (małe drożdżowe bułeczki nadziewane serem, makiem lub marmoladą które dawniej spożywano na deser po świątecznym obiedzie). W domach zamożniejszych, w czasie świąt wielkanocnych, pito na śniadanie kawę naturalną, w biedniejszych kawę zbożową paloną w domu, do której dodawano cykorii. Każdy domownik dostawał kawałek kołoca, grulownika lub baby drożdżowej. W wielu domach na Spiszu w Wielki Piątek gotuje się kompot, który przygotowuje się z fasoli i chrzanu. Najpierw gotuje się na słodko fizoły (fasolę) i śliwki oraz ocet. Do wywaru, na końcu, dodaje się świeżo tarty chrzan nad którym każdy ma płakać. Zimny kompot można pić w Wielki Piątek, Sobotę ale obowiązkowo w świąteczną Niedzielę na śniadanie. Górale Spiscy piją kompot bo, każdy ma płakać nad męką Chrystusa. Na śniadanie i obiad świąteczny była serwowana święcelina. Pokrojone, poświęcone produkty (kiełbasę, ser, ugotowane jajka, chleb) nakłada się na talerz i zalewa kompotem.

Największym wyzwaniem kulinarnym było wesele. Na Spiszu, do II wojny, śluby odbywały się rano. Wesele organizowano zarówno w domu pana jak i panny młodej. W Dursztynie przed ślubem zapraszano na mały poczęstunek, składający się z kołoca, bryndzy i dwóch kieliszków wódki. Po ślubie zaczynało się właściwe wesele. Na stołach stały talerze z jedzeniem: a na nich kołoc, bryndza, spyrkababa, do picia gorzołka. Na weselu nie podawano gorącego jedzenia. W Jurgowie do II wojny podejmowano gości śniadaniem ,na które podawano chleb, moskole, bryndzę, oscypki, prazelinę i paleńkę (wódka).W czasie obiadu serwowano polewkę z mięsa z grochem lub fasolą, rezanki, pęcak, grule, mięso gotowane lub pieczone. Po obiedzie był kompot, kołoce, zakąski, piwo, wódka, na kolację podawano bigos, chleb, zakąski i wódkę. Po II wojnie ceremonię ślubną przesunięto na południe, wesela rozpoczynały się od obiadu, na który podawano rosół z makaronem, mięso gotowane, pieczone lub duszone z ziemniakami, kapustą lub ogórkami. Później była konsumowana szynka, kiełbasa i przetwory mięsne, kołacze, różne ciasta i torty, a z napojów: wino, piwo, wódka, oranżada, herbata, kawa naturalna.

Do II wojny poczęstunek z okazji chrztu dziecka, który odbywał się w dzień powszedni, nie był wystawny. Zapraszano jedynie chrzestnych rodziców i bliską rodzinę, których podejmowano kołacem, chlebem, kiełbasą, słoniną, prazeliną lub ryżem z mlekiem. W Dursztynie, w zamożniejszych rodzinach, po powrocie z kościoła podejmowano krzesnaków(rodziców chrzestnych dziecka) kieliszkiem wódki i zakąską, a właściwe przyjęcie dobywało się pod wieczór, po zakończeniu prac w gospodarstwie. Gościom serwowano jeden litr wódki, który pito przez cały wieczór oraz zakąski jak w czasie wesela. Przed II wojną światową przyjął się na Spiszu zwyczaj obdarowywania rodziców ochrzczonego dziecka ugotowanym potrawami. Matka chrzestna przynosiła prazone i rezanke w glinianych miskach, a polywke i krupy w dużych garnkach przynosiła żona kumotra. W pierwszej połowie XX wieku nie obchodzono specjalnie innych uroczystości związanych z dorastaniem dziecka (Pierwsza Komunia Święta, Bierzmowanie). Czasami zapraszano chrzestnych rodziców, gdy uczestniczyli w uroczystości, na skromny posiłek, na który nie przygotowywano potraw tylko podawano co było. Po II wojnie światowej, do lat 60-70. XX wieku, matki przygotowywały na plebani wspólny posiłek dla dzieci uczestniczących w sakramencie Pierwszej Komunii Świętej. Dzieci dostawały kanapki, kubek kakao i słodką bułkę, czasami zamożniejsi gospodarze zapraszali gości na obiad w domu. W Dursztynie na posiłek zapraszani byli wszyscy uczestnicy uroczystości, bo zwykle przystępujących do sakramentu dzieci było 6-8, więc i gości nie było dużo. Obecnie przyjęcia organizowane są w domu lub częściej w restauracji.

Jeszcze w latach 90. XX wieku po sakramencie Bierzmowania nie zapraszano do domu na posiłek, obecnie w zależności o której godzinie odbywa się Msza Święta z sakramentem Bierzmowania przygotowuje się dla zaproszonych gości poczęstunek w formie obiadu, podwieczorku lub kolacji.

Dawniej, po pogrzebie, zapraszano na stypę zwaną także pogrzebowinami, które organizowano w domu zmarłego. W poczęstunku uczestniczyła najbliższa rodzina, sąsiedzi, osoby niosące trumnę. Częstowano ich chlebem, kiełbasą, prazeliną i wódką - paleńką. W czasach współczesnych podejmuje się uczestników pogrzebu poczęstunkiem, na który przygotowuje się ciepłe dania (bigos, gulasz, flaki lub inne) oraz ciasto, ciastka, kawę naturalna i herbatę, a także wódkę.

Dopiero po II wojnie światowej pod wpływem miasta zaczęto organizować przyjęcia z okazji imienin. Początkowo były to skromne poczęstunki, na które przygotowywano potrawy jak na wesele (prazelinarezanka, krupy, pampuski (ciasto drożdżowe smażone) kołoc, wódka), w latach późniejszych organizowano przyjęcia coraz bardziej wystawne. Podawano przekąski w postaci przetworów mięsnych własnego wyrobu (kiełbasa, sołdrzyna), potrawy gotowane kiszka, bigos, flaki lub dania obiadowe (rosół z makaronem, schabowy z ziemniakami i jarzyną lub kurczaki pieczone, smażone) oraz pieczone ciasta i torty, do picia kawę naturalną i herbatę.

W okresie cięższych prac gospodarskich, które wymagały wytężonej pracy fizycznej, pożywienie było obfitsze, bardziej kaloryczne. W pracach polowych pomagali często sąsiedzi lub wynajmowano do pomocy inne osoby. Serwowane przez gospodynię posiłki były traktowane jako zapłata za wykonaną pracę, więc musiały być jak najlepsze i obfite. Podczas orki, żniw, kopania ziemniaków podawano dwa gotowane posiłki. Do II wojny światowej na śniadanie przygotowywano ziemniaki z mlekiem lub kluskę, na podobiad i obiad podawano moskole, masło, słoninę, bryndzę, gotowane krupy, do picia mleko. Po wojnie moskole zostały zastąpione chlebem, który spożywa się z masłem, bryndzą, słoniną lub wędliną. W czasie kopania ziemniaków jedzono kapustę gotowaną, mięso, ziemniaki, kaszę „poliwkę na mięsie z rezanką, gałuski maszczone,

Już przed II wojną światową zaczęła się stopniowa zmiana sposobu odżywiania się ludności wiejskiej na Spiszu, która  jest kontynuowana także obecnie. Najpierw zaczęto odchodzić od przygotowania niektórych produktów spożywczych, gdyż stały się one się łatwo dostępne w wiejskich sklepach. Zaprzestano wypieku chleba z maki jęczmiennej a zaczęto kupować z mąki pszennej i żytniej. Niektóre potrawy straciły swoją dawną funkcję. Kapusta, która była podstawą wielu dań, stała się jedynie dodatkiem , zaś bryndza owcza jest obecnie jedzona rzadziej, bo z bacami prowadzone są inaczej rozliczenia za wypas owiec. Zmieniły się też sposoby spożywania potraw. Obecnie nie spotyka się już jedzenia ze wspólnej miski, a domownicy nie wszyscy zasiadają do wspólnego śniadania, obiadu czy kolacji, jedynie w święta przestrzegana jest zasada wspólnego biesiadowania.

 

Krystyna Reinfuss-Janus