s
Górale Pienińscy

Górale Pienińscy

Rybołówstwo na Dunajcu

Do połowy XIX w. na terenie Pienin prawo połowu ryb posiadali zamieszkujący tam chłopi. W 1848 r. dokonano korekty obowiązującego prawa, przyznając prawo połowu właścicielom ziemskim oraz poszczególnym gminom. Prawo to corocznie wydzierżawiano wybranym chłopom, zobowiązując się jednocześnie do zapewnienia im monopolu na połów poprzez zatrudnienie strażników mających wyłapywać potencjalnych kłusowników. Na terenie gmin strażnikami byli sołtysi, a w majątkach prywatnych zazwyczaj dworscy leśniczy. Dodatkowe ograniczenia w połowie ryb pojawiły się w latach 80. XIX w., kiedy zaczęły obowiązywać wprowadzone na terenie Galicji przepisy ochronne dla poszczególnych gatunków ryb. Praca strażnika, choć niebezpieczna, była dochodowa, zwłaszcza w okresie międzywojennym, kiedy prawo połowu od Pienińskiego Parku Narodowego (PPN), utworzonego w 1932 r., dzierżawiło Krajowe Towarzystwo Rybackie w Krakowie. Jednym z najlepszych strażników był wówczas Mieczysław Drobota z Krościenka (?–1991), który za złapanie kłusownika otrzymywał 10 zł wynagrodzenia. Mimo to kłusownictwo wciąż istniało, przybierając na sile w czasach nieurodzajów, działań wojennych czy epidemii, czyli w okresach, w których mięso ryb było jedynym i stosunkowo łatwo dostępnym pożywieniem. Zawodowych rybaków na Dunajcu było niewielu. Połowu ryb podejmowali się głównie ludzie trudniący się równocześnie flisactwem, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę ich szczególny związek z wodą, znajomość koryta Dunajca oraz konieczność zapewnienia sobie pożywienia podczas spławiania drewna. Nie oznacza to jednak, że połowem ryb – zarówno legalnym, jak i kłusownictwem – nie zajmowali się także inni mieszkańcy pienińskich wiosek. Wywodzili się oni przede wszystkim ze Szczawnicy (m.in. rodzina Warusiów, która otrzymała przydomek „Rybok”), Sromowiec i Krościenka. Ryby łowiono w trzech głównych rzekach: Dunajcu, Grajcarku i Krośnicy oraz ich dopływach.

Poławiacze ryb posiadali bardzo dobrą znajomością głównego nurtu rzeki, jej meandrów i toni. Nie obca im była także wiedza dotycząca trybu życia, zachowań i miejsc żerowania ryb, które łowili. Były to głównie brzany, jelce, klenie, lipienie, świnki i ukleje. Podczas tarła chwytano pstrągi potokowe i łososie, a nocą głównie miętusy, szczupaki i węgorze, z których te ostatnie żerowały w głębinach. Wody Dunajca obfitowały również w raki, które stały się przysmakiem kuracjuszy odwiedzających Krościenko. Występowały one zwłaszcza w tych miejscach, w których znajdowały się pozostałości po dawnych drewnianych konstrukcjach młynów czy tartaków.

Do połowu najczęściej używano czółna wydrążonego w pojedynczym pniu świerka. Prymitywna „łódź” wykonywano z drzewa o pokaźnych rozmiarach, tak by na pokładzie zmieściło się czterech rybaków. Z biegiem czasu, pojedyncze i ciężkie czółna zaczęto zastępować mniejszymi i bardziej poręcznymi „dwójkami”, czyli łodziami złożonymi z dwóch połączonych dłubanek (kopanek).

Ryby łowiono na różne sposoby, w zależności od ich gatunku oraz posiadanego sprzętu. Najmniej wymagającym i najbardziej rozpowszechnionym sposobem było chwytanie ryb „na rękę”, odbywające się w 2–3 osobowych zespołach. Łupem padały zazwyczaj pstrągi, lipienie oraz idące na tarło i skaczące pod prąd łososie. Łapiąc te ostatnie budowano płoty (tzw. ogródki), murki i kamienne wały w poprzek rzeki, co pozwalało na wyciąganie ryb z wody grabiami. Inne ryby łowiono zaganiając je na mieliznę za pomocą przesuwanej sieci płotowej, czemu towarzyszyła nagonka. Na płyciznach wyławiano je za pomocą koszyków (kłoni) lub saków, czyli niewielkich siatek zamocowanych na owalnej, wykonanej z drutu lub drewna obręczy, przytwierdzonej do drążka. Innym pomocnym narzędziem rybaków był ciemierz, czyli siatka osadzona na długim kiju oraz wiersza (więcierz) – samołówka wykonana z siatki rozpiętej na trzech obręczach, służąca do połowów w głównym nurcie rzeki. Więcierz posiadała tzw. serce, czyli wewnętrzną zastawkę, uniemożliwiającą schwytanej rybie wydostanie się na zewnątrz. Więcierz zastawiano w wodzie zazwyczaj na kilka godzin lub na całą noc. Równie chętnie stosowano samołówkę w postaci tzw. sznura, czyli rozciągniętej pod wodą linki, do której przymocowywano mniejsze sznureczki z haczykami, z żywą przynętą w postaci niewielkich rybek, głównie strzebli, głowaczy i ślizów. Sznur zdawał egzamin szczególnie podczas połowu kleni, miętusów i pstrągów. Do połowu rzadkich, lubiących przebywać w przydennym mule węgorzy używano cedzaki, czyli samołówki wykonywane z wikliny, umieszczane przy upustach śluz na młynówkach.

Za pomocą żywej przynęty łowiono posługując się wędką. Przynętę stanowiły, obok niewielkich rybek, również owady i dżdżownice. Czasem przynętą mogła być także gliniana kula z zatopionymi w niej kawałkami chleba, gotowanego grochu lub sera, którą wrzucano w głębinę.

Połowu ryb na Dunajcu oraz innych pienińskich rzekach dokonywano także za pomocą ostki (ościeni, łostki), czyli metalowych narzędzi kolnych, o różnej grubości i ilości kolców (od trzech do kilkunastu). W Kronice Pienińskiego Parku Narodowego dyrektor PPN Janusz M. Zaremba (1902–1985) scharakteryzował te narzędzia w sposób następujący „Początkowo był to swego rodzaju oszczep, przystosowany do połowu ryb. Z czasem przechodził on kolejne ewolucje: początkowo zakończony kij z sęczkiem, stopniowo zaopatrywano w zadzior kamienny, następnie grot z kości lub rogu, wreszcie z metalu z jednym lub kilkoma zadziorami. Ostatecznie ość przybrała kształt wideł, przeważnie trój- lub pięciozębnych z zadziorami na ostrzach. Takie ościenie były dwojakie, ciężkie do połowu ryb z czółna i lekkie – do dzisiaj przez kłusowników używane – do połowu z brzegu”. Za ich pomocą łowiono łososie, pstrągi, lipienie oraz węgorze. Czasem dźgano nimi toń na oślep, częściej jednak dochodzono do takiej wprawy i zręczności, że trafiano wprost do celu rzucając ostką „z ręki”. Narzędziem tym posługiwano się zwłaszcza podczas połowu w nocy, kiedy łowiono ryby żerujące po zmierzchu. W trakcie połowu oświetlano sobie drogę, jednocześnie wabiąc zwierzęta za pomocą płonących polan drewna, umieszczonych w żelaznych koszykach (ponewach) przymocowanych do burty czółna. W późniejszych latach źródło światła zamieniono na wygodniejsze i bezpieczniejsze latarnie, a następnie latarki elektryczne. Ostki stosowano również do połowu w zimie, kiedy przez wyrąbaną w lodzie przeręblę z łatwością przebijano odrętwiałe z zimna ryby. Zimą dodatkowo odławiano ryby w miejscach, w których przytrzymała je płynąca rzeką kra. W trakcie wysokiego stanu wody i powodzi pozyskiwano ryby, które po opadnięciu wody pozostawały uwiezione w bajorach i na rozlewiskach wzdłuż brzegu.

Wraz z powstaniem Pienińskiego Parku Narodowego w jego gestii znalazło się prawo połowu ryb na Dunajcu, na odcinku od Czorsztyna do Szczawnicy. Rok 1932 jest więc momentem wprowadzenie zakazu połowu ryb za pomocą sieci na tym terenie. Po drugiej wojnie światowej prawo to przeszło w ręce Krajowego Towarzystwa Rybackiego, który na połów siecią zezwalał jedynie w przypadku, gdy któryś z gatunków ryb rozmnożył się nadmiernie zagrażając innym.

            Aktualnie połów ryb na Dunajcu regulowany jest przez prawo dotyczące rybactwa śródlądowego, a na fragmencie rzeki przepływającej przez Pieniński Park prawo regulujące funkcjonowanie parków narodowych w Polsce. Zgodnie z nim od 1955 r. jakikolwiek połów ryb na terenie Pienińskiego Parku Narodowego jest zakazany.

Mimo działań na rzecz ochrony ichtiofauny, to współcześnie w wodach Dunajca do rzadkości należą ryby z gatunku łososiowatych, takie jak pstrąg potokowy czy głowacica, a łososi nie spotyka się w ogóle. Wraz z powstaniem Zbiornika Czorsztyńskiego skład ryb w Dunajcu uległ zmianie, przede wszystkim pojawiły się gatunki wcześniej tutaj niespotykane, takie jak leszcz, czy płoć, charakterystyczne dla rzek o zdecydowanie łagodniejszym nurcie, mniejszym spadku koryta i wyższej temperaturze wody.

 

Katarzyna Ceklarz

 

Wykorzystana literatura:

K. Dobrowolski, Przeszłość Podhala. Uwagi metodyczne i program badań, „Wiadomości Geograficzne”, nr 2 (10), 1929, s. 83–112; J. Tyszkiewicz, O ludowym rybołówstwie w Pieninach, „Prace Pienińskie”, nr 4, 1992, s. 8–14; J. Tyszkiewicz, Rybołówstwo w Pieninach, „Pieniny – Przyroda i Człowiek”, nr 5, Krościenko 1997, s. 53–59;  J. Tyszkiewicz,  Jak górale łowili ryby na Dunajcu, Szczawnica 1992; J. Tyszkiewicz,  Dawne rybołówstwo w Pieninach, Szczawnica 2005; J. Tyszkiewicz, Dawne połowy węgorzy na Dunajcu, „Prace Pienińskie” nr 9, 1997, s. 27-36; K. Koper, Krościenko–Grywałd, wspomnienia z Pienin, Nowy Targ 2007; S. S m ó l s k i, Pieniny, przyroda i człowiek, Kraków 1955; Inf. mężczyzna, lat 60, bad. ter. autorki, Sromowce Niżne, 2014.